Zbierajsię na Runner’s World Superbieg w Jeleniej Górze

with 24 komentarze

Bieg z widokiem na Karkonosze, 10-kilometrowa trasa po asfalcie, wprost idealna dla wózka – nie mogło nas tam zabraknąć. Jeleniogórska Dziesiątka dziś była nasza!

Mimo, że jutro lecimy na wakacje przebiegliśmy dzisiaj Jeleniogórską Dziesiątkę w Runners World’s Super Bieg . Rok wcześniej trasę przetestował już Jacek. Razem z Sarą dzielnie kibicowałyśmy mu na mecie i obiecałyśmy sobie, że za rok wystartujemy i my! Tak też się stało, mimo, że rano ogarnęło nas zwątpienie, czy oby wiatr nie wieje zbyt mocno i nie przewieje nas przed jutrzejszą podróżą, słońce jednak świeciło, krajobraz gór kusił, a nazwisko zobowiązało – „Zbieraj się!”. Wystartowaliśmy.

Jeleniogórska Dziesiątka i Półmaraton Jeleniogórski

O 11.00 stawiliśmy się na starcie na Placu Piastowskim w Cieplicach. Najpierw wystartowali zawodnicy Półmaratonu Jeleniogórskiego. Ich trasa w dużej części pokrywała się z naszą, ale później odbija na Zalew w Sosnówce i wiedzie przez Staniszów do Cieplic. Jest zdecydowanie bardziej urokliwa niż ta na 10 kilometrów, więc mocno nas kusi by pobiec nią w przyszłym roku. Biec nad Zalewem, a przed oczyma mieć Śnieżkę – cudo!

O 11.10 wystartowała Jeleniogórska Dziesiątka, w tym także i my. Grzecznie stanęliśmy na końcu stawki, dziś nie zależało nam na wyniku. Trasa biegu to 10,5 km, ale przez pierwsze 500 metrów nie dokonywany jest pomiar czasowy – to rozgrzewka. Trasa jest niezwykle malownicza, wiedzie z Cieplic, przed Sobieszów, tuż pod Górą Chojnik do Podgórzyna, skąd pośród łąk i stawów prowadzi z powrotem do Cieplic.

Bieg z widokiem na Karkonosze

Superbieg w Jeleniej Górze odbywa się pod hasłem: Bieg z widokiem na góry. Nie ma w tym ani krzty marketingu. Tutaj naprawdę na każdym kolejnym kroku widać Karkonosze. Począwszy od mieniących się od śniegu Śnieżnych Kotłów, przez górę i Zamek Chojnik, aż na Śnieżce kończąc.

widok na góry, Jeleniogorska Dziesiatka, Zbierajsie.pl
Widok na Śnieżne Kotły w Cieplicach

Jeleniogórska Dzieciątka nie jest biegiem górskim (mimo tych widoków) i trzeba to wyraźnie zaznaczyć. Trasa ma jedynie 50 metrów przewyższenia i gdyby nie wózek i pulsometr to byśmy go nawet nie poczuli, traktując nagłą zadyszkę jako chwilowy spadek formy. Trochę „gorzej” jest na trasie półmaratońskiej, tam przewyższenie to 200 metrów, a górki od Sosnówki, przez Staniszów do Cieplic mogą dać mocno popalić. Wiem co mówię, mieszkałam tam 18 lat i przez te górki nie lubię jeździć rowerem. Niezależnie w  którą stronę pojechałam, zawsze czekał mnie ostry podjazd do domu.

Jak to jest biec z wózkiem?

Jeleniogórska Dzieciątka do idealna trasa dla biegających rodziców. Płaska, asfaltowa, szybka. A jak to jest startować z wózkiem? Mimo, że nasze doświadczenie jest jeszcze raczej niewielkie, już dziś zdradzimy tajemnicę… jest inaczej.

Plusem bez wątpienia jest fakt, że zapominasz o swoim zmęczeniu, bo myślisz o tym, czy dziecku nie wieje i … jak je uspokoić. Nasza Sara usnęła godzinę przed biegiem, co sprawiło, że obudziła się po 4 kilometrach gotowa do działania. Niestety stało się to akurat na wysokości wylotu z Sobieszowa, a tam bardzo mocno wiało (duża część trasy jest niczym nie osłonięta, rok temu też wiało, tyle, że trochę później, koło Stawów Podgórzyńskich), a słońce świeciło wprost do wózka. Dlatego mieliśmy maksymalnie postawioną budę wózka. W Baby Joggerze jest ona naprawdę duża, co ma swój plus – nie świeci i nie wieje, ale i minus – nic nie widać. Sara słyszała tylko huk wiatru, co doprowadził ją do łez. Hmm.. a może huczało, bo tak szybko biegliśmy :D. Nawet ulubiona piosenka puszczana jej na telefonie nie dawała rady, bo mimo ustawienia maksymalnej głośności nic nie było słychać. Co tu dużo kryć… biegliśmy z syreną.

Przez pierwsze 4 kilometry biegu udało nam się wyprzedzić sporo osób. Niektórzy śmiali się, że mamy zamontowany w wózku silniczek. W tym momencie to się zmieniło, bo wielokrotnie zatrzymywaliśmy się próbując ukoić płaczącego malucha. Sara ewidentnie chciała wyjść z wózka, a my bardzo nie chcieliśmy tego robić, bo z doświadczenia wiemy, że już by tam nie wróciła. Straciliśmy dobre 10 minut. Do tego doszły nerwy i nawet piękne krajobrazy nie pomagały.

Kiedy przestało wiać i ostro świecić doszliśmy do porozumienia. Córka zaczęła podziwiać krajobrazy i testować nowe pozycje jazdy wózkiem.

Sara kontempluje trasę biegu, tam gdzie ma nogi powinny być... ręcę,
Sara kontempluje trasę biegu, tam gdzie ma nogi powinny być… ręcę,
Jeleniogórska Dziesiątka. Czy pobiegniemy znowu?

Na pewno w przyszłym roku chcielibyśmy wystartować w półmaratonie na tej trasie, a ten zrobimy na pewno bez wózka. Czy jednak pobiegniemy z Sarą w innych zawodach? Myślę, że spróbujemy, ale na pewno nie pozwolimy jej wcześniej spać :D.

Jeleniogórska Dziesiątka, Zbierajsię na podium
Zbierajsię na podium! Chwila dla fotoreporterów (S. wie gdzie patrzeć :))

Mimo, że w tym roku nasz wynik był o kilkanaście minut gorszy niż ten Jacka z zeszłego roku czujemy się zwycięzcami. W kategoriach wózków stanęliśmy na podium (prócz nas biegli jeszcze jedni rodzice)! Jednak co najważniejsze nie daliśmy się wiatrowi i … lenistwu. Bo chyba to ono próbowało nas zatrzymać dziś w domu. Podczas biegu Sara dodatkowo nas motywowała, zawsze była o krok przed nami.

 

ps. na autostradzie okazało się, ze zapomnieliśmy aparatu, toteż wszystkie zdjęcia zostały wykonane Iphonem. Jakość nie jest zła, ale mogłaby być zdecydowanie lepsza.