Nie łam się! Mama, Zbieraj się!

with 42 komentarze

Muszę się Wam do czegoś przyznać… strasznie nie lubię sportu! Tak, ja! Autorka bloga o tym, że połączenie macierzyństwa z podróżowaniem i sportem jest możliwe. Niestety tak jest, co zrobić? Fitness, siłownia, czy basen wcale nie sprawiają mi przyjemności. Na samą myśl o przebraniu się w strój biegowy robię się zmęczona i szukam wymówek by jednak nie iść. Mimo, że bycie kanapowym leniem jest passe… Przynajmniej takie mam wrażenie jako mieszkanka wielkiego miasta i aktywna użytkowniczka social mediów – dzisiaj chyba wszyscy uprawiają sport! Okazuje się jednak, że wymówki to nie tylko moja specjalność.

Od kilku lat mam wrażenie, że w Polsce panuje moda na bycie fit. Wszyscy mają Multisporta, ćwiczą na siłowni, chodzą na squash, zimą jeżdżą na nartach, latem biegają… i chwalą się swoimi osiągnięciami. Wszędzie. Na facebooku, instagramie, czy w codziennych rozmowach w biurowej kuchni. Z okładek czasopism patrzą na  nas przepiękne ciała wysportowanych aktorek i celebrytek. Polacy odnoszą sukcesy w sporcie. Internet nie jest gorszy. Ewa Chodakowska zagrzewa nas do walki. Anna Lewandowska pilnuje co jemy. Panna Anna wrzuca zdjęcia z biegania i mówi o tym jak przygotować się do półmaratonu, a Fit Mom-Anna Dziedzic zadręcza mnie treningami live. Nie ma lekko. Wszyscy kochają sport!

maraton, wszyscy kochają sport

Czytałam dzisiaj wywiad z profesorem Zbigniewem Dziubińskim, szefem Nauk Społecznych AWF, w którym opowiadał, jak 30 lat temu przez dłuższy czas był w Skandynawii, gdzie brak planów na aktywność weekendową był powodem pytań, czy wszystko z Tobą w porządku. Podczas gdy w tym samym czasie w Polsce normą była bezczynność ruchowa. „Jeśli ktoś zakładał dres i szedł biegać, był uważany za dewianta, który zachowuje się nie tak jak większość. Dziś… aktywność ruchowa uważana jest za działalność elitarną”.  Według niego powoli zmierzamy do standardu skandynawskiego. Czy oby na pewno?

Jednak nie wszyscy. Właściwie to mniejszość.

Jeśli spojrzymy na statystyki, okazuje się, że wcale nie jest tak różowo. Jedynie czterech na dziesięciu Polaków jest aktywnych fizycznie w stopniu zalecanym przez Światową Organizację Zdrowia (sic!). Takie dane prezentuje nam Raport z Badania Aktywności Fizycznej Polaków przeprowadzany co roku na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki na reprezentatywnej grupie Polaków powyżej 15 roku życia. Specjaliści z WHO i ministerstwa uznali, że osoby dorosłe powinny ćwiczyć co najmniej 150 min w tygodniu (aktywność o umiarkowanej intensywności) lub 75 min (aktywność o wysokiej intensywności). Przy czym, aktywność to także wysiłek związany z … przemieszczanie się (Uff, dwugodzinne spacery z wózkiem mnie ratują J). Do podobnych wniosków dojdziemy po analizie danych Diagnozy Społecznej 2015 – 54% Polaków od 15 do 64 roku życia nie uprawia żadnej dyscypliny sportowej! A jeśli już, to było to kolejno: jazda na rowerze (31%), bieganie lub nordic walking (12%), siłownia (10%) i pływanie (10%).

Ale jak to?! Przecież wszyscy wiedzą, że „Sport to zdrowie”, a „zdrowie jest najważniejsze”.

Dlaczego zatem nie ćwiczymy?
  1. Nie mam czasu na sport

Ten argument pada zdecydowanie częściej z ust kobiet i matek. Ciężko znaleźć czas podczas opieki nad małym dzieckiem, szczególnie kiedy karmi się piersią na zawołanie, a dziecko często woła :P. Później wcale nie jest łatwiej. Kiedy wrócimy do pracy, połączenie aktywności zawodowej, z pracą w domu i jakąkolwiek aktywnością sportową wydaje się być wręcz niewykonalna. Kiedy stawiamy na szali: ugotować obiad, czy iść pobiegać, bardzo często obiad niestety wygrywa :D.

Dlatego niezmiernie istotne jest to, aby sport był wspólną rodzinną pasją, wtedy czas zawsze się znajdzie i albo będziemy uprawiać go razem, np. biegać na nartach biegowych, albo będziemy się wymieniać w opiece nad dzieckiem. Ważne jest też by wyszukiwać takie aktywności, które możemy uprawiać wspólnie np. jazda na rowerze, czy fitness z maluchem.

Zbieraj się, spacer z wózkiem, ćwiczenia
Sport z niemowlakiem jest możliwy, zawsze możemy ćwiczyć podczas spaceru z wózkiem :)

>> Przeczytaj o tym, jak ćwiczyć z dzieckiem w wózku podczas spaceru. <<

>> Narty biegowe, nasza zimowa pasja <<

Inną rzeczą jest fakt, że wiele z nas wciąż nie rozumie, że aktywność fizyczna to nie jest kwestia ładnego wyglądu, ale podstawa w utrzymaniu zdrowia. Są ludzie, którzy aktywność fizyczną uważają za stratę czasu. Podobnie robią rodzice dzieci w wieku szkolnym. Zależy im na dobrych wynikach w nauce, chcą by dzieci się uczyły, a o sporcie często zapominają. Jakiś czas temu moja siostra, która jest studentką AWF, usłyszała od swojego wykładowcy, że nigdy nie może uwierzyć, jako nauczyciel wychowania fizycznego, w to, że jest kimś gorszym niż pani od matematyki, czy pan od polskiego. Tak niestety jest, nauczyciele wf wciąż są traktowani z lekką pobłażliwością. Wykładowca podał argument, z którym trudno jest dyskutować. Jego misją (jako nauczyciela wf) jest zaszczepienie w dzieciach nawyku uprawiania sportu. W dzisiejszych czasach żyjemy na wysokich obrotach, w ciągłym biegu, w wielkim stresie. Wysportowany organizm dużo lepiej zniesie takie wyczerpujące warunki. Nawet najlepszy prawnik, inżynier, czy lekarz, może szybko zakończyć swoją karierę, kiedy podupadnie na zdrowiu.

rodzina na rowerach
Rodzinne uprawianie sportu pomoże nam pozbyć się wymówki „nie mam czasu”.
  1. Wcale nie chcę mieć mięśni

umięśniona kobietaMożna też usłyszeć, że kobiety nie uprawiają regularnie sportu w obawie przed zbyt umięśnionymi łydkami lub atletycznym ciałem. A one po prostu chcą wyglądać zdrowo i kobieco.

Takie założenie jest błędne, zanim nasze łydki staną się naprawdę ZBYT umięśnione, musimy odbyć naprawdę dużo intensywnych treningów.

W uprawianiu sportu chodzi jednak o coś więcej niż utrata kilogramów, czy zgrabna sylwetka i czasem o tym zapominamy. Sport wzmacnia nie tylko nasze mięsnie, ale przede wszystkim charakter. Mierzymy się z własnymi słabościami, a kiedy je już pokonamy, czujemy się zwyciężczyniami.

  1. Boimy się, że nie będziemy wyglądać dobrze podczas treningu
Zbieraj się, bieg szlakiem wygasłych wulkanów
Po Biegu Szlakiem Wygasłych Wulkanów nie byliśmy tylko spoceni. Tonęliśmy w cuchnącym błocie.

Nie oszukujmy się, nie każdy podczas treningu wygląda jak Ania Lewandowska. Nie każda z nas może i ma siłę by ćwiczyć w ciąży jak Maja Bohosiewicz, by kilka tygodni po porodzie wyglądać tak, jakby nigdy nie była w ciąży. W czasach kiedy na instagramie podziwiamy fit mamy, same często podczas uprawiania sportu przypominamy biegnącego hipopotama, czy płynącego wieloryba. Nie ćwiczymy bo jesteśmy „za grube”, a zamiast mięsni na brzuchu mamy fałdki, a jesteśmy takie bo… nie ćwiczymy. Koło się zamyka. Proste.

 

 

  1. Nie lubimy się pocić

Tak, to prawda. Pot nie jest ani estetyczny, ani fajny. Jesteśmy jednak ludźmi, nie robotami. A człowiek się poci i trzeba to po prostu zaakceptować. Ubrania przecież kiedyś trzeba wyprać, a prysznic, czy kąpiel w wannie przecież jest mega relaksująca. Dlaczego zatem nie robić tego kilka razy dziennie?

  1. Nie chcemy być zmęczone.

Nie uprawiam sportu, bo jestem zmęczonaNieprzespana noc, bo dziecko ząbkuje, ciężki dzień w pracy, piętrząca się góra prania i sprzątania – to wszystko skutecznie odbiera nam codzienną energię. Na dodatek ktoś nam jeszcze mówi, że mamy z własnej woli ubrać się i iść się zmęczyć. Co to, to nie! Na sport jesteśmy zbyt zmęczeni!

Okazuje się jednak, że jesteśmy zmęczeni, bo… nie ćwiczymy. Znów zamknięte koło. Każdy kto uprawia sport regularnie to powie, im więcej treningów, tym więcej energii. Sama zauważyłam, że kiedy się nie ruszam, mam problemy ze snem. Kiedy zaś ostatkiem sił pójdę pobiegać lub na fitness, śpi mi się mega lepiej, a i samopoczucie jest lepsze.

  1. Boimy się zakwasów i kontuzji

Nie lubię sportu_ boję się zakwasów_Zbieraj sięZakwasy to nieodłączny element uprawiania sportu. Dla niektórych są powodem by… go nie uprawiać. Trudno się dziwić, intensywny trening powoduje, że następnego dnia nie mam siły zwlec się z łóżka, a boli mnie dosłownie wszystko. Wczoraj zapytałam moją instruktorkę fitness kiedy przestanę mieć zakwasy jeśli będę chodziła na dwa treningi tygodniowo. – Po trzech tygodniach powinno być okej – powiedziała z uśmiechem. A mi w tym momencie uśmiech zszedł z twarzy. Trzy tygodnie ?! WTF?. Później Ola opowiedziała mi, że kiedy ona zrobi sobie 10 dniową przerwę, też ma potem lekkie zakwasy.  Jak zatem żyć aktywnie?

Kontuzje to temat rzeka. Kiedy Jacek zaczął dużo biegać, bardzo dużo nasłuchał się o tym, jak to może negatywnie wpłynąć na jego stawy kolanowe i że bieganie wcale nie jest zdrowe. Może i nie jest, podobnie jak wiele aktywności, które podejmujemy każdego dnia. Bo kto z nas rezygnuje z czytania przed snem, na wieść, o tym, że pogorszy nam się wzrok.

Nie lubię sportu, ale lubię…

Wymówki można mnożyć i mnożyć. To lubimy dużo częściej niż sam sport. Jest jednak coś jeszcze co lubi każdy z nas: uczucie po SKOŃCZONYM treningu. Kiedy siadamy na ławce, cali czerwoni, zlani potem i myślimy: udało się! Wygrałam!

Nie ma lekko. Nieważne, czy lubimy, czy nie lubimy, bylebyśmy uprawiali. Sportowe buty trzeba założyć! Jeśli jesteś rodzicem to tym bardziej. Chcesz mieć zdrowe dzieci, to spraw by uprawianie sportu nie było dla nich wysiłkiem, a po prostu stylem życia.

A wy jakie macie wymówki i jak z nimi walczycie?

  • No trzeba Ci przyznać że bardzo dziwnie okazujesz swoją niechęć :D to kiedy biegniesz z nami połówkę :D?

  • wymówka nr 1 – do niedawna moja, ale walczę :)

  • haha, chcesz żebym wyzionęła ducha? na razie dycha musi wystarczyć:).

  • Szczerze mówiąc nie mam nic do sportu, ale ostatnio wszyscy krzyczą, że sport praktycznie równa się siłowni lub bieganiu, a tych akurat aktywności nie lubię. Nie zmuszam się do codziennych treningów, wolę od czasu do czasu popływać czy pograć w piłkę ze znajomymi. A mięśni nie znoszę :).

  • Kiedyś stosowałam wszystkie wymówki z listy :) Świetny tekst!

  • Najczęściej pada wymówika typu: Nie mam czasu :)

  • Jest tyle różnych możliwości, jak nie bieganie i basen to może rolki lub taniec. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie tylko trzeba chcieć i mieć czas. Bez tego nie da rady ;)

  • Sport to jest to! Sama radość i na dodatek mnóstwo korzyści :)

  • Ja nie lubię siłowni, ale za to z rowera mogłabym wcale nie schodzić. W zimie niestety musiałam z tym trochę przystopować, ale od zeszłego tygodnia już uskuteczniamy pierwsze wiosenne przejażdżki. No i moje niesamowicie energiczne dziecko też zapewnia mi wręcz nadprogramową ilość ruchu ;)

  • Skąd ja to znam :D
    Najbardziej : brak czasu + nie chcę być zmeczona. A w sumie potem wychodzi, że mam więcej energii :D

  • Ja teraz nie mam wymówki – mam kartę Multisport i chodzę na basen, szkoda płacić i nie chodzić :D Na siłownię mi sie nie chce chodzić :P, w lato do roweru nie mam wymówek, bo po prostu uwielbiam jeździć :)

  • Ja jakiś czas temu ćwiczyłam codziennie po godzine i to intensywnie, ale w końcu miałam dosyć i postawiłam na jogę i duuużo chodzenia (6-10 tys. kroków). Prawdę mówiąc, może moje mięśnie nie są takie och ach wyrzeźbione, ale czuję się naprawdę super. :) A jeśli ktoś nie lubi pocenia się, to bardzo polecam basen, bo tam się tego nie czuje. W dodatku i tak później trzeba się umyć, no i w sumie i tak człowiek jest mokry. :D

  • Planujesz jeździć z dzieckiem? a może już jeździsz? Nam się marzy przyczepka rowerowa, ale nie mamy miejsca :( a do krzesełka-siodełka jakoś nie jestem przekonana

  • rolki <3 planuje zapisać się na kurs jesienią :). Tak, myślę, że bez "chęci" nie da rady, bo jak są chęci to czas się zawsze znajdzie.

  • wow, podziwiam za codzienne treningi. Do jogi nie mogę się przekonać, ale próbowałam tylko raz. A Basen, no tak, co prawda to prawda :P ale w sumie umyć i tak się potem trzeba :D :D :D

  • najważniejsze to mieć SWOJE dyscypliny :)

  • no właśnie, a czas się zawsze znajdzie

  • dziękuję ;) ja wymiennie :P choć niektóre nie są zupełnie moje.

  • wyobraź sobie, że kiedyś kupiłam mega drogi karnet na trzy miesiące, a co! i byłam… dwa razy.. teraz przezornie kupiłam na miesiąc, zobaczymy ile razy mi się uda :) Chociaż teraz mam już za sobą trzy treningi w tydzień

  • to właśnie jest niesamowite w sporcie, męczy, ale daje potem kopa :)

  • Już w tamtym roku jeździliśmy, ale nie mamy przyczepki. Na początku Młody jeździł w siodełku montowanym z przodu (na kierownicy), a teraz ma standardowe siodełko z tyłu. Generalnie jesteśmy zadowoleni, synek również. Latem robiliśmy około 20-30 kilometrów dziennie. Jeśli zdecydujecie się jednak na siodełko – to koniecznie takie z regulowanym oparciem, odchylanym do tyłu do pozycji leżącej (na wypadek drzemki w podróży :) )

  • Karolina Mos trochę boję się, że się przewrócę z dzieckiem, choć prawdę mówiąc, już dawno się nie przewróciłam. O, regulowane oparcie – super, nie zagłębiałam się w temat i nie wiedziałam, że jest taka opcja. Dzięki.

  • Na początku też się trochę tego obawiałam – ale (odpukać) nic się nam nigdy nie przydarzyło. To chyba kwestia przyzwyczajenia i „wyczucia” nowego sprzętu :)

  • Moda na sport jest zauważalna, ale niestety w naszym kraju wciąż słaba. Jak byłam w Czarnogórze, to tam o każdej porze dnia i nocy można było spotkać osoby biegające i ćwiczące w parku, w którym została stworzona polowa siłownia. Nie mówiąc o osobach trenujących na siłowni czy na boiskach. Ja akurat bardzo lubię siłownię ;)

  • Moje wymówka – nie lubię biegać.

  • Jestem instruktorką areobicu i step aerobicu, niestety kontuzjowaną. Strasznie mi żal, że musiałam się pożegnać z tą dyscypliną sportu…ale wypróbowałam inne, które mi odpowiadają. Polecam aqua aerobik!!

  • Serio? w Czarnogórze tak bardzo kochają sport? Stereotypowo myśląc – nie sądziłabym :P

  • haha, dobrze, że ona nie działa w innych dyscyplinach :)

  • muszę spróbować :)

  • jak ktos chce to da rade! zawsze :)

  • Ja w sporcie najbardziej kocham pokonywanie siebie. W trakcie każdego treningu uświadamiam sobie, jak bardzo nienawidzę tego robić, jednak satysfakcja, jaką czuję po wszystkim, jest najlepszą motywacją do kolejnej walki.

  • U mnie kwestia jest taka- nie kocham „modnych” sportów- siłownia i bieganie są spoko, ale nigdy nie będą moją pasją. I kropka. Natomiast uwielbiam jazdę konną i trenując ją w ogóle nie myślę o spalanych kaloriach, ani o tym, jak bardzo jestem zmęczona. Nie- to jest coś, co naprawdę sprawia mi przyjemność i mogłabym to robić bez końca. I w tym chyba rzecz- że każdy powinien znaleźć coś, co naprawdę lubi, a nie bezmyślnbie podążać za trendami :)

  • Myślę, że to wszystko to są wymówki osób, które po prostu cwiczyć nie chcą. Nie raz słysze od kogoś „nie mam czasu na sport” a widze jak ta osoba co dzień ma czas na facebooka albo jest na bieżąco z każdym serialem ;) Mnie aktywnosc fizyczna daje ogromną radość. niestety w sierpniu miałam kontuzję z której dopiero wychodzę i brak ruchu to najgorsza kara jaka spotkała mnie w całym zyciu. mam nadzieje ze jeszcze 2-3 miesiace i wyfrunę na rower.

  • U mnie to najczęściej brak czasu. Ale trzeba dla zdrowia. Największa radosć jest jak już wyjdziesz na zewnątrz i zrobisz kilka pierwszych kroków, a największa satysfakcja jak wrócisz do domu po godzinnym treningu :)

  • Ja od zawsze byłam szczupła i każdy mi mówił jak zaczynałam jakąś aktywność fizyczna, po co biegasz? przecież jesteś szczupła. i tak do tej pory na samą myśl o większej aktywności fizycznej robi mi się słabo i mam słomiany zapał. Jeden plus ze lubie dluuuugie spacery :-)

  • Kluczem do sukcesu jest znalezienie takiego zajęcia, które nas będzie rajcować. Ja osobiście nie znoszę biegania – nie i już. Nie mam chęci, motywacji, mam w nosie, że połowa mieszkańców mojej ulicy uprawia jogging. W zasadzie jestem prawie wyalienowana z tą moją niechęcią. No chyba że (dopuszczam też taką możliwość) połowa sąsiadów biega, bo jogging jest na czasie. Tak też może być, ale w gruncie rzeczy mnie to niewiele obchodzi. Rzecz w tym, że np. uwielbiam łazęgę po górach i to już mnie uskrzydla, fascynuje, wabi i kusi. Swojego czasu jechałam na 2 tygodnie i włóczyłam się do upadłego. Wczesnym rankiem pobudka, powrót późnym popołudniem z językiem na wierzchu :) W chwili obecnej jest to dalece utrudnione ze względu na bagaż podręczny w postaci dwóch krasnali. Natomiast zaczął mnie rajcować aerobik w wodzie (a tak, aerobiku na sucho nie zdzierżę, a ten jak najbardziej). Sportu nie należy i nie warto uprawiać, bo wypada, bo coś jest na czasie, bo muszę. Z takim nastawieniem nic dobrego z tego nie będzie. Trzeba się po prostu rozejrzeć i wybrać po swojemu. Sport to nie tylko jogging, nie tylko siłownia, nie tylko pot, łzy i przymus. Umiejętny wybór da nam także dużą dawkę radości i przyjemności :)

  • Kluczem do sukcesu jest znalezienie takiego zajęcia, które nas będzie rajcować. Ja osobiście nie znoszę biegania – nie i już. Nie mam chęci, motywacji, mam w nosie, że połowa mieszkańców mojej ulicy uprawia jogging. W zasadzie jestem prawie wyalienowana z tą moją niechęcią. No chyba że (dopuszczam też taką możliwość) połowa sąsiadów biega, bo jogging jest na czasie. Tak też może być, ale w gruncie rzeczy mnie to niewiele obchodzi. Rzecz w tym, że np. uwielbiam łazęgę po górach i to już mnie uskrzydla, fascynuje, wabi i kusi. Swojego czasu jechałam na 2 tygodnie i włóczyłam się do upadłego. Wczesnym rankiem pobudka, powrót późnym popołudniem z językiem na wierzchu :) W chwili obecnej jest to dalece utrudnione ze względu na bagaż podręczny w postaci dwóch krasnali. Natomiast zaczął mnie rajcować aerobik w wodzie (a tak, aerobiku na sucho nie zdzierżę, a ten jak najbardziej). Sportu nie należy i nie warto uprawiać, bo wypada, bo coś jest na czasie, bo muszę. Z takim nastawieniem nic dobrego z tego nie będzie. Trzeba się po prostu rozejrzeć i wybrać po swojemu. Sport to nie tylko jogging, nie tylko siłownia, nie tylko pot, łzy i przymus. Umiejętny wybór da nam także dużą dawkę radości i przyjemności :)

  • Teraz gdy jest zimno to mniej się chce albo jak ostatnio – zapalenie zatok i koniec. Ja tylko biegam, co prawda od kwietnia. Zdrowo się odżywiam – no przeważnie ale mniej zdrowe rzeczy też się zdarzają. Niestety nie przypominam kobiet z okładek fit gazet. Nie jestem wysportowana…

  • Fajnie rozliczasz się z typowymi wymówkami, a takie baaardzo łatwo sobie znaleźć przy dzieciak. Kluczowa jest jak zawsze motywacja. Paradoksalnie – dla mnie motywacją są właśnie dzieci, bo wiem, że nasz styl życia teraz może bardzo wpłynąć na ich w przyszłości, a nie chcę wychować kanapowców :)

  • Ja nie lubiłam nigdy wf-u i gier zespołowych, ale uwielbiałam kajakarstwo czy jazdę konną :) Ważne, aby znaleźć taką działkę sportu, która się kocha, a wtey wymówki nie są potrzebne ;)

  • Myślę, że najważniejsze to znaleźć taką dyscyplinę, która bedzie nam sprawiać przyjemność. Kiedyś tez sie złapałam na bieganie – bo modne, ale nie lubię biegać i długo nie wytrzymałam. Za to rolki i łyzwy uwielbiam i nawet terazjako mama wychodzę pojeździć

  • Nie stosuję żadnych wymówek, bo uwielbiam sport w każdej postaci, poza bieganiem. Raczej mam odwrotny problem – jestem zbyt aktywna, a jak wiadomo, nadmiar też bywa szkodliwy. Bez sportu, człowiek prędzej czy później będzie chorować i to jest fakt.