Pięć powodów, dla których nie warto wychodzić z dziećmi z domu

with 10 komentarzy

Idzie wiosna, a wraz z nią wiatr, deszcz, chlapa i błoto. Czy wychodzicie z dziećmi na spacer, kiedy pogoda niepewna? Czy mogę iść z niemowlakiem do centrum handlowego jeśli nie mam parkingu podziemnego i muszę dojść do samochodu a wieje wiatr? Czy spacer z biegającym dzieckiem w parku jest bezpieczny? Chciałabym krzyknąć oczywiście, że TAK! Cóż to za głupie pytania?! Ale czy na pewno?


 Oto pięć powodów, dla których nie warto wychodzić z dziećmi z domu. Jesteśmy przekonani, że przyznacie nam rację.


  1. Jest zimno. Może padać. Może wiać.

Ten kto powiedział, że nie ma złej pogody jest tylko nieodpowiednie ubranie był chyba niespełna rozumu. Pogoda jest nieobliczalna. Zimą jest zimno. Latem jest gorąco. Albo co gorsza zimą jest ciepło. A latem zimno.

Dlatego lepiej siedzieć w domu. Tutaj nic nie pada nam na głowę, nie musimy chronić się przed szkodliwymi promieniami ultrafioletowymi, ale przede wszystkim, sami decydujemy o tym, czy wolimy wiosenną temperaturę, czy tropiki.

 

  1. W lesie i na łąkach grasują kleszcze

Nie idziemy do lasu, bo tam grasuje stado kleszczy – usłyszałam kiedyś od babci mojego dziecka. Przyznam uczciwie, że zawsze bagatelizowaliśmy te stworzenia. Spaliśmy pod namiotem na obozach harcerskich i uwielbialiśmy chodzić po lasach. Ale koniec! Teraz jesteśmy świadomymi i odpowiedzialnymi rodzicami.

Zostajemy w domu!  Nie będziemy tracić pieniędzy na urządzenia wysyłające ultradźwięki, które odstraszają kleszcze, ani co gorsza, na żadne spreje i smarowidła. Nie będziemy ubierać żadnych czapek, ani ubrań z długim rękawem, ani nawet pełnych butów. A poza tym, po co marnować czas na przeglądanie ciała po spacerze i dodatkową kąpiel. Bezpieczniej jest w domu.

 

  1. Można się przewrócić

Kto z nas nigdy się nie przewrócił?! Nikt? No właśnie. Czasem przeszkodą są własne nogi, ale przykładowo w takim lesie, na nieznanym terenie, czają się wystające korzenie, uschnięte konary drzew, nierówności terenu lub co gorsza szyszki. Tak! Niewinnie wyglądające szyszki. Nie raz widziałem, jak przez taką szyszkę dziecko leciało jak długie.

Owszem, w domu też możemy się przewrócić, ale tutaj nikt nie zedrze kolana. To nieprawda, że żeby doskonalić sztukę chodzenia i biegania będąc dzieckiem trzeba spróbować tego po każdej nawierzchni. A może prawda?! Dlatego w domu mam: dywan, panele i kafle. Ba! mam nawet próg do łazienki!

 

  1. Można się pobrudzić

To przekonuje mnie najbardziej. Czy też macie takie ciuchy i buty, w których chodzicie tylko pod dachem? Ja mam! Piękne biurowe szpilki. Nawet kilka par. Stoją dumnie na półce i czekają aż skończę urlop macierzyński i wrócę do czyściutkiego biurowca.  Nie będę ich przecież niszczyć i brudzić chodząc po dworze.

A jak jest z brudem i dzieckiem?! Ubierzecie je najpiękniej na świecie, bo przecież musi wyglądać „godnie”: nowe buciki, białe rajstopki, sukieneczka w groszki. I co? I kałuża! A potem huśtawka… zjeżdżalnia. A białe rajstopki? Co to, to nie!

 

  1. Przyroda fałszuje rzeczywistość

Czy ktoś z was mieszka w lesie? Albo pracuje na łące? No właśnie! Po co mieszać dziecku w głowie i pokazywać  wielkie drzewa, głazy skalne, czy jaskinie skoro nie są nam one do niczego potrzebne! Bo niby co? Przyjdzie koniec świata i będziemy się musieli w nich ukrywać? Nie sądzę!

 

I co? Zgadzacie się z tym? :)


Kiedyś usłyszałem na spotkaniu autorskim z Magdaleną Kostyszyn, autorką fanpage i bloga Chujowa Pani Domu stwierdzenie, które mocno zapadło mi w pamięć: można bać się iść do toalety w PKP, ale nie życia. Sparafrazuje je na potrzeby dzisiejszych rozważań:

Można bać się iść do WC w pociągu, ale nie można bać się natury. W końcu żyjemy w niej od zawsze.

Zatem, nie ważne, czy mokro, brudno i „niebezpiecznie”, idziemy na spacer!