Chodź, pokaże Ci bajkę: Pławna miejsce magiczne

with 19 komentarzy

Jest na dolnym śląsku takie miejsce, gdzie świat przestaje być logiczny i rzeczywisty. W magicznym zamku mieszkają postacie z legend śląskich. W grodzie rycerskim stoi „prawdziwy” koń trojański. A na wzgórzu nieopodal kościoła p.w. św. Tekli osiadła olbrzymia arka. Cuda i dziwy! A wszystko to, niecałe 2 godziny jazdy od Wrocławia. Ten świat zrodził się z wyobraźni artysty, przez niektórych nazywanego „Cudakiem z Pławnej”.

Pławna Dolna – miejscowość na drodze z Bolesławca do Jeleniej Góry. Za sprawą osiadłego tu malarza, Dariusza Milińskiego, z rolniczej wsi stała się sceną sztuki i baśni. Wszystko po to by choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Każdemu z nas się to przyda :).

Zbieraj się, Pławna

Pławną Dolną odwiedziliśmy podczas weekendu na Pogórzu Izerskim, kiedy realizowaliśmy nasz ósmy na #52oddechynatury. Słyszałam o tym miejscu już wcześniej, przy okazji medialnych informacji o ekscentrycznym artyście, który w Pławnej postanowi zbudować... arkę. Pamiętam też, jak w liceum moja koleżanka była zachwycona Dariuszem i powołaną przez niego Grupą Artystyczną Pławna 9. Musiało minąć kilkanaście lat bym tu zawitała i sprawdziła na własne oczy. Myślę, że jeszcze tu wrócę, może przy okazji jakiegoś festynu, czy festiwalu. Mam nadzieję, że uda mi się zobaczyć, jak to miejsce ożywa i dzieją się tu prawdziwe czary. Co nie znaczy, że podczas minionej wizyty jej nie doświadczyłam:).

Pławna – tu każdego dnia rozgrywa się tu bajka Milińskiego

„Pławna miejsce magiczne” to historia wyobraźni jednego człowieka. Jest to niezwykle inspirujące, bo pokazuje, że jeśli się tylko chce, ma się pasję i determinację, można osiągnąć naprawdę wszystko. Porwać ludzi do działania, stworzyć im miejsca pracy, a nawet zbudować olbrzymią arkę :). Wystarczy dać się ponieść wyobraźni i uwierzyć w siebie. Dariusz Miliński, to ceniony malarz, który poprzez swoją działalność zyskał przydomek "Cudaka z Pławnej". Może i jest cudakiem, może czarodziejem, ale bez wątpienia to człowiek z olbrzymią charyzmą.

Nawet jeśli dla kogoś niektóre elementy świata w Pławnej wydają się być niedorzeczne, to właśnie takie mają być! To przecież świat baśni, wyobraźni. On nie musi być logiczny i uporządkowany.

Duchy legend ożywają

Miejsce jest niezwykle bajkowe, przepiękne położone, na pograniczu Pogórza Izerskiego i Kaczawskiego. Ma też wymiar edukacyjny. Po pierwsze pokazuje, że „sztuka” to nie tylko sztywne obrazy w złotych ramach i muzeach. Po drugie, zaś, w przystępny sposób przedstawia tradycje naszego regionu. W zamku można wysłuchać legend śląskich, także tej o Duchu Gór – Liczyrzepie. Jednak nie jest to takie zwykłe słuchanie, a to za sprawą lalek wielkości człowieka, które można samodzielnie animować za pomocą sznurków. To fantastyczna zabawa zarówno dla tych małych, jak i dużych…

Trzeba przyznać, że wnętrze zamku i lalki są nieco mroczne. Tak więc jeśli chcecie odwiedzić to miejsce z wrażliwymi maluchami, uważajcie, żeby nie przyśniły im się potem koszmary.

Gdzie stoi koń trojański?

No jak to gdzie?!  W Pławnej! W grodzie rycerskim. Jest też miejsce tortur i klatka z uwięzionym duchem gór. Po prostu trzeba to zobaczyć.

Zbieraj sie, Pławna

Arka pełna duchowości

To jednak nie koniec atrakcji, po drugiej stronie małej doliny, na wzgórzu obok kościoła stoi arka, ponad 40 metrowa instalacja artystyczna. Ma 15 szerokości wysokości i 10 metrów wysokości. Naprawdę robi wrażenie. Do jej wybudowania potrzeba było 600 drzew sosnowych, świerkowych i modrzewiowych, tonu głazów i tysiące kamieni. Jest mniej więcej o połowę mniejsza niż ta biblijna. 

Zbieraj się, Arka w Pławnej

Przed wejściem do arki stoją figury zwierząt, olbrzymie łyżki-wiosła, a w środku możemy zobaczyć m.in. gołębicę z liściem oliwnym, Ponoć stojące łyżki to symbol „karmienia nas sztuką”. Tak też było. Spodziewaliśmy się figur zwierząt, a w środku zobaczyliśmy obrazy, relikwie świętych, a także starodruki. Jest też sala kinowa, w której można obejrzeć film dokumentalny o Arce Noego. Jak mówi artysta i oprowadzający nas po pławnej pan Czesław, arka jest dziełem życia, poszukiwaniem magii, ale i duchowości. 

Czy warto tam iść?

Bez wątpienia drugiego takiego miejsca nie znajdziecie na mapie dolnego śląska. Ba, nawet na mapie Polski. Miejsce ma olbrzymi potencjał. Latem w pracowniach odbywają się warsztaty. Można ulepić garnek z gliny, spróbować sitodruku, wyklepać podkowę itp. Przetestujemy latem:)

Muszę Wam przyznać, że miałam z tym miejscem pewien kłopot. Bo spotkaliśmy tu zarówno Liczyrzepę, jak i Napoleona Bonaparte, czy Orka z Władcy Pierścieni i czułam, że coś mi nie pasuje.. Arka… Koń Trojański… no coś tu nie gra. Kiedy jednak usiadłam i zaczęłam się nad tym zastanawiać, zrozumiałam. Pławna to miejsce wyobraźni. A ona przecież nie ma granic.

stopień trudności :

czas:

100 min z Wrocławia (114 km), 10 min z Lwówka Śląskiego (8km), 25 min. z Jeleniej Góry (26 km), 40min z Bolesławca (30km)

typ transportu dzieci:

wózek, chusta, nosidło

udogodnienia:

wiata, ławki, stoły, wc

namiary w internecie:

Zamek Legend Śląskich

Arka w Pławnej

  • A to niespodzianka, świetne miejsce. Przy następnym wypadzie do Wrocławia na pewno zachaczymy o nie :)

  • Dolny Śląsk jest wyjątkowy! :) Moja rodzina pochodzi z tamtych stron, więc darzę je szczególnym sentymentem :)

  • Bardzo ciekawe, jedyne w swoim rodzaju miejsce :)

  • Ooo, nie miałam pojęcia o takim miejscu! Trzeba będzie się tam wybrać przy okazji pobytu na Dolnym Śląsku :)

  • Przejeżdżaliśmy kilkukrotnie ale jakoś nie zatrzymaliśmy sie tam,tylko objechaliśmy z jednej i drugiej strony.Ale rzeczywiście robi wrażenie!Zapiszemy na liście do odwiedzenia.

  • Pięknie tutaj! Często mijamy te okolice – musimy tam zajrzeć ;)

  • O rety, ale fajne miejsce. Wiesz może czy można wchodzić z psami? Może wyciągnę męża na wiosne :-)

  • Czytając Wasze relacje z ciekawych miejsc w Polsce, coraz bardziej przekonuję się, że zamiast tylko wyjeżdżać za granicę trzeba koniecznie poświęcić trochę czasu na poznanie własnego podwórka. A artysta z Pławnej przypomina mi trochę katalońskiego Gaudiego. Może rozmach nie ten sam, ale oryginalność i determinacja z pewnością ich łączą :)

  • Znam wiele fajnych miejsc. O tym w życiu nie słyszałem, więc dzięki za info. Takie klimaty rodzinnie lubimy.

  • myslę, że można:) to nie jest zwykłe muzeum. Na arce mieszka prawdziwy kot ;)

  • Polska jest piękna i niezwykle interesująca :). Kto wie co jeszcze szykuje dla nas „cudak z Pławnej”

  • jest unikatowe :)

  • Pan Czesio zapraszał jak będzie ciepło – dużo więcej atrakcji :)

  • klimat rodzinny to jedno, ale Jacek tak się wkręcił w kukiełki, że spokojnie zrobiłby tam impreze ze znajomymi ;)

  • Zbieraj się Dzieci to potrafią. Uczyć nam się od nich trzeba. Byłoby radośniej :)

  • A to niespodzianka! Wychowałem się na Dolnym Śląsku (niedaleko Milicza), ale kompletnie nie słyszałem o tym magicznym miejscu! I jeszcze do tego Arka??? Musimy tam wpaść :) Dzieki za inspirację!

  • Koniecznie przyjedź :) Byliśmy w Miliczu w zeszłe waakacje. Planujemy rowerową eskapadę jak zrobi się cieplej.

  • Świetne miejsce – mam duży sentyment do Dolnego Śląska, choć nie dotarłam jeszcze do Pławnej. Dwa lata temu z moim miesięcznym wówczas szkrabem byliśmy m.in. w sztolniach w Górach Sowich.

  • Takie rzeczy najtrudniej skomentować, bo po prostu odbierają mowę. Absolutne zaskoczenie :)