Karkonosze zimą: Lučni Bouda – Strzecha Akademicka – Samotnia – Karpacz Wang

with 23 komentarze

Samotnia, Strzecha Akademicka i czeska Lučni Bouda, to schroniska, które możecie odwiedzić podczas jednej wycieczki w góry. To idealna wyprawa dla rodzin z dziećmi zarówno latem, jak i zimą, dla maluchów w wózkach i nosidłach, oraz tych nieco starszych idących już na własnych nogach. Nic, tylko wyruszać w góry. Może wiosna właśnie na to czeka abyście zaliczyli „Karkonosze zimą”. My przeszliśmy opisywaną trasę podczas naszej marcowej wyprawy.

Proponowana przez nas trasa ma 7,7 km w jedną stronę i jej przejście zajmuje około 3 godzin w górę i 2 godzin w dół. Idąc mamy do pokonania 633 metrów przewyższeń i 62 metrów obniżeń. Możecie tak jak my, skorzystać z noclegu w jednym ze schronisk i następnego dnia wyruszyć na szlak, albo tego samego dnia zejść tą lub inną trasą do Karpacza (my z dzieckiem w nosidle zimą nie dalibyśmy rady, poza tym już dawna planowaliśmy nocleg w górach).

Opisywaną trasę pokonaliśmy wyłącznie w dół, idąc ze Schroniska Lučni Bouda do Karpacza.

 

> przeczytaj o naszym pierwszym dniu wyprawy do Lučni Bouda <<

> Samotnia z wózkiem – część trasy pokonaliśmy latem z wózkiem dziecięcym <<

 

Tym razem idziemy z góry na dół

Wyruszyliśmy ze schroniska Lučni Bouda po przepysznym śniadaniu około 10 rano. Do przejścia mieliśmy 2 godziny marszu, a na trasie możliwość zatrzymania się w schroniskach. Każdy kto wędruje z małym dzieckiem, szczególnie zimą, wie jak istotna jest to informacja. O tyle, ile latem nie miałam problemu z przewijaniem, czy karmieniem na trawie, zimą nie chciałabym robić tego w wietrze na śniegu.

Początkowo planowaliśmy, że pójdziemy przez Dom Śląski pod Śnieżką, a później do Strzechy, Samotni i do Karpacza. Jednak gdy spojrzeliśmy za okno i sprawdziliśmy prognozy pogody w telefonach uświadomiliśmy sobie, że ta wędrówka to nie będzie już taka bułka z masłem jak poprzedniego dnia (jeśli nie czytaliście, to koniecznie kliknijcie i zobaczcie jak pięknie świeciło słońce). Gęsta mgła i wiatr ok. 40 km/h sprawił, że zmieniliśmy plany, ograniczając trasę na taką, która pozwoliła nam wrócić na dół jak najszybciej (ominęliśmy Dom Śląski i widok na Śnieżkę, której i tak nie było widać).

mgła i kiepska pogoda

Pogoda w górach jest zmienna

Mimo zmiany trasy na krtószą po 300 metrach od schroniska zawróciliśmy. Myślałam, że jak będę niosła Sarę w nosidle na plecach będzie więcej widziała i wędrówka wyda jej się bardziej atrakcyjna. Niestety, mgła i silny wiatr sprawił, że będąc na plecach było jej zimno i najzwyczajniej w świecie się bała, co głośno komunikowała płaczem. W pogotowiu mieliśmy plan by wracać na dół ratrakiem, taką możliwość oferuje schronisko Lučni Bouda, ale nie chcieliśmy się jeszcze poddawać. Wróciliśmy do budynku, ogrzaliśmy się, a Sara tym razem została zamotana na klatce piersiowej taty – tak było dla niej zdecydowanie lepiej. Zobaczcie jak pięknie świeciło słońce poprzedniego dnia.

Przebieg szlaku

Pierwszym etapem naszej wędrówki był niemal płaski żółty szlak ze schroniska do Równi pod Śnieżką. Słoneczna pogoda poprzedniego dnia i nocne ochłodzenie spowodowały mocne oblodzenie szlaku. Silny wiatr nie ułatwiał zadania, dlatego ratunkiem okazały się raki! Trasa mimo, że płaska i stosunkowo krótka, była najtrudniejszym momentem naszej wędrówki. Normalnie jej przejście zajmuje około 15 minut, ale my szliśmy „wieki”.

Po dojściu do rozwidlenia skręciliśmy na czerwony szlak (5 min) i doszliśmy do Spalonej Strażnicy (1430 m n.p.m.), by odbić w dół, na niebieski szlak. Po około 20 minutach byliśmy w Strzesze Akademickiej. Im schodziliśmy niżej tym wiatr był lżejszy, mniej lodu i mgły na trasie. Niesamowite jak pogoda w górach szybko się zmienia i nie chodzi tutaj o dni, ale minuty! W okolicach Strzechy spokojnie mogliśmy zdjąć raki, ale postanowiliśmy, że pójdziemy w nich dalej czym zwracaliśmy uwagę weekendowych spacerowiczów na niższych partiach trasy.

Schronisko Strzecha Akademicka

Pierwsi właściciele Strzechy słynęli z nalewki z szyszek. My co prawda się jej nie napiliśmy, bo musielibyśmy teleportować się w czasie o niemal 200 lat. Dlatego, żeby nie było na żal nie wchodziliśmy do środka i nie skusiliśmy się nawet herbatę, bo okazało się, że Sara już smacznie śpi, więc nie chcieliśmy jej budzić.

Strzecha Akademicka uważana jest za najstarsze schronisko w Karkonoszach, buda pasterska istniała na tym miejscu już od XVII wieku, a trzykondygnacyjny budynek od 1896 roku. Budynek spłonął na począku XX wieku i przeszedł liczne przebudowy, ale bez wątpienia zachwyca swoim rozmiarem i rozmachem.

Strzecha Akademicka położona jest na wysokości 1258 metrów n.p.m. i ma 140 miejsc noclegowych w standardzie turystycznym, w tym 3 pokoje z własną łazienką. To idealny punkt wypadowy w Karkonosze. Ja nie mam dobrych wspomnień z noclegiem w tym miejscu, ale to nie umniejsza faktu, że Strzecha widziana z oddali wygląda obłędnie i uwielbiam na nią patrzeć!

Widok na Strzechę Akademicką i Śnieżkę z Głównego Szlaku Sudeckiego
Widok na Strzechę i Kotlinę Jeleniogórską z Głównego Szlaku Sudeckiego
Schronisko Samotnia

To zdecydowanie moje ulubione schronisko w Karkonoszach (1195 m. n.p.m.). Jest zupełnie inne niż pobliska Strzecha. Magiczne położenie i przepiękna architektura sprawiają, że jest to prawdziwa perełka. Samotnia znajduje się zaledwie 10 minut niebieskim szlakiem od Strzechy Akademickiej. Zawsze wydawało mi się, że jest to stromy odcinek, ale tym razem poszło bardzo sprawnie. Może dlatego, że byliśmy mocno zmęczeni wiatrem i mgłą na Równi pod Śnieżką, a warunki koło Samotni okazały się o niebo lepsze i subiektywnie oceniliśmy ten kawałek jako „łatwy”.

W schronisku jest 49 miejsc noclegowych. Marzę o tym by tu kiedyś przenocować. Obudzić się w pokoju z  widokiem na Mały Staw i wysokie granie, to musi być niezapomniane przeżycie. W stawie hodowano kiedyś pstrągi (są tu i dziś:), ale raczej nikt ich nie łowi). Jednak to nie tylko staw hodowlany, ale także miejsce, gdzie odbywały się Zawody Płetwonurkowe. To niepozornie wyglądające górskie jezioro ma od 3 do 7 metrów głębokości.

Z Samotni prowadzą dwie trasy, jedna wzdłuż potoku Łomnicy, oraz druga przez las. Trasa niebieskim szlakiem, bezpośrednio pod granią (od Samotni do Domku Myśliwskiego) jest zamknięta w zimie ze względu na zagrożenie lawinowe.

Tym razem też nie skusiliśmy się na herbatę, ani obiad w schronisku. Sara wciąż spała.

Ruiny Schroniska im. Bronka Czecha

Po 30 minutach doszliśmy do Starej Polany skąd rozchodzą się trzy szlaki w góry: niebieski właśnie do Samotni, zielony nad Kocioł Wielkiego Stawu i żółty do Pielgrzymów i Słoneczników oraz łączona droga w dół, w kierunku Karpacza. To stąd szliśmy dzień wcześniej zielonym szlakiem. Dzisiaj wróciliśmy stą do Karpacza Wang żółtym szlakiem.

>> przeczytaj o pierwszym dniu naszej wyprawy <<

W tym miejscu do 1966 roku stało schronisko, które zostało wybudowane na miejscu wycinki drzew i tuż obok źródła mineralnego (nigdy nie było eksploatowane). Schronisko miało 100 miejsc noclegowych i było ośrodkiem sportów narciarskich, ale niestety spłonęło na skutek nieumyślnego zaprószenia ognia. Istnieją teorie, że pożar był zaplanowany i  miał ukryć defraudacje, ale tego już się nie dowiemy. Szkoda, bo to idealna lokalizacja na restaurację, czy schronisko. Zaledwie 30 minut od Karpacza Wang, trasą, którą pokonać może naprawdę każdy. Droga jest szeroka, w wielu miejscach płaska. Sporkaliśmy tu wielu rodziców z dziećmi, także w wózkach (zimą!). Ponoć są plany, by zbudować na tym miejscu nowy obiekt.

>> Karkonosze wózkiem? Zobacz jak testowaliśmy szlak latem <<

 

W oddali „widać” Śnieżkę, a my jesteśmy już prawie na dole
Zima w górach nie jest zła!

Jeśli jeszcze nie wiecie co robić w najbliższy weekend, może wybierzecie się w Karkonosze? W kalendarzu niby wiosna, ale za oknem zdecydowanie zima. A zimę lepiej spędzać w górach niż w mieście! Tu jest zdecydowanie ładniejsza!

 

  • Widoki piękne :)

  • Ale jesteście dzielni ….i to z małym niuniem :) Przepięknie tam <3

  • Brawa dla całej trójki :) Taka wyprawa z małym dzieckiem – jestem pod wrażeniem. Piękne zdjęcia <3 Bardzo przydatny post :)

  • Niezła wyprawa z małym dzieckiem. My sie na tak trudne trasy z dzieckiem jak było małe nie decydowaliśmy. Pomimo tego, że jak Marysia miała 10miesięcy spędzilismy miesiąc w Zachełmiu, to raczej chodziłam z nią na spacer z wózkiem po okolicy. Jednym z dużych problemów był fakt, że nienawidziła nosidła. Dzisiaj jako 10latka tez by pewnie nieźle marudziła na takiej trasie, że ją nogi bolą, a takiego dziecka to już człowiek na rece nie weźmie.

  • Lubię czytać i oglądać zdjęcia z wypraw z dzieckiem. Naprawdę da się! Moje gratulacje, piękny spacer :)

  • oj tak, zmotywować 10-latkę do marszu pod górę to nie jest już taka prosta sprawa :p

  • Kocham Karkonosze – chodziłam po nich jako dziecko i sentyment został mi do dziś. Teraz myślę o tym, żeby wybrać się na te same szlaki z moimi córeczkami, ale wizja długiej wędrówki z trzylatką i roczniakiem jednak mnie przerasta. Chyba poczekam, aż dorosną. Chociaż wasze zdjęcia bardzo, bardzo zachęcają!
    Jakiego nosidła używacie?

  • Używamy nosidła ergonomicznego Bondolino. Na razie Sara waży 10 kg więc daje radę, w przyszłym roku będziemy musieli pomyśleć nad nosidłem turystycznym, chyba, że córka odmówi górskich wypraw :). Wędrówka z trzylatką i roczniakiem – to musi być hardcor. Chociaż może warto spróbować z lekką trasą – trasa do Samotni taka jest, można wjechać wózkiem.

  • Widoki piękne. Wyprawa z dzieckiem – szacun. Ja się do tej pory nie zdecydowałam, wiem że sporo tracimy…

  • Jakie zimowe klimaty! Dzielny maluszek

  • Rewelacja. Przepiękna wyprawa i zazdroszczę śniegu ;)

  • Echhhhh.. zazdroszczę takiej wyprawy… :)

  • wydaję mi się, że im później tym trudniej. A wydawałoby się, że to noworodki są wymagające :P

  • Zbieraj się powierdzam. im starsze tym trudniej, ale dużo zależy tez od charakteru.

  • Jesteście świetni! Bardzo przydatny wpis – rzeczowo, konkretnie a do tego jak pięknie.

  • Można powiedzieć, że to bardzo „nasze” tereny – aczkolwiek z takim małym Bąbelkiem nigdy tam nie byliśmy :) Dopiero teraz zaczyna odkrywać z nami uroki górskich wspinaczek, a ma w tej chwili trzy latka. Do tej pory poruszaliśmy się bardziej po nizinach, a urlopy spędzaliśmy głównie nad morzem. Super, że przyzwyczajacie córcię już od najwcześniejszych miesięcy życia :)

  • Podziwiam! Nie odważyłabym się z takim małym dzieckiem raczej, ale bez dzieci jak najbardziej i bardzo chętnie!

  • Jeszcze nic straconego! Śnieżka wciąż zasypana śniegiem :)

  • Dziękujemy, postaramy się trzymać poziom. Już niebawem ruszamy w dłuższą podróż, więc bądź gotowa na nowe wpisy :)

  • Zawsze jest dobra pora, żeby zacząć :) Nasza S akurat dobrze znosiła podróżowanie i spacery w chuście, więc próbowaliśmy wcześniej. Ważne, żeby dziecko miało kontakt ze świeżym powietrzem i naturą, nieważne, czy w górach, czy nizinach :)

  • Trzeba się dobrze przygotować i mieć zawsze plan awaryjny :) Bez raków, kijów i dodatkowych ciepłych ubrań na pewno byśy się nie wybrali. Dodatkowo wiedzieliśmy, że możemy liczyć na transport (ratrak z czeskiego schroniska). Na żywioł też nie mielibyśy odwagi :)

  • Jeszcze nie przemierzałam szlaku w zimie. To znaczy nie takiego, i nie z dzieckiem :) ale góry kocham i bez wątpienia, kiedyś to zrobię ;) a Samotnia to faktycznie cudowne miejsce :)

  • Kocham polskie góry, za czasów „panienki” byliśmy srednio 2x w roku…te widoki, te spacery, te szlaki…oj pojechalabym. Córki mają 6 i niespełna 3 lata, w tym roku w listopadzie chcemy pojechać do Karpacza, liczę ze pogoda dopisze a i fotki ładne porobię. Wasze są piekne :)