Yosemite – kraina wodospadów, dzień 9

with 9 komentarzy

Yosemite – to już ostatni Park Narodowy w USA, który odwiedzamy podczas naszej wyprawy. Było zarówno chlipanie rozczarowania, które okazało się zupełnie niepotrzebne, jak i rechot przeszczęśliwego dziecka. Jesteśmy już trochę zmęczeni i mamy aż nadmiar pięknych krajobrazów, więc myśleliśmy, że nie zrobi na nas wrażenia, ale… robi! Bajkowe położenie, wysokie skaliste zbocza gór Sierra Nevada i wodospady… dziesiątki wodospadów (a może nawet setki). Jeśli przy okazji Zionu miałam lekką nutkę rozczarowania, to tutaj wodospady były wprost fenomenalna!

park yosemite, zbierajsie.pl

Noclegi na terenie Parku są trudno dostępne i bardzo drogie. Oczywiście można spać w namiocie, chociaż czasem i z tym jest kłopot, ale my tym razem nie nastawialiśmy się na takie rozwiązania.  Dlatego, mimo że na Yosemite przeznaczyliśmy dwa dni, musieliśmy liczyć też około 1,5 godzinne dojazdy do parku.

Jadąc drugiego dnia do parku rozmawialiśmy o tym, jak podróż niesamowicie zmienia perspektywę i sposób postrzegania „blisko” i „daleko”. W Stanach, gdzie odległości do pokonania są naprawdę olbrzymie, takie dwugodzinne dojazdy to całkiem atrakcyjna odległość ;). To tak jakbyśmy wybrali się w Karkonosze i na noc wrócili do Wrocławia, by następnego dnia znów pójść  w góry. Na co dzień tak nie robimy :P, ale tutaj to normalka.

park yosemite, zbierajsie.pl dolina Yosemite Valley auto

Zbieraj się w podróży

Do Parku wjechaliśmy około 11. Jasne, można by wcześniej i więcej, ale w końcu mamy wakacje. Staramy się wysypiać, czyli spać do oporu, czyli momentu obudzenia się Sary. Na szczęście już się przestawiła i nie wstajemy przed 4, ale ok. 7. Poza tym, żyjemy na walizkach i każdego ranka musimy liczyć czas na pakowanie, bo w hotelach śpimy 1 noc. Jedynie w Las Vegas i San Francisco zaplanowaliśmy po 2 noclegi. Oczywiście, część rzeczy zostawiamy w samochodzie, ale to co mamy i tak sprawia, że poranki mamy lekko zwariowane.  Podziwiam wszystkich tych, którzy podróżują bez auta, tak po prostu z plecakiem. Owszem, jak byłam nastolatką zdarzały mi się takie wyprawy, ale to były zdecydowanie inne czasy i … oczekiwania :p. Są tacy, którzy z plecakiem podróżują także z dziećmi. WOW i chapeau bas, ale do rzeczy.

Po pierwsze – nie kupuj Coli XLarge

Wjechaliśmy do parku południową bramą. Naszym pierwszym przystankiem w parku był Wawona, gdzie szukaliśmy… toalety. Jacek tak bardzo jej potrzebował, że kiedy zobaczył parking i napis „wc”, zostawił nas na pierwszym lepszym miejscu i pognał bez słowa. A tam, kolejka… akurat przyjechała wycieczka małych Amiszów i wszyscy popędzili w tym samym kierunkiem… tuż przed Jackiem. Wszystko za sprawą stacji benzynowej i coli lanej z dystrybutora. Rozmiar XL (2l) był tylko 10 centów droższy, więc Jac się skusił i wypił wszystko przed wjazdem :o

 

Podczas kiedy w dłuuuugiej kolejce do toalety stałam ja, Jacek porozmawiał ze strażnikami, a Sara zaadoptowała dwa bobry.  Najbardziej interesowały nas jednak Misie, czy jest szansa by je spotkać. Szacuje się, że w Yosemite żyje od 300 do 500 niedźwiedzi – baribali, ale strażnik powiedział, że marna, bo Misie są bardzo leniwe. Jelenie musiały nam wystarczyć.

W Wawonie urządzony jest skansenem pierwszych osadników na tych terenów, Visitors Center i pięknie położony kompleks hotelowy z XIX wieku.

Chwilowy zawód – zamknięta droga na punkt widokowy Glacier Point

Kiedy wjeżdżaliśmy do Parku na tablicy zamkniętych szlaków i dróg przeczytaliśmy „Glacier Point CLOSED”. Poczułam olbrzymi zawód, bo z tego, położonego 900 metrów nad dnem doliny miejsca, widać  niemal całą dolinę Yosemite. Widać najwyższe szczyty gór Sierra Nevada, Half Dome i wodospady: Yosemite oraz Vernal i Nevada.

park yosemite, zbierajsie.pl Glacier Point

 

Na wchodzenie szlakiem z dołu z Sarą na plecach nie byliśmy przygotowani, więc jedyną szansą na ten pocztówkowy widok, była ta przeklęta, zamknięta droga. Kiedy już tak po cichu chlipałam w chusteczkę potwierdziło się powiedzenie „Koniec języka za przewodnika”. Na wjeździe do budki zapytaliśmy przewodnika o Glacier Point, mimo tego obrzydliwego CLOSED kilka metrów dalej, a on powiedział, że właśnie kilka minut temu otworzyli go ponownie!!

Już sama droga była dużą atrakcją, wielokrotnie brodziliśmy autem w wodzie, bo wodospady i potoki wlewały się na jezdnię. Samochody nie mogą tu wjeżdżać od listopada do maja. Czyli nam się udało! Chociaż ponoć powodem zamknięcia drogi było powalone drzewo. Na górze takie widoki – rozumiecie już skąd to chlipanie?

Dolina Yosemite w remoncie

Kiedy zjechaliśmy z Glacier Point pojechaliśmy do samej doliny – Yosemite Valley, która wbrew pozorom zajmuje jedynie 3% obszaru całego parku! To małe miasteczko ze wszystkich stron otoczone przez wysokie, skaliste zbocza gór Sierra Nevada.

Do środka doliny prowadzą dwie drogi, obie przez tunele! Kiedy go przejeżdżasz nagle znajdujesz się w innej krainie.  Po środku, z niesamowitą siłą, płynie górski potok, który rozlewa się na łąki, a gdziekolwiek się nie obrócisz masz przed oczami przepiękne wodospady.

Niestety podczas naszej wizyty w parku, gdziekolwiek się nie obróciliśmy, widzieliśmy również znaki objazdów, zwężenia dróg i ciężkie maszyny. Część z nich pomagała w wycince połamanych drzew, a część przy remoncie nawierzchni dróg. Ciekawe, czy to standardowe prace przed rozpoczęciem sezonu, czy akurat trafiliśmy na jakieś większe remonty?

Wodospad Yosemite, czyli Sara kocha wodospady

Pokręciliśmy się trochę po dolinie i skierowaliśmy swoje kroki ku wodospadowi Yosemite. Jeszcze nigdy nie widziałam aż takiej reakcji naszego dziecka. Kiedy usłyszała szum wody zaczęła śmiać się, szczerzyć zęby i rechotać na cały głos. Wodospad ją zachwycił. Patrzyła na lejącą się wodę i piszczała z radości! Nic dziwnego. Wodospad Yosemite to jeden z najwyższych wodospadów… na świecie! 739 metrów wysokości, na co składają się trzy kaskady – naprawdę robi wrażenie!

Relaks na zakończenie dnia

Około 17 wyruszyliśmy do hotelu, który znaleźliśmy. „Jedynie” 95 kilometrów od doliny, czyli ok. 2 godzin jazdy. Po dojechaniu na miejsce postanowiliśmy się zrelaksować na basenie i nabrać sił przed wędrówką kolejnego dnia. Był też plan na kasyno, ale ileż można :P

To by było na tyle dziś! Podoba Wam się w Yosemite?

>> Drugi dzień w Yosemite był mglisty, ale było równie magicznie <<

park yosemite, zbierajsie.pl basen

  • pięknie!

  • Dzięki Wam rodzą się kolejne marzenia… a sorry to nie marzenia tylko PLANY :)

  • WOW, WOW i WOW!!! :)

  • Ze wpisu na wpis obserwuje jak Sara ma coraz dłuższe włoski ! To źle! Proszę już wracać żebym mogła na żywo zobaczyć :)

  • СУПЕР

  • Hej :) w jakiej miejscowości spaliście? :)

  • Spędziliśmy dwie noce w okolicy, obie od południowego wjazdu. Pierwsza noc we Fresno (2,5 godz jazdy), a druga w Coarsegold (1,5 godz jazdy). To są czasy przejazdu od samej doliny, nie od wjazdu, bo do tego jest znacznie bliżej. Bliżej niż dolina, jest Wawona, gdzie znajduje się skansen i punkt informacyjny. Od tej strony wjeżdżą się też na Glacier Point, który bardzo mocno polecamy.

  • Dziękuję za odpowiedź pamiętasz może inne miejscowości w których spaliscie (przy innych parkach). Noclegi w samych parkach są bardzo drogie, a na namiot w kwietniu będzie chyba za zimno

  • W przyszyłym tygodniu planujemy wszystko zebrać i wrzucić w jeden post:) Jeśli chodzi o Joshua Tree to spaliśmy w Yucca Valey. Koło WIelkiego Kanionu spaliśmy pierwszą noc w Wiliams (ok 1 godz), a drugą w Tusayan (jeździł stąd shuttle bus, ale my jechaliśmy autem, ok 20 min). Przed Sekwojami spaliśmy w Bakersfield (ponad 2 godziny od samego hotelu, ale poprzedniego dnia mieliśmy spory kawałek, bo jechaliśmy z Doliny Śmierci, a rano z Vegas). Aaaa jeszcze Zion, w Zion spaliśmy w Cedar City (urocze miasto), nic po drodze nie udało nam się sensownego znaleźć, bo był weekend, ale dzięki temu zrobiliśmy dodatkową pętle w kanionie Kolob (1 godz drogi), bo gdybyśmy byli po drugiej stronie parku to pewnie byśmy tu nie przyjechali.