Zamglona Dolina Yosemite, dzień 10

with 5 komentarzy

Na drugi dzień w Narodowym Parku Yosemite zaplanowaliśmy krótki trekking. Mimo tego, że kiedy rano wjeżdżaliśmy do parku spotkał nasz deszcz i mgła udało nam się przejść dwa szlaki: zobaczyć Mirror Lake i wspiąć się na wodospad Vervall. Na wejście na Half Dome nie starczyło już sił. Cóż, musimy zatem wrócić :p.

Kiedy poprzedniego dnia wyjeżdżaliśmy z parku Yosemite powiedziałam do Jacka, że przez to, że spędzamy tu dwa dni nie chłonęłam widoków tak mocno i zachłannie jak w poprzednich parkach, bo mam pewność, że tu wrócimy i zobaczymy to jeszcze raz. Następnego dnia pożałowałam tych słów, bo powitał nas deszcz i mgła.

Na bramkach do parku strażnik zapytał nas, czy chcemy mapę, podziękowaliśmy, bo przecież mieliśmy już wczorajszą, ale powiedzieliśmy, że chcielibyśmy ładniejszą pogodę bo przyjechaliśmy z daleka.

 – Zamówiłem pogodę na 12, ma wyjść słońce – odpowiedział z uśmiechem.

– Trzymamy za słowo – odpowiedzieliśmy śmiejąc się głośno i spoglądając na zegarek.

Była 10.30, do Yosemite Valley mieliśmy jeszcze godzinę. Kiedy kilkadziesiąt minut później wyjeżdżaliśmy z tunelu, przed naszymi oczyma pojawiło się SŁOŃCE! Dobre zamówienie złożył ten strażnik!

Spacerowa trasa na Mirror Lake i lekki niedosyt

park yosemite, zbierajsie.pl drugi (14)

Słońce może i wyszło, ale termometr na samochodzie wskazywał 6 stopni C. Ciepłe ubrania się przydały. Zatem szybko w nie wskoczyliśmy i wyruszyliśmy na szlak. Na pierwszy ogień poszła trasa na Mirror Lake – jezioro, w którym odbijają się góry.

park yosemite, mirror lake, zbierajsie.pl drugi (12)

Pod wejście na szlak można podjechać z parkingu bezpłatnym autobusem, ale my postanowiliśmy iść na nogach. W sumie przeszliśmy ok. 11,5 km. Większość ludzi dochodzi do jeziora i zawraca, dlatego pierwsza część szlaku była bardzo zatłoczona. My postanowiliśmy pójść dalej i obejść jezioro dookoła, ale niestety okazało się, że jezioro wylało na drogę i nie mogliśmy zrealizować naszego planu, w pewnym momencie byliśmy sami na szlaku. Śmialiśmy się, że to zaplecze jeziora, bo szlak nagle stał się dziki, drzewa połamane, krajobraz nieco inny, kamienie porozrzucane, że nawet służby parku tu nie docierają :p.

W jedną stronę Sarę niósł Jacek, w drugą ja, chociaż nie całą, bo źle zawiązałam nosidło i w pewnym momencie strasznie zaczęły boleć mnie plecy i ramiona. Sara protestowała, bo ostatnio ma totalną „mamozę” i są chwile kiedy nie akceptuje nikogo i niczego innego poza moimi rękoma.

Szlak w dużej części prowadził asfaltową ścieżką, później szutrową, chociaż znalazły się też momenty, gdzie trzeba było przejść po kamieniach. Ogólnie oceniamy szlak jako prosty i „znajomy”, przez co nie był dla nas tak zachwycający. Chwilami Jacek czuł się jak w książańskim lesie ;p, ale później, gdy spoglądał w górę mówił: oj nie, to jednak nie Wałbrzych, to Yosemite!

Yosemite – tutaj pierwsze skrzypce gra woda

Mimo, że Yosemite to mekka wspinaczy i skały robią naprawdę olbrzymie wrażenie, królem tego parku bez wątpienia jest woda. Przynajmniej wiosną, bo ponoć latem wodospady wysychają :O. Nasz południowy szlak prowadził wzdłuż wzburzonego potoku. Między drzewami mogliśmy podziwiać różne cieki wodne i wodospady.

park yosemite, zbierajsie.pl drugi (10)

park yosemite, zbierajsie.pl drugi (9)

Samo jezioro nas nie zachwyciło (choć teraz jak patrzę na zdjęciach to myślę, że nie było tak źle ;P). Naoglądaliśmy się w Internecie przepięknych (pewnie retuszowanych zdjęć) i to co zobaczyliśmy miało się nijak do obrazka. Może pora była nieodpowiednia, ponoć najlepiej to miejsce wygląda podczas wschodów i zachodów słońca. Poza tym czuliśmy pewien niedosyt, bo trasa była… zbyt prosta ;P.

A tak wygląda jedno z „kultowych” zdjęć Mirror Lake – tutaj autorstwa Quentin Dr Photography.

Chcieliśmy stromiej? – w drodze na wodospad Vernal

Wracając z Mirror Lake postanowiliśmy odbić przy Happy Isles na szlak Mist Trail, który jest podobno esencją Yosemite. Szczególnie wiosną wodospady kuszą:). Ambitnie ruszyliśmy zdobywać oba wodopady – Vernal i Nevada – czyli chcieliśmy dołożyć drugie 11 km wędrówki. Trasa Mist Trail okazała się jednak zupełnym przeciwieństwem lekkiego podejścia na Mirror Lake, dlatego z każdym metrem coraz bardziej czuliśmy kilometry, które mieliśmy już w nogach. Szlak był bardzo stromy. Mimo, że pierwsza część jest wyłożona asfaltem – mocno czuć wzniesienia (ok. 300m przewyższenia). Nasze mięśnie dostały mocno w kość! Ciekawe, czy gdybyśmy przyszli tutaj w pierwszej kolejności doszlibyśmy na górę?

Udało nam się dotrzeć do pierwszego wodospadu – Vernal. Napiliśmy się wody prosto z gór i zawróciliśmy, mimo, że kolejny wodospad i samo Half Dome bardzo kusiło.

Ostatni rzut oka na dolinę – będziemy tęsknić

Kiedy zeszliśmy na dół przepakowaliśmy auto do centrum, zapakowaliśmy Sarę do wózka i poszliśmy na krótki spacer, aby jeszcze przez chwilę podelektować się doliną. Mieliśmy nadzieję, że dotrzemy do wodospadu Yosemite (tego samego, który wczoraj tak bardzo zachwycił Sarę, ale niestety, mimo że wyszło słońce, zrobiło się baaaardzo zimno i rozsądek rodzicielski jednak zwyciężył. Czasem po prostu trzeba odpuścić…

To już ostatni Park Narodowy podczas naszej wyprawy. Teraz zmierzamy do San Francisco, a później wzdłuż oceanu do Los Angeles skąd wracamy do domu. Jeszcze kilka dni, ale już czujemy, że nasza wyprawa powoli się kończy. <chip, chlip>

  • Pięknie. wygląda to tak jak byś stała na brzegu morza przed wielką falą

  • Caroline

    Przepiękni te lustrzane odbicia!!Co do spostrzeżeń Jacka,faktycznie momentami rodzinne strony przypomina ten las:-)cudze chwalicie swego nie doceniacie można by rzec;-)

  • Wrażenie było. Niesamowite.

  • Jej! jakie piękne główne zdjęcie :) Wracajcie już:) Nie mogę się doczekać opowieści na żywo:)

  • Piękna wyprawa!