Spis treści
- JESTEM Z LASU – W ŚWIECIE DEFICYTU NATURY
- CZY WIESZ, ŻE LUBUSKIE…?
- POWÓD 1. LAS, CZYLI LUBUSKIE MORZE
- 1. WDYCHAJ ZAPACH SOSNY
- 2. ZACHWYĆ SIĘ BUKAMI
- 3. POCZUJ KLIMAT LASU BAGIENNEGO
- CO ZOBACZYĆ W LUBUSKICH LASACH? … KAŻDY LAS… PO PROSTU :)
- POWÓD 2. LUBUSKIE – KRAINA 500 JEZIOR
- 4. ŻEGLUJ PO JEZIORZE SŁAWSKIM
- 5. POPŁYŃ GALAREM PO JEZIORZE ŁAGOWSKIM
- 6. ZANURKUJ W JEZIORZE TRZEŚNIOWSKIM (CIECZ)
- POWÓD 3. WSZYSTKIE RZEKI LUBUSKIEGO
- 7. POPŁYŃ W REJS PO ODRZE
- 8. SPŁYŃ KAJAKIEM PO LUBUSKICH RZEKACH
- 9. ZOBACZ JAK WYGLĄDAJĄ BAGNA
- POWÓD 4. LUBUSKIE – TU MIAŁ SWOJE CZOŁO LODOWIEC
- 10. ZACHWYCAJ SIĘ KOLORAMI POJEZIERZA ANTROPOGENICZNEGO
- 11. SZUKAJ POZOSTAŁOŚCI PO KOPALNI
- 12. ZOBACZ KRAJOBRAZ Z GÓRY
- POWÓD 5. KRAINA WINEM PŁYNĄCA
- 13. PODZIWIAJ PRADOLINĘ ODRY Z WINNICY STARA WINNA GÓRA W GÓRZYKOWIE
- 14. WEŹ UDZIAŁ W WINOBRANIU
- 15. ODWIEDŹ WINNICĘ W SKANSENIE W OCHLI
- Miejsca z naszego filmu promującego województwo lubuskie
Idę ścieżką po pachnącym sosnowym lesie. Pod nogami łamią mi się suche gałązki, w oddali widzę lazurową wodę jeziora, w której odbijają się chmury i drzewa. Zatrzymuję się na chwilę, bo córka znalazła krzaczek obsypany fioletowymi jagodami. Nie chce iść dalej, traktując swoją zdobycz jak najpyszniejszą rzecz na świecie. Obiecuję jej, że tuż za rogiem kryje się coś równie fajnego! Idzie ze mną, a Ty? Idziesz? Zdradzę Ci 5 powodów by lubić lubuskie i pokażę 15 miejsc, które warto odwiedzić.
Kiedy ostatni raz byłeś w lesie? Nie, park się nie liczy. W takim prawdziwym lesie. Gdzie zamiast szutrowej alejki jest wąska, wydeptana przez sarny ścieżka. Gdzie za ławkę służy powalony pień drzewa. Gdzie nie słychać pędzących po szosie samochodów ani gwaru przechodniów. Jest tylko cisza, śpiew ptaków, echo i Ty… i może Twoja rodzina :). Kiedy ostatni raz jadłeś jagody prosto z krzaczka? A poziomki? Czy Twoje dzieci w ogóle miały taką okazję?
JESTEM Z LASU – W ŚWIECIE DEFICYTU NATURY
Znasz pojęcie „syndrom deficytu natury”? Jako pierwszy użył go amerykański pisarz i propagator edukacji przyrodniczej Richard Louv, autor książek „Ostatnie dziecko lasu” i „Witamina N”. Według niego dzieci (dorośli też) pozbawione obecności przyrody cierpią z powodu stresu i zmęczenia. Miasto i technologia wprowadzają nasze zmysły w stan odrętwienia. Zupełnie inaczej jest w przypadku przyrody – wyostrza zmysły, pozwala ćwiczyć uważność, a jednocześnie daje nam rozrywkę i ukojenie. Dlatego nasz blog opiera się głównie na tych „zielonych wycieczkach”.
Dobrze. Miało być jednak o tym, dlaczego jechać w lubuskie? To w końcu nasz trzeci tekst promujący województwo lubuskie w Turystycznych Mistrzostwach Blogerów organizowanych przez Polską Organizacje Turystyczną.
Już za chwilę pokażemy Wam 15 miejsc w województwie lubuskim, które naszym zdaniem warto odwiedzić (mapa na końcu wpisu)
CZY WIESZ, ŻE LUBUSKIE…?
- …JEST NAJBARDZIEJ ZIELONYM WOJEWÓDZTWEM W POLCE?
To miejsce, które może poszczycić się największym udziałem lasów (ponad 50 procent powierzchni województwa to lasy).
- …MA 500 JEZIOR?
Jedno z nich przez wiele lat nazywane było „śląskim morzem”, ale są tu też dużo mniejsze akweny słynące z krystalicznie czystej wody.
- …PRZEZ LUBUSKIE PŁYNĄ DRUGA I TRZECIA NAJDŁUŻSZA RZEKA W POLSCE?
Odra ma 854 km długości, Warta – 808 km. Co ciekawe, Odra byłaby o 150 km dłuższa, gdyby nie prace melioracyjne wykonane z inicjatywy Fryderyka II w XIX wieku. Podobne prace wykonano w okolicach ujścia Warty do Odry, tworząc niezwykle ważny obszar na mapie Polski i Europy (dlaczego? Przeczytaj tutaj).
- … MA JEDYNY W POLSCE ŚWIATOWY GEOPARK UNESCO?
Unikatowa budowa geologiczna okolic Łęknicy została doceniona w XIX wieku przez górników, którzy odkryli tu złoża węgla kamiennego i iłów ceramicznych. Po latach, kiedy kopalnie zamknięto, natura wspólnie z człowiekiem zmieniła teren w bajkowe kolorowe pojezierze. Później upomniało się o te ziemie UNESCO, zwracając uwagę na ich olbrzymią rolę dla światowego dziedzictwa geologicznego. O Łuku Mużakowa i Kolorowym Pojezierzu w Łęknicy przeczytacie w naszym pierwszym tekście o lubuskim pt. „Kolorowe Pojezierze na Łuku Mużakowa – jedyne takie miejsce w Polsce”
- … JEST STOLICĄ POLSKICH WINNIC?
Dobre ukształtowanie terenu i łagodniejszy klimat niż w innych częściach kraju sprawiają, że lubuskie jest wręcz idealnym miejscem do uprawiania winorośli. To nie dzie indziej, ale właśnie w Zielonej Górze odbywa się największe święto wina w Polsce – Winobranie.
A teraz sam powiedz. Czy połączenie tych rzeczy nie brzmi jak wymarzone miejsce do rekreacji i wypoczynku wśród zieleni? Dlaczego polubiliśmy lubuskie?
Na dole wpisu znajdziesz miejsca, które „wystąpiły” w filmie!
POWÓD 1. LAS, CZYLI LUBUSKIE MORZE
W lubuskim na brak zieleni nie ma co narzekać. Co drugi hektar to las, więc często mówiąc o lubuskich lasach używa się stwierdzenia „lubuskie morze”. Najczęściej spotkać tu można sosnę, dlatego Ziemia Lubuska nazywana jest właśnie „królestwem Sosny”, a sama sosna „królową naszych lasów”.

1. WDYCHAJ ZAPACH SOSNY
Jeśli już jesteśmy przy sośnie, to czy wiecie, że najcięższa szyszka może ważyć nawet 3,5 kg i mieć wielkość głowy dorosłego człowieka?! Takie szyszki można spotkać w słonecznej Kalifornii na Sośnie Coultera (Pinus coulteri D. Don). Jednak, żeby je zobaczyć, wcale nie trzeba jechać za ocean. Takie drzewo rośnie bowiem w ogrodzie dendrologicznym przy Ośrodku Edukacji Przyrodniczo-Leśnej w Jeziorach Wysokich! Prócz sosny Coultera jest tu także 30 innych gatunków sosen. To, a także kolekcja szyszek, prawdziwe oczko w głowie dyrektora ośrodka! Z przyjemnością słuchaliśmy jego opowieści o poszczególnych gatunkach sosen i patrzyliśmy na błysk w oku, gdy oprowadzał nas po ogrodzie. Widzieliśmy też lekką obawę o drzewa, gdy Sara postanowiła sprawdzać teorię o igłach w praktyce! Ale obeszło się bez szkód w dzieciach i drzewach :D
Prócz sosen na terenie ośrodka można zobaczyć także kolekcje szyszek z różnych stron świata oraz obejrzeć interaktywną wystawę w drewnianej leśniczówce z 1926 roku. Naszej Sarze bardzo się podobało, tym bardziej, że mogła wejść do gniazda orlika białego. Ośrodek edukacyjny oferuje zajęcia edukacyjne dla grup zorganizowanych, ale można odwiedzać go także indywidualnie (sprawdź godziny otwarcia).
Tuż obok ośrodka mieści się także 41 metrowa wieża widokowa, która pełni przede wszystkim funkcję ostrzegania przeciwpożarowego.
Tuż obok ośrodka znajduje się ścieżka dydaktyczna „Na wąwozach”, a także ścieżka historyczno-przyrodnicza „Od Sasa do lasa”, która prowadzi od Jezior Wysokich do położonego kilka kilometrów dalej pięknego Pałacu w Brodach (znajdującego się obecnie w ruinie, ale wciąż uważamy, że jest piękny).
W okolicznych lasach można znaleźć Sosnę Ośmiornicę – czyli drzewo z pnia którego wyrasta aż osiem konarów, co jest dość nietypowe dla sosny zwyczajnej. Poza tym można zobaczyć tańczące sosny, czyli „Leśne Kandelabry”, fantazyjnie powyginane sosny, które sprawiają wrażenie jakby tańczyły. Jest to obecnie powierzchniowy pomnik przyrody. Nie do końca wiadomo dlaczego sosny tańczą. Jedna z teorii upatruje powodów takiej budowy drzew w uszkodzeniu pędu głównego przez stacjonujące tu podczas II WŚ pojazdy wojskowe. (Lokalizacje wszystkich punktów, o których piszemy znajdziecie na mapie na końcu wpisu)
2. ZACHWYĆ SIĘ BUKAMI
Lubuskie lasy to jednak nie tylko bory sosnowe. Dla odmiany zabieramy Was także w buczyny, do Łagowsko-Sulęcińskiego Parku Krajobrazowego.
O tyle, o ile sosnowe lasy uwielbiam za ich zapach, to bory bukowe kocham za klimat i podniosłą atmosferę. Szarość smukłych pni buków połączona z gęstymi koronami, brakiem krzewów oraz grubą ściółką starych, ciemnozłotych liści sprawia, że ilekroć przychodzę w buczyny mam wrażenie, że przenoszę się do innego świata. Tak też było w Łagowie Lubuskim. W tym przypadku magii dodało także ukształtowanie terenu i lazurowa woda Jeziora Łagowskiego i Trześniowskiego.
Wybraliśmy się na dwa długie spacery. Jeden wschodnim brzegiem jeziora Trześniowskiego – i tej ścieżki nie polecamy dla rodzin z małymi dziećmi, absolutnie nie nadaje się dla wózków, miejscami jest stroma (nawet bardzo). Jeśli jednak, podobnie jak my, lubisz górskie klimaty i masz już górskie doświadczenie z rodziną, to nawet z dziećmi dasz sobie radę. Tylko bądź ostrożny! Ścieżka ta prowadzi do Rezerwatu przyrody „Buczyna łagowska”, w którym rosną nawet 150-letnie buki.
Łatwiejsza ścieżka prowadzi wokół Jeziora Łagowskiego, szczególnie po jego zachodniej stronie. Warto wspomnieć, że wychodząc z Łagowa natraficie tutaj na ścieżkę sportową. Miłe urozmaicenie zwiedzania. Po drodze mijacie także wiele pomostów dla wędkarzy, a także wypożyczalnie sprzętu wodnego (o samym jeziorze przeczytacie w kolejnym punkcie).
My ten park krajobrazowy zwiedzaliśmy zarówno z lądu jak i z wody. Z tej drugiej perspektywy połączenie koloru wody z zieloną ścianą lasu robi naprawdę duże wrażenie.
Odwiedzając Sulęcińsko-Łagowski Park Krajobrazowy, poza wspomnianymi przez nas trasami spacerowymi, warto wybrać się na Wzgórze Poźrzadelskie, do którego prowadzi zarówno szlak nordic walking, jak i rowerowy. Polecanym miejscem jest także Rezerwat Przyrody „Pawski Łuk”.
3. POCZUJ KLIMAT LASU BAGIENNEGO
Podczas, gdy całe województwo lubuskie słynie z lasów, region na północy (który swoją drogą podlega już pod zarząd Lasów Państwowych ze Szczecina) ma lasów znacznie mniej. Na terenie samego Parku Narodowego „Ujście Warty” jest to zaledwie… 1%! Pomyśleć, że kiedyś teren śródlądowej delty Warty pokryty był głównie przez gęstą puszczę. (Jeśli nie czytałeś wpisu o Ujściu Warty koniecznie to nadrób, a potem… planuj wycieczkę na jesień:)
Tak wygląda krajobraz Parku Narodowego „Ujście Warty” i jego Otuliny.Właśnie do tego 1% lasów chcielibyśmy Was zaprosić. To miejsce jest wyjątkowe i odbiegające swoim charakterem od innych lasów. Jedziemy na Polder Północny Parku Narodowego „Ujście Warty” na ścieżkę przyrodniczą „Olszynki”. Ścieżka ma około 3 km i ze względu na podmokły charakter prowadzi po drewnianej kładce.
Ols porzeczkowy to nic innego jak las olchowy porastający bagienne siedliska. Kiedy, po kilku dniach spędzonych na bezkresnych łąkach w Otulinie Parku Narodowego „Ujście Warty” trafiliśmy tutaj, przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Czuliśmy się tak, jakbyśmy właśnie znaleźli się w lesie deszczowym w Malezji! Zresztą zobaczcie sami na zdjęciu poniżej.
CO ZOBACZYĆ W LUBUSKICH LASACH? … KAŻDY LAS… PO PROSTU :)
? Wiesz co to jest Sylwaturystyka? To po prostu turystyka leśna. Województwo lubuskie jest wręcz stworzone do przebywania na łonie natury. Piszę tak nie dlatego, że lasów jest tu po prostu dużo, ale dlatego, że są bardzo dobrze przygotowane do celów turystycznych (jest wiele ścieżek pieszych, rowerowych, czy do nordic walking, a także wież obserwacyjnych, czy ścieżek sportowych). To zasługa leśników z Nadleśnictwa Zielona Góra, z którymi mieliśmy okazję rozmawiać. Pani Iwona Mrowińska, pan Paweł Mrowiński oraz Pan Marek Maciantowicz opowiedzieli nam o dziesiątkach miejsc, które koniecznie powinniśmy odwiedzić w lubuskich lasach. Niestety nie sposób było zobaczyć je wszystkie w tak krótkim czasie. Na pewno z nieodwiedzonych przez nas miejsc, a będących na 1. miejscu, jest Zielony Las w Żarach.
POWÓD 2. LUBUSKIE – KRAINA 500 JEZIOR
Nie sposób mówić o województwie lubuskim bez wspominania o jeziorach. To poza lasami główne skojarzenie z tym województwem. Nie bez powodu to miejsce nazywane jest krainą 500 jezior. Mimo, że nie należymy do miłośników jezior to tu znaleźliśmy swoją miłość <3
4. ŻEGLUJ PO JEZIORZE SŁAWSKIM
Jezioro Sławskie to największe jezioro województwa lubuskiego. Bywa nazywane „Śląskim morzem”, bo z jednej strony leży w granicach historycznych Dolnego Śląska, a z drugiej jest najbliżej położonym tak dużym jeziorem zarówno dla mieszkańców Dolnego, jak i Górnego Śląska.
Jego powierzchnia to 830 hektarów, a linia brzegowa ma ponad 27 kilometrów. Żeby poczuć wiatr we włosach, wybraliśmy się na rejs po jeziorze łodzią motorową. Niestety nie udało nam się wybrać na rejs żaglówką, ale warunki na jeziorze do uprawiania tego sportu są bardzo dobre. Nie dość, że jezioro jest duże, to ma ciekawą, urozmaiconą linię brzegową oraz 4 wyspy na środku. Jedna z nich nosi nazwę „Wyspa Kormoranów” za sprawą zamieszkujących ją ptaków. Tajemnicze zatoczki i zakątki z pewnością zainteresują wielbicieli żeglarswa i innych sportów wodnych.
Na brzegu, w Sławie, czy Lubiatowie jest wiele wypożyczalni sprzętu wodnego. Prócz kajaków i rowerów wodnych, można wypożyczyć tu także łodzie wiosłowe, motorowe oraz żaglówki. Warto też wspomnieć, że Jezioro Sławskie rozpoczyna 200 kilometrowy Lubuski Szlak Wodny.
Będąc w okolicy warto pojechać na 40 metrową Więżę Widokową „Joanna” w Lubiatowie, postawioną tu przez Lasy Państwowe. Ze szczytu widać zarówno Śląskie morze, jak i to Lubuskie (lasy).
Nad Jeziorem Sławskim, w miejscowości Sława jest bezpłatna plaża publiczna.
Jezioro Sławskie jest częścią Pojezierza Leszyńskiego. Pięknie o tych okolicach napisała Zależna w podróży.
5. POPŁYŃ GALAREM PO JEZIORZE ŁAGOWSKIM
Kiedy zapytaliśmy mieszkańców i sympatyków województwa lubuskiego (polecamy grupę Niesamowite Lubuskie) o najpiękniejsze jezioro, bezapelacyjnie zwyciężyło Jezioro Łagowskie. Postanowiliśmy na własnej skórze przekonać się, czy faktycznie jest jak piszą: woda jest turkusowa i tak czysta, że można ją pić (choć tego akurat nie sprawdzaliśmy), a lasy i okolica tak piękne, że zapiera dech w piersiach.
Wybraliśmy się w rejs galarem po jeziorze w towarzystwie przewodnika po Łagowie Lubuskim, pana Grzegorza Rutkowskiego. To dobry duch tego miejsca i człowiek, który Jezioro Łagowskie ma tak głęboko w sercu, że postanowił na nim zamieszkać! Opowiemy Wam o nim w jednym z kolejnych wpisów (bo okazuje się, że nasza lubuska przygoda nie zamknie się w trzech konkursowych tekstach), ale już dziś zabieramy Was w krótki rejs jego galarem. Opowiedział nam ciekawostki o jeziorze i podpowiedział, że warto odwiedzić to miejsce także jesienią i zimą, kiedy turystów jest zdecydowanie mniej.
Jezioro Łagowskie to jezioro rynnowe o powierzchni 82 hektarów. Warto też zwiedzić Zamek Joannitów w centrum Łagowa, wejść na wieżę, z której widać zarówno piękne bukowe lasy, jak i Jezioro Łagowskie i Trześniowskie. Tuż obok mieszczą się dwie bramy miejskie, a także urocza, średniowieczna zabudowa. Zupełnie nas nie dziwi, że to miejsce nazywane jest Perłą Ziemi Lubuskiej.
Na Jeziorze Łagowskim nie można jeździć sprzętem motorowodnym (przynajmniej nie spalinowym, bo są wyjątki z silnikami elektrycznymi), ale można poruszać się kajakami i rowerami wodnymi. Ponoć w pogodne dni, kiedy wszystkie 300 rowerów wodnych dostępnych w okolicy wyruszy na wodę, tafla jeziora z lotu ptaka wygląda jak usiana kolorowymi liliami wodnymi.
Plaże nad jeziorem, to głównie plaże prywatne, należące do ośrodków. Spotkaliśmy jednak jedną, malutką plażę miejską wysypaną piaskiem, a także dziką plażę, a właściwie wejście do wody, tylko dla nas.
O okolicy pisaliśmy Wam już przy okazji lasów i Sulęcińsko-Łagowskiego Parku Krajobrazowego.
6. ZANURKUJ W JEZIORZE TRZEŚNIOWSKIM (CIECZ)
Jezioro Łagowskie łączy się wąskim przesmykiem z Jeziorem Trześniowskim (Ciecz). Zanim Joannici zbudowali tu swój zamek przesmyk był większy. Niektórzy uważają, że było to wtedy jedno jezioro.
Turkusową barwę zawdzięcza dużej głębokości i obecności wapienia. A’propos głębokości, Jezioro Trześniowskie jest 10. najgłębszym jeziorem w Polsce. Ze swoimi 58,8 metrami robi wrażenie na nurkach, którzy przyjeżdżają tu podziwiać podwodne życie. Ponoć widoczność jest tu niebywała, a prócz powalonych konarów drzew i intensywnego życia podwodnego, można podziwiać także ścianę węglową i iłową. Nam niestety nie było dane spróbować, ale rozkoszowaliśmy się widokiem jeziora z pomostu, a widoczność była naprawdę niezła i podziwialiśmy… kolorowe rybki!
I z wody.
Jezioro Trześniowskie to zdecydowanie nasz faworyt jeśli chodzi o lubuskie jeziora. Podczas zwiedzania województwa lubuskiego przyjeżdżaliśmy tu… trzykrotnie. W tym dwa razy przejazdem, bo żal byłoby być tak blisko i nie wykąpać się w tej orzeźwiającej wodzie.
POWÓD 3. WSZYSTKIE RZEKI LUBUSKIEGO
Lubuskie poprzecinane jest błękitną siecią rzek i kanałów. To, prócz lasów i jezior, stanowi u uroku Ziemi Lubuskiej. Przez lubuskie przepływają druga i trzecia rzeka w Polsce. Jednak cały obszar województwa pokryty jest gęstą siecią mniejszych rzek (Drawa, Bóbr, Nysa Łużycka, Obra, Paklica, Obrzyca, Pliszka, Postomia itd.). To prawdziwy raj dla amatorów sportów wodnych, ale także spacerowiczów, biegaczy, miłośników rowerów, czy wędkarzy.
7. POPŁYŃ W REJS PO ODRZE
Odra to druga co do długości polska rzeka. Swoje źródło ma w czeskich Sudetach, później przez 742 km płynie przez Polskę, na długim odcinku będąc rzeką graniczną z Niemcami.
Z rejsami po Odrze kojarzyły nam się dotychczas statki turystyczne, tramwaje wodne i katamarany we Wrocławiu. Jednak pływać można także poza Wrocławiem. Za sprawą inicjatywy „Odra dla turystów” po Dolinie Środkowej Odry pływają dwa statki turystyczne. Jeśli warunki pogodowe pozwalają, to z ich pokładu można podziwiać zarówno samą Odrę na długości ok. 220 km, drugą co do wielkości rzekę w kraju, a także uroki nadodrzańskiego krajobrazu: płaskie równiny i wysoczyzny w połączeniu z dziką przyrodą.
„Zefir” odpływa z Krosna Odrzańskiego, płynąc przez Frankfurt nad Odrą do Kostrzyna nad Odrą a „Laguna” wypływa z dolnośląskiego Głogowa, przez Bytom Odrzański, Nową Sól aż do Cigacic. UWAGA! Niestety, z uwagi na suszę i niski stan wód aktualnie dostępne są tylko rejsy w Głogowie (czyli jeszcze na terenie województwa dolnośląskiego). Ofertę najlepiej sprawdzać bezpośrednio tutaj. To wspaniała inicjatywa i ciekawy sposób zwiedzania. Mamy nadzieję, że sytuacja poprawi się na tyle, że będzie ona znów dostępna dla turystów.
8. SPŁYŃ KAJAKIEM PO LUBUSKICH RZEKACH
Jeśli ktoś woli turystykę indywidualną i bardziej dziką, lubuskie stoi otworem. Dostępna jest bardzo różnorodna sieć szlaków kajakowych. My skorzystaliśmy ze szlaku zimorodka w Rzeczpospolitej Ptasiej i pływaliśmy kajakiem po kanałach Postomii i Warty << przeczytaj więcej o tym miejscu >>.
Jeśli wybieracie się do Łuku Mużakowa, warto zwiedzić Park Muża

























