Karmienie piersią w Stanach – o to czy mój strach był uzasadniony zapytałam Polkę mieszkającą w Stanach?

with 3 komentarze

Chcąc rozwinąć temat karmienia w Stanach skierowałam się do źródła i zapytałam Aleksandrę Popławski, redaktor naczelną portalu rodzicewameryce.com, o to jak to jest być mamą karmiącą w Stanach? Przeczytajcie co powiedziała.

<< Jadąc do Stanów bałam się jednej prozaicznej rzeczy: jak ja nakarmię swoje dziecko. Przeczytałam kiedyś, że Amerykanie niezbyt przychylnym okiem patrzą na karmienie piersią w miejscach publicznych. Przeczytaj o moich doświadczeniach.>>

Tak jak pisałam we wpisie: O zaletach karmienia piersią… w podróży, przed wylotem na trzytygodniowy trip po zachodnich stanach USA trochę się bałam. Miałam wiedzę, że karmienie piersią w Stanach jest niepopularne, bo bardzo trudne (brak urlopów macierzyńskich), ale czy możliwe? Pani Aleksandro, proszę powiedzieć czy w Stanach w ogóle wolno karmić w miejscach publicznych?

Prawie we wszystkich stanach jest prawo dotyczące pozwolenia na karmienie piersią w miejscu publicznym, bez konieczności zakrywania siebie czy dziecka (prawo to ma chronić przed potencjalnym oskarżeniem takiej karmiącej matki o obnażanie się, co jest karalne). Napisałam jednak, że „ma” chronić, dlatego, że nie zawsze chroni, bo nie ma klauzuli wykonawczej a społeczna akceptacja niestety nie zawsze pokrywa się z literą prawa.

Co to znaczy? Z jakim odbiorem spotyka się karmiąca mama w Stanach?

Amerykanie nie są przyzwyczajeni do widoku piersi w kontekście innym niż erotyczny i dlatego, kawałek odsłoniętej piersi raczej zawsze (a przynajmniej jeszcze przez długi okres czasu) będzie budził kontrowersje. Wiele razy karmiąca matka narażona jest na przykre uwagi i ostentacyjne zachowanie osób trzecich dających jest do zrozumienia, że to co robi jest nie ok. 
W Stanach karmienie piersią nie jest łatwe. Nie ma, w ogromnej większości, urlopu macierzyńskiego, są małe możliwości odciągania mleka w godzinach pracy, a ustronnych miejsc do karmienia w sferze publicznej jest jak na lekarstwo. Dodatkowo młode matki spotykają się z brakiem społecznego wsparcia, czy to ze strony rodziny, partnera czy przyjaciółek czy nawet własnej matki (która sama nie karmiła piersią więc to co robi córka jest dla niej niezrozumiałe). Dlatego matki karmiące często czują się wyalienowane i zostawione same sobie, przez co nie mają aż takiej motywacji aby karmić jak najdłużej.

Czy Amerykanki nie wiedzą, że karmienie piersią jest dla ich dzieci po prostu najlepsze?

To, co jest normalne i naturalne wcale nie jest w Stanach taki oczywiste. Przez długi okres czasu producenci mleka modyfikowanego mieli możliwość masowego rozdawania próbek swoich produktów w szpitalach, więc wiele świeżo upieczonych matek nie miało motywacji do tego, żeby karmić piersią (co wymaga na początku trochę samozaparcia i poświęcenia). Co za tym szło, to to, że wszędzie było widać matki karmiące butelką a nie piersią. Dla matek było to w pewnym sensie wygodne… chociaż tutaj można polemizować, biorąc pod uwagę koszt i sprzęt jakiego wymaga karmienie butelką, ale generalnie matka nie musiała rezygnować z życia towarzyskiego, uważać na to co spożywa czy być przy dziecku non-stop, co też ułatwiało oddawanie dziecka pod opiekę i powrót młodej mamy do pracy. Do tego się więc Amerykanie przyzwyczaili i to jest dla nich pewną normą.

Czy zauważa Pani jakieś zmiany? Czy Amerykanki są coraz bardziej świadome?

Trendy się zmieniają wraz z tym, że pokolenie milenijne, które zaczyna masowo wkraczać na rynek pracy ma inne priorytety, jest bardziej świadome i zaczyna stawiać warunki. Ale jest to bardzo powolny i złożony proces, który nie jest wspomagany przez ustawodawstwo i w dużej mierze pozostawiony w gestii samej matki, której nie oferuje się dodatkowego wsparcia. Od niedawna, bo chyba od końca lat 90-tych trwa kampania, żeby to zmienić. Lekarze zalecają, żeby karmić jak najdłużej, młode mamy mają dostęp do specjalistów od laktacji począwszy od porodu, no i zakazano rozdawania masowo mleka modyfikowanego w szpitalach (poza sytuacjami, które tego wymagają), co jednak nie jest ściśle przestrzegane.

Ogólnie wzrasta liczba matek, które karmią piersią, ale brak urlopu macierzyńskiego w tym nie pomaga (jest tylko 12 tygodniowy okres ochronny, który jest bezpłatny i obwiązuje w firmach powyżej 50 pracowników i wymaga, żeby nie skłamać, co najmniej roku przepracowanego). Wyjątkiem są nieliczne firmy, może 9% wszystkich pracodawców w Stanach, głównie w sektorze technologicznym.

Mówiła Pani o odbiorze, że widok matki karmiącej jest dla Amerykanów obcy? Ameryka to jednak bardzo różnorodny kraj, gdzie są zatem miejsca, gdzie jest inaczej? Gdzie karmienie piersią jest „na topie”?

Są oczywiście bardziej liberalne środowiska, miasta w których są miejsca do karmienia, nikt się nie oburza na widok cycka a nawet można usłyszeć słowa uznania. W skali tego ogromnego kraju są to jednak wyspy na oceanie. Ja przy każdej możliwej okazji staram się dołożyć swoje 5 groszy do tego by te zmiany szły w dobrym kierunku, bo nawet jak ja już na tym nie skorzystam to chociaż moje dzieci będą mogły.

Bardzo dziękuję za odpowiedzi! Życzę powodzenia i do zobaczenia!

ps. Myślę, że w dużej mierze sytuacja w Stanach, może poza tymi urlopami macierzyńskimi, jest podobna do tej, która jest w Polsce. U nas też widok matki karmiącej wciąż wywołuje zainteresowanie, a w niektórych miejscach karmienie nie jest mile widziane, a karmiące kobiety są wręcz wypraszane z restauracji (głośna sprawa w Trójmieście).

<< Przeczytaj o naszych doświadczeniach z karmienia piersią podczas wizyty w USA >>

A wy co myślicie?