30 FAKTÓW O NASZEJ WYPRAWIE– 30 DNI W PODRÓŻY DO SINGAPURU I MALEZJI

with Brak komentarzy

Minął 30. dzień naszej podróży po Azji Środkowo-Wschodniej. Odwiedziliśmy Singapur i Malezję i właśnie relaksujemy się na rajskiej plaży w Koh Lipe. Zdecydowanie podróżujemy w stylu slow, wiele rzeczy widzieliśmy i przeżyliśmy, ale równie wiele odpuszczamy. Podróż z dwójką małych dzieci, zmiana strefy czasowej, klimatu i ciągła zmiana lokalizacji okazała się być trudniejsza niż przypuszczaliśmy.

18 lutego stawiliśmy się na wrocławskim lotnisku by podjąć wyzwanie 100 dniowej podróży z niespełna 3 letnią Sarą i 7 miesięczną Igą po Azji Środkowo- Wschodniej. Po 30 dniach (no dobra, trochę wcześniej) weszliśmy w rytm podróży i wcale nie myślimy o powrocie.

No dobra… trochę za Wami tęsknimy, ale tylko trochę :*!

Z okazji okrągłego miesiąca w podróży, na blogu post z 30 faktami o naszej wyprawie. To zaczynamy.

30/100 DNI W PODRÓŻY

  1. 30 dni zajął nam pierwszy etap naszej 100 dniowej podróży po Azji Środkowo-Wschodniej. Odwiedziliśmy w tym czasie Singapur i Malezję.

Początkowo planowaliśmy spędzić 8 dni w Singapurze i 14 dni w Malezji, jednak po wyczerpującym zwiedzaniu Singapuru przedłużyliśmy pobyt w Malezji o 7 dni. Co prawda, to właśnie w Singapurze chętniej zostalibyśmy dłużej, ale ceny noclegów nas pokonały.

PODRÓŻ PODCZAS URLOPU RODZICIELSKIEGO

  1. W naszą podróż wyruszyliśmy w ramach wspólnego spędzania urlopu rodzicielskiego. Podzieliśmy się urlopem rodzicielskim, dzięki czemu mamy tak długi urlop, który wykorzystujemy na wspólną opiekę nad dziećmi i podróżowanie. Georgetown_podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem (45)

Zostawiliśmy mieszkanie, znaleźliśmy opiekę dla kota <3, zrezygnowaliśmy ze żłobka, odstawiliśmy samochód na parking strzeżony i przez kilka miesięcy planujemy żyć jak… koczownicy :D choć dziś modnie jest powiedzieć nomadzi :D. Ale…  według nas nomadzi to ludzie, którzy w ogóle nie mają swojego stałego adresu zamieszkania, a my jednak mamy gdzie wracać.

  1. W czasie naszej podróży planowaliśmy aktywnie prowadzić bloga i social media. Niestety, rzeczywistość nas pokonała. Jaka? Ano taka: zmęczenie po podróży, jetlag dziewczyn, napięty program, konieczność planowania (zmian w planach, zmian do zmian, plan B, C, D itp.), rezerwowania kolejnych noclegów, szukania dobrych restauracji oraz NAJWAŻNIEJSZE: wspólna opieka nad dziewczynkami.

podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem W towarzystwie aktywnej trzylatki i uwielbiającej noszenie (i kp) 7-miesięcznej Igi, obrabianie zdjęć, dodawanie napisów do relacji na insta, czy pisanie tekstów na bloga okazało się ponad nasze siły. Nie chcemy robić tego kosztem bezpieczeństwa i wspólnie spędzonego czasu. Owszem, zawsze można to robić kiedy dziewczyny śpią, ale mając świadomość, że w nocy czeka mnie 1-2 pobudki, a Iga wstaje o 7, to o 24 wybieram sen!

Rodzinne podróżowanie i aktywne blogowanie jest zdecydowanie trudniejsze niż podróżowanie w pojedynkę, czy w parze. Ba! Jest trudniejsze niż podróżowanie z jednym dzieckiem samochodem po Stanach Zjednoczonych – wtedy każdego dnia pisałam post na bloga (klik) i facebooka!

ZA PIENIĄDZE Z ROZBITEJ SKRZYNKI SKARBONKI

  1. Pieniądze na podróż mamy ze… skarbonki (oszczędzanie się opłaca, o tej podróży marzyliśmy już od dawna) i z pracy (tak jak pisałam w punkcie 2. to nasz urlop rodzicielski). Do podróży udało nam się pozyskać partnerów (dzięki temu oszczędziliśmy na zakupie kilku istotnych sprzętów), a ich produkty pomagają nam w codziennym życiu z dziewczynami na innym kontynencie. Swoją drogą robimy im mocne „lifecycle testy”. Jak na razie wszystko działa, a my już niedługo podzielimy się naszymi spostrzeżeniami.podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem
  2. Singapur jest drogi to wiadomo, ale Malezja wcale nie jest tania. Jednak to, że jedziemy dalej i nie wróciliśmy oznacza, że mieścimy się w założonym budżecie (choć budżet na nocleg w Singapurze przekroczyliśmy kilkukrotnie, w Malezji zresztą też się zdarzało).

PODRÓŻ DO SINGAPURU I MALEZJI BO PODRÓŻOWANIE TUTAJ JEST PROSTE I BEZPIECZNE

  1. Podróżowanie po Singapurze i Malezji jest… proste i bezpieczne. Nie przesadzają Ci, którzy mówią, że ten kierunek (i Tajlandia) to dobry plan na pierwsze doświadczenia Azji. My mamy trochę niedosyt, bo Malezja jest bardzo mało azjatycka (dla mnie, bo Jacek jest zachwycony i pozytywnie zaskoczony) :p. Z kolei Singapur trzeba rozpatrywać po prostu jak światową metropolię i porównywać z innymi miastami, a niekoniecznie z kontynentem, na którym się znajduje.
  2. Nie mamy żadnych negatywnych przygód. Nikt nas nie napadł, nie oszukał, nie okradł (mimo że taksówkarz z Singapuru ostrzegał, że w Malezji porywają dzieci i kradną!). Jedynie sami raz zostawiliśmy w grabie dwa telefony komórkowe a w autobusie nerkę z dokumentami (co się będziemy przejmować takimi szczegółami, ważne, że nie zapomnieliśmy o dzieciach:D),. Mimo że wizualnie w Malezji wydaje mi się być brudno, to nie mieliśmy też żadnych sensacji żołądkowych.

Dobra, to teraz będzie konkretniej.

JAK PRZEMIESZCZAMY SIĘ MIĘDZY POLSKĄ, SINGAPUREM A MALEZJĄ

  1. Mamy za sobą trzy loty samolotem. Dwa z nich to nasza podróż z Wrocławia do Singapuru Polskimi Liniami Lotniczymi LOT (9 721,5 km), a trzeci Jetstarem z Singapuru do Kuala Lumpur (296,7 km).

O tyle ile o wyborze LOTu przesądziła wygoda (szerzej pisałam o tym tutaj), to na Jetstar zdecydowaliśmy się ze względu na możliwość wcześniejszego check-outu na lotnisku – nawet 12 godzin przed lotem można nadać bagaże (dlaczego? koniecznie przeczytaj o tym dlaczego zdecydowaliśmy się spędzić noc na lotnisku i jak było :O!)

  1. Zrobiliśmy cztery trasy autokarem (łącznie 770 km) na trasach: Kuala Lumpur – Melakka, Melakka-Kuala Lumpur, Kuala Lumpur-Tanah Rata, Tanah Rata- Pennang.

Najdłuższa z Cameron Highlands do Penang trwała około 5 godzin. Biletów szukamy tu (link). Dziewczynki znoszą jazdę całkiem dobrze (w Polsce nigdy nie jechaliśmy autokarem). Gorzej ze mną, Jacek jedzie jak król, a ja trzymam na kolanach obie córki, bo jedna akurat chce jeść, a druga się tulić… i tak przez 4 godziny (tiaaaa… ja mam inne wrażenia, dop. Jacek).

podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem (13)

  1. Dwa razy płynęliśmy promem, z wyspy Penang, na którą dojechaliśmy mostem na wyspę Langkawi i z Langkawi na tajlandzkie Koh Lipe (łącznie oba promy to 159 km). Dziewczyny dały radę. Sara przez długi czas utrzymywała, że jest w autobusie, a nie na morzu, bo wsiadała śpiąc. Ja (chorobę morską miałam RAZ, kiedy zamiast podziwiać kolorowe rybki na Florydzie siedziałam na górnym pokładzie łodzi ze szklanym dnem oddychając głęboko i modląc się żeby był już koniec) czułam, że jesteśmy na morzu zdecydowanie ZA BARDZO. Mimo że niemiłych przygód nie było i podróż spędziłam normalnie na swoim miejscu, rejs nie był dla mnie zbyt komfortowy.

RUCH LEWOSTRONNY TO NIE PROBLEM… GORZEJ Z PRZECHODZENIEM PRZEZ ULICE W MELACE

  1. Dwa razy wypożyczaliśmy auto (w Kuala Lumpur żeby dostać się do Kuala Gandah, czyli sanktuarium słoni, i w Langkawi, żeby poszwendać się po wyspie, tak jak lubimy najbardziej). Przejechaliśmy łącznie 480 km. Jacek uważa, że ruch lewostronny nie jest zły i bardzo dobrze mu się jeździ poza tym, że zamiast kierunkowskazu ciągle włącza wycieraczki. Kiedy szukaliśmy informacji o tym jak jeździ się po Malezji, czytaliśmy, że jeżdżą jak wariaci, a przepisy to jedynie wskazówka. Rzeczywistość na drodze jednak nie odbiega od tej którą znamy z wrocławskich dróg… no może poza podejściem do pieszych, których w Malezji się po prostu ma w głębokim poważaniu.
  2. Po miastach poruszamy się komunikacją miejską (metro, kolejki miejskie, autobusy), ale też grabem (azjatycki Uber, jechaliśmy nim 28 razy) i taksówkami. Nie wiemy jak funkcjonuje aplikacja ubera (nie jeździmy), ale to jak działa grab to mistrzostwo świata! podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem (15)

NIETYPOWE PRZEMIESZCZANIE SIĘ W MALEZJI I SINGAPURZE

  1. W Melace jeździliśmy najdziwniejszym pojazdem w naszym życiu. Takim, na który w sumie nigdy nie mielibyśmy potrzeby wsiadać gdyby nie Sara :D. Malakka_podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem
  2. Zapominając o tym, że nasze starsze dziecko nie lubi pływać łódką po rzekach (pływaliście po Wrocławiu, jeśli nie, koniecznie sprawdźcie TO) popłynęliśmy w rejs kanałem w Melace. Rejs upłynął nam na ćwiczeniu sztuki komunikacji i pertraktacji z trzylatką.

„nie, jeszcze nie wysiadamy”

„nie, nie możesz wyskoczyć do wody”

„zobacz jak pięknie podświetlone budynki”

„widzisz plac zabaw, przykro mi, ale nie możemy teraz na niego pójść bo jesteśmy na wodzie”.

Druga córka też miała swoje fochy, a my… z zamiarem robienia zdjęć i kręcenia wideo… tjaaa. Dobre sobie.

  1. Co prawda, skutery z dziećmi są dla nas abstrakcją (jeszcze? choć tu jest to na początku dziennym, nawet z takimi maluszkami jak Iga), to skusiliśmy się na coś dla nas ekstremalnego… Ogród Botaniczny w Kuala Lumpur zwiedzaliśmy… na segwayach! Jeśli jeszcze nigdy nie próbowaliście to koniecznie nadróbcie to doświadczenie! Świetne uczucie. Nawet z plecakiem w postaci dziecka. Rozważamy zakup, by poruszać się tak po Wrocławiu :). podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem (24)

Napiszemy o tym na pewno więcej przy okazji Kuala Lumpur. Nie uważamy, żeby to było niebezpieczne, bo z segwaya trudno spaść, ale nie sądzimy dziś, że to był najlepszy pomysł, bo dla Sary nie było to przyjemnością. W sumie nie rozumiemy do dziś czemu? Lubi chodzić w nosidle po lasach i górach, a jeździć na segwayu już nie… A! Przypomniałam sobie. Była strasznie rozczarowana, że nie może jechać sama. Dlatego całą drogę buczała (nie, nie płakała, buczała okazując swoje rozczarowanie). Trzylatka jest za mała żeby jeździć samodzielnie, ale ponoć pięciolatek już da radę. podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem

  1. Wjeżdżaliśmy najdłuższą jednolinową wolnobieżną kolejką górską w Malezji (2 150 metrów) na szczyt Langkawi Mt Machincan. Tym samym lataliśmy jak ptaki ponad lasami Malezji. Langkawi_skycab_podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem
  2. Kręciliśmy się na drugim największym na świecie Diabelskim Młynie – Sinngapure Flyer. Będąc na szczycie mogliśmy podziwiać miasto z wysokości 165 metrów. Singapore_Flyer_ podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem

NAJLEPSZE SĄ WŁASNE NOGI

  1. Jednak zdecydowanie najczęściej poruszaliśmy się na własnych nogach. Dziennie robimy około 11 tysięcy kroków, w Singapurze było średnio 15 tysięcy! Bardzo często z dzieciakami na plecach i w ponad 30 stopniowym upale. schody_batu_caves_podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem (16)

WIDZIELIŚMY DWIE AZJATYCKIE STOLICE

  1. Zwiedziliśmy dwie duże metropolie: Singapur i Kuala Lumpur. W obu tych miastach zachwycaliśmy się nowoczesną architekturą, ale przede wszystkim szukaliśmy zieleni i miejsc (udało się!). Singapur nas zachwycił i dumnie wkroczył na listę TOP3 miast, które odwiedziliśmy do tej pory. Prócz niego na podium jest Nowy Jork i San Francisco. Kuala Lumpur zdecydowanie mniej, ale trzeba mu przyznać, że nie jest złe i ma całkiem dużo do zaoferowania.
  2. To co zrobiło na nas największe wrażenie w Singapurze, to Garden by The Bay, czyli bajeczne ogrody nad zatoką, w tym przede wszystkim Super Drzewa, czyli pionowe ogrody. Mistrzostwo estetyki i idealne połączenie nowoczesności z przyrodą i użytecznością. 
  3. Z kolei w Kuala Lumpur najbardziej podobały nam się jaskinie Batu Caves z kompleksem hinduskich świątyń i bajecznymi schodami! Gdybyśmy mieli wrócić do KL to chyba głównie po to by jeszcze raz wejść po tych schodach. podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem

Na pewno plany zwiedzania tych miast pod kątem zwiedzania z dziećmi i szukania zielonych oaz w miejskiej dżungli pojawią się na blogu.

I CZTERY MNIEJSZE MIASTECZKA

  1. Byliśmy w czterech mniejszych miejscowościach w Malezji: Melace (kolebka Malezji, dawniej bardzo ważny port handlowy, tu rozpoczęliśmy naszą przygodę z tym krajem), Tanah Rata (punkt wypadowy po fenomenalnych Cameron Highlands, górach, w których temperatura jest o 10-15 stopni niższa niż na malezyjskich nizinach. Samo miasteczko to nic ciekawego), Georgetown (malezyjską stolicę murali na wsypie Penang. Bardzo nam się podobało.), Langkawi (hm… typowa turystyczna miejscowość… nie wrócilibyśmy). Pierwsze doświadczenie (w Melace) było… średnie. Po czyściutkim i uporządkowanym Singapurze wkurzało nas wszystko. Począwszy od papierków na ulicach, śmierdzących kanałów, kończąc na braku przejść dla pieszych i samochodach które mają w nosie pieszego. A! pogoda. Tu temperaturę odczuwaliśmy zdecydowanie gorzej niż w Singapurze.

JEDNAK NAJCHĘTNIEJ SZUKALIŚMY NATURY

  1. Odpuściliśmy Taman Negara:(, mimo że było to jedno z moich podróżniczych marzeń. Jednak stwierdziliśmy, że to nie ten moment w naszym życiu by tam pojechać. Widmo komarów przenoszących dengę i malarie, wysoka temperatura i dwoje dzieci w nosidłach na plecach to zdecydowanie za dużo by w pełni wykorzystać to miejsce. Przyjedziemy jak dziewczyny podrosną i będą chodzić na własnych siłach, albo po prostu… sami :D.
  2. Żeby jednak nie było, że chodzimy tylko po miastach! Byliśmy w dżungli! Najpierw sprawdziliśmy jak wyglądają fragmenty lasu deszczowego w Singapurze i Kuala Lumpur (w obu tych miastach są takie miejsca. W Kuala Lumpur w centrum miasta, a w Singapurze na obrzeżach). Jednak najwięcej FRAJDY i trochę też strachu (ale to opowieść na osobny post) dostarczył nam 4 godzinny trekking po dżungli w Cameron Highlands. podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem (29)Nie, to nie była zwykła wędrówka, to był prawdziwy trekking w dżungli, gdzie przedzieraliśmy się przez chaszcze, schodziliśmy w błocie po niemal pionowej ścianie i przechodziliśmy przez strumień. podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem (28) Zazwyczaj ludzie przyjeżdżają do tego miejsca by podziwiać plantacje herbaty i truskawek. Nam to zdecydowanie nie wystarczyło, choć trzeba przyznać, że nawet sztampa dostarcza fenomenalnych widoków! podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem
  3. Wybraliśmy się też na spacer po lesie na Langkawi, co prawda nie udało nam się zdobyć góry, ale prócz kąpieli w zieleni, kąpaliśmy się w naturalnych basenach wydrążonych przez górski potok kamieniach. langkawi_podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem
  4. Widzieliśmy słonie w sierocińcu słoni w Kuala Gandach. Tych na wolności niestety nie dane nam było zobaczyć. Na każdym kroku spotykamy małpy, jaszczurki i kolorowe ptaki. Te pierwsze wciąż nas zaskakują i wywołują zwolnione bicie serca (nie tylko nasza córka chciałaby mieć małpkę w domu). podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem
  5. Odwiedziliśmy też zwierzęta w ZOO w Singapurze (jedno z najlepszych na świecie!), River Safari w Singapurze i Oceanarium w Singapurze oraz Park Ptaków w Kuala Lumpur (park, który szczyci się tym, że ma największy obszar wolnochodzących ptaków). podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem

I… LUDZI :)

  1. Wszyscy tu chcą zrobić sobie zdjęcia z dziewczynkami (albo ich samych). Szczególnie hindusii muzułmanie. Uśmiechają się, zagadują i chcą je dotykać. O tyle, ile w przypadku dotykania za nóżkę, czy rączkę nie mamy z tym problemu to kiedy niemówiąca po angielsku starsza Malajka próbuje wyciągnąć Igę z nosidła ciągnąć ją za głowę to trochę nas niepokoi ta „sympatia” do białych dzieci.

Dość niepokojąca jest też sytuacja kiedy na placu zabaw trzech hindusów biega za Sarą i próbuje jej zrobić zdjęcie z przyczajenia :D.

  1. Widujemy Polaków. Już w samolocie spotkaliśmy sympatyczną rodzinkę z równolatkiem Igi – Kazikiem. Nasze drogi rozeszły się na lotnisku, ale podglądamy ich na Instagramie. Podczas kiedy my zostaliśmy w Singa oni polecieli do Penang i Langkawi, czyli wysp, które my zwiedzaliśmy w czasie kiedy oni wrócili do Singapuru :D.

W Singapurze Jacek w tłumie wypatrzył rodzinę 2+3 i powiedział, że to na pewno Polacy. Później „znaleźliśmy” się na Instagramie, a także minęliśmy w parku wodnym (na marginesie, przyszliśmy na ostatnie 15 minut kiedy był otwarty. Nie ma to jak solidnie przygotować się do wycieczki :D)

  1. Podróżowanie z dziećmi po Azji jest na porządku dziennym. Widujemy wiele rodzin, a nasza mała karawana (nawet mimo nadbagażu) wywołuje raczej uśmiech niż zdziwienie i pytanie: „Z takim małym dzieckiem?” „W taką długą podróż?”

W dżungli przy Cameron Highlands spotkaliśmy rodzinkę Amerykanów z córką w nosidle. Wymieniliśmy się grzecznościami na temat szlaku, przyrody i Malezji.

W Parku Ptaków w Kuala Lumpur urządziliśmy sobie pogawędkę z muzułmańską rodziną z Malezji. W Melace w hotelu Sara zaprzyjaźniła się z indonezyjką, Natashą. A podczas obiadu w chińskiej knajpie w Georgetown z zaplecza wyszła 2 latka i 4 latek żeby pobawić się naszymi dziećmi. podroz_do_Singapuru_i_Malezji_z_dzieckiem (21)

To by było na tyle. 30 punktów z okazji 30 dni w podróży w Malezji i Singapurze!

Przesyłam Wam dobrą energię z takim widokiem. Po intensywnym zwiedzaniu i przemieszczaniu się (spaliśmy w tym czasie w 12. różnych miejscach) planujemy trochę poodpoczywać na tajskich wyspach. No dobra… moim zdaniem plażowanie z dziećmi jest bardziej męczące niż podróżowanie.

Ps. Poodpoczywać, znaczy też poblogować, ale to część realizacji podróżniczych marzeń.

Do napisania!