UWAŻAJ NA ŚNIEŻNE KOTŁY ZIMĄ – JAK DOJŚĆ I CZY WARTO ZOBACZYĆ JE Z GÓRY?

with Brak komentarzy

Patrząc na panoramę Karkonoszy, trudno ich nie zauważyć. Dwa głębokie wgniecenia w głównym grzbiecie, nad którymi stoi charakterystyczny budynek dawnego schroniska. To Śnieżne Kotły – przez wiele osób uznawane za najpiękniejsze miejsce w całym paśmie górskim. Ostre granitowe ściany zachwycają latem i mrożą krew w żyłach zimą. Są piękne z oddali, z dołu, a także z góry. To właśnie ich na górę Was dziś zabieram!

Śnieżne Kotły można zdobyć także zimą, tzn. może nie do końca zdobyć, ale z rozwagą i nieśmiałością podziwiać z góry.

Zdecydowanie jest co! Stojąc na punkcie widokowym nad krawędzią Śnieżnych Kotłów uświadamiamy sobie jacy jesteśmy mali i bezbronni w stosunku do siły natury, która potrafiła stworzyć wysokie na 200 metrów, ostre, niemalże pionowe skalne ściany.

Śnieżne Kotły to była moja pierwsza wyprawa w góry. Był maj. Miałam może 7-8 lat. Pamiętam mnóstwo śniegu, mroźne powietrze i piękne widoki z krawędzi kotłów (nie do końca jestem pewna, czy na zdjęciu to były Śnieżne Kotły, ale niech już tak zostanie;)).

Później byłam tam jeszcze parokrotnie. Latem, kiedy odwiedził je Jacek z Sarą, ja byłam w zaawansowanej ciąży i postanowiłam zostać na dole. Aż w kocu trafiłam tu znów. Tym razem w towarzystwie młodszej siostry, która nie miała szansy towarzyszyć nam podczas pamiętnej wyprawy z moim tatą.

CZY TO DOBRA TRASA NA RODZINNY SPACER?

Nie zabrałam w góry rodziny! Nie dlatego, że zmieniłam zdanie co do roli górskich wędrówek z dziećmi (klik), albo uważam, że trasa na Śnieżne Kotły jest za trudna na rodzinne wędrówki. Absolutnie nie jest! Na szlaku ze Szklarskiej Poręby spotkaliśmy wiele rodzin z dziećmi, co tylko potwierdza, że spokojnie można odwiedzić to miejsce z maluchami. Mimo początkowego ostrego podejścia, trasa jest łagodna, a przede wszystkim można znaleźć tu… śnieg. Niestety, to nie jest tak oczywiste na dole.

Kiedy wróciłam do domu i pokazałam Sarze zdjęcia z naszego 21 kilometrowego spaceru, zapytała tylko: a czemu ty mnie tam nie zabrałaś?

Wtedy uświadamiam sobie, że wyjście w góry dla mojej niespełna czterolatki jest oczywiste i przez całe swoje życie była w górach częściej niż ja przez kilkanaście lat życia.

Przypomniałam Sarze, że przecież była na Śnieżnych Kotłach z tatą latem (klik), ale uznała, że teraz jest ładniej, bo jest śnieg! A skoro Śnieżne Kotły są śnieżne, to musi tam być śnieg. Nie pozostaje nam zatem nic innego jak zaplanować jeszcze jedno zimowe wyjście, tak by pokazać dziecku śnieg w Śnieżnych Kotłach. Bo owszem, śnieg w Śnieżnych Kotłach potrafi zalegać do lata, ale nie sądzę, żeby tak było w tym roku…

Wracając jednak do tego dlaczego poszłam tam sama i czemu na blogu o podróżach z dziećmi opowiadam o tej podróży. Cóż. Matka też człowiek i ważny członek rodziny. Coby nie powiedzieć o zaletach górskich wędrówek z maluchami, to normalne, że czasem mamy mają swoje potrzeby. Ważne by je usłyszeć, wypowiedzieć na głos i tak zorganizować życie by móc je zrealizować.

Pragniemy ciszy by zebrać myśli.

Potrzebujemy energii i spokoju płynącej z gór i przyrody.

Chcemy szybciej, więcej i dalej.

 

Dlatego w tym roku planuję pojawiać się w Karkonoszach częściej. Sama.

ŚNIEŻNE KOTŁY – ALPY W KARKONOSZACH

Śnieżne Kotły to dwa kotły polodowcowe w Karkonoszach położone w gminie Piechowice pomiędzy Łabskim Szczytem a Wielkim Szyszakiem. W sumie kotłów polodowcowych jest w Karkonoszach więcej. Bardziej na wschód jest Czarny Kocioł Jagniątkowski, Kocioł Małego Stawu, Kocioł Wielkiego Stawu, czy Kocioł Łomniczki. Jednak to Śnieżne Kotły są najlepiej wykształcone.

Co więcej, charakteryzują się alpejskim klimatem, a co za tym idzie, także wysokogórską roślinnością. Rosną tu rzadkie gatunki flory alpejskiej i… arktycznej! Przyrodę, a także… śnieg, bo ten potrafi zalegać na dnie kotłów aż do lata, można podziwiać idąc zielonym szlakiem po dnie kotłów. Zimą jest jednak zamknięty więc pozostaje nam tylko podziwiać je z oddali, albo z góry.

Śnieżne Kotły zimą

Górna krawędź Śnieżnych Kotłów leży na wysokości 1490 metrów n.p.m, a dno na wysokości około 1200 metrów n.p.m. W Wielkim Śnieżnym Kotle znajdują się Śnieżne Stawki, które zbierają wodę spływającą z górnych partii gór. Jeziorka leżą w ścisłym rezerwacie i nie można się w nich kąpać.

RZUT NA ŚNIEŻNE KOTŁY ZIMĄ Z GÓRY

Mały i Wielki Śnieżny Kocioł oddzielone są od siebie tzw. Grzędą. Na jej wysokości znajduje się charakterystyczny budynek widziany z oddali. Niektórzy mówią, że przypomina średniowieczne zamczysko. Niegdyś było to schronisko górskie, ale zamknięto je w 1961 roku.

Schronisko nad Śnieżnymi Kotłami zbudowali w XIX wieku Schaffgotschowie. Było jednym z najstarszych karkonoskich schronisk. Początkowo były tam tylko 2 miejsca noclegowe, ale na początku XX wieku już 60, a samo schronisko pełniło rolę… latarni górskiej .wysyłając sygnały świetlne i pokazując drogę do schronisko. Dziś w budynku mieści się Radiowo-Telewizyjny Ośrodek Nadawczy i jest niedostępny dla turystów.

Obok są jednak drewniane ławeczki i punkt widokowy, z których można podziwiać zarówno Śnieżne Kotły, jak i panoramę Kotliny Jeleniogórskiej, Gór Izerskich, Gór Kaczawskich, czy Rudaw Janowickich.

SZLAK NA ŚNIEŻNE KOTŁY ZIMĄ – UWAŻAJ NA ZMIENIONY PRZEBIEG TRASY

Zimą, na krawędzi kotła tworzą się nawisy śnieżne i schodzą lawiny, dlatego trzeba uważać by nie podejść do krawędzi! Zimowy szlak różni się od letniego przejścia. Po prostu trzeba iść wzdłuż tyczek!

Jeśli marzą Wam się zimowe Karkonosze, pamiętajcie by odpowiednio przygotować się przed wyjściem w góry!!! Spakujcie plecak. Weźcie dobre buty, kije, być może raczki (nie zaszkodzą, a naprawdę mogą pomóc), ale przede wszystkim sprawdźcie pogodę i sytuację na szlakach na stronie Karkonoskiego Parku Narodowego. Tam znajdziecie m.in. informacje o zamkniętych okresowo szlakach np. odcinku żółtego szlaku od schroniska Pod Łabskim Szczytem do Śnieżnych Kotłów, czy zielonym szlaków pod nie Śnieżnych Kotłów.

<< Jak przygotować się do górskiej wędrówki – koniecznie przeczytajcie to >>

SPACER ZE SZKLARSKIEJ PORĘBY – CZYLI JAK DOJŚĆ DO ŚNIEŻNYCH KOTŁÓW ZIMĄ?

Jeśli decydujecie się iść, to super! Zima w górach jest FENOMENALNA.

Pokażę Wam dzisiaj trasę, którą pokonałam podczas ostatniej wizyty. Przy okazji wycieczki na Śnieżne Kotły odwiedziłam też Wodospad Kamieńczyk i Halę Szrenicką. Gdybym miała odrobinę więcej czasu, zahaczyłabym jeszcze o samą Szrenicę, bo byłam dosłownie rzut beretem i może wpadłabym do jednego z czeskich schronisk na knedliki (tak zresztą zrobił Jacek, jak był tu latem z Sarą).

Wracając jednak do mojej trasy. Szłam z centrum Szklarskiej Poręby, a dokładnie z dworca Szklarska Poręba Górna. Miałam  do pokonania 20,9 km w dwie strony. Według map trasa powinna zająć 6 godzin i 56 minuty. Nam trasa w dwie strony, z przerwą w Schronisku na Hali Szrenickiej i potem chwili na Śnieżnych Kotłach, zajęła 6 godzin.

WODOSPAD KAMIEŃCZYK ZIMĄ – NAJTRUDNIEJSZY ODCINEK TRASY

Cała nasza trasa wiedzie czerwonym szlakiem, który nosi nazwę Głównego Szlaku Sudeckiego im. Mieczysława Orłowicza i można nim przejść ze Świeradowa Zdroju, aż do Prudnika w Górach Opawskich (woj. opolskie).

Pierwsze kilkaset metrów to spacer po Szklarskiej Porębie, a potem ostre podejście w stronę Wodospadu Kamieńczyka. Moim zdaniem, najtrudniejszy kawałek całej trasy. Podejście jest dość strome i oblodzone, co nie ułatwia górskiej wędrówki. Kamienie były śliskie, a zamiast śniegu na drodze była błotna breja. Droga bywa zatłoczona, szczególnie w weekendy, bo często wybierają ją rodziny z dziećmi jako pierwsze wyjście w góry.

!! Tu wielka prośba i obserwacja, schodząc spotkałam kilka rodzin, które dopiero co szły na szlak. Godzina 16.15 nie jest najlepszą porą na wyjście w góry. Nawet jeśli idziecie „tylko na Kamieńczyk”. O 16.30 zimą zachodzi słońce. Nawet krótka trasa w czasie zmierzchu bywa niebezpieczna. Szczególnie taka jak ta !!

Widok Wodospadu Kamieńczyka, największego wodospadu w polskich Karkonoszach wynagrodził ten niezbyt przyjemny kawałek wędrówki.

<< Wodospad Kamieńczyka, przeczytaj więcej o tym miejscu. To jedno z pierwszych miejsc, które nasza córka chciała zdobyć na własnych nogach. >>

Po kilkunastu metrach przechodzimy przez most na potoku Kamieńczyk, który swoje źródło bierze w położonej kilka kilometrów dalej Hali Szrenickiej i wchodzimy na teren Karkonoskiego Parku Narodowego. Przy wejściu znajduje się kasa biletowa, bo wstęp na teren KPN jest płatny (w 2019 roku, 8 zł dorosły, 4 zł dziecko). Przy okazji pozdrawiam ciepło pracującą tam Angelikę:)

Pojawia się coraz więcej śniegu. Idziemy przez gęsty las szeroką drogą.

Kiedy odwracamy się do tyłu, zza drzew wyłania się panorama Gór Izerskich. Dostrzegamy Wysoki Kamień (propozycja spaceru ze Szklarskiej Poręby na Wysoki Kamień). Jednak to nic w porównaniu z tym co czeka nas na samej Hali Szrenickiej.

wyłania się Schronisko Hala Szrenicka

HALA SZRENICKA DLA PIESZYCH I DLA NARCIARZY

Hala Szrenicka to górska łąka rozciągająca się na wysokości 1150-1280 m n.p.m. Kiedyś wypasano tu owce i mieściła się pasterska buda. Później zbudowano gospodę. Dziś, znajduje się na niej duże schronisko z miejscami noclegowymi.

Schronisko Hala Szrenicka i widok na Góry Izerskie

Jest też stok narciarski! Sam stok jest idealny dla początkujących, bo ma 650 metrów długości i różnicę poziomów 120 metrów. Jednak to nie wszystko, bo Hala Szrenicka zimą jest połączona z kompleksem Ski Arena Szrenica. Od górnej stacji wyciągu Karkonosze Express do hali jest zaledwie krótki zjazd. Warto jednak wiedzieć, że ta kolej dostępna jest wyłącznie dla narciarzy.

A teraz coś dla górskich leniuszków :) :):  Nie znaczy to jednak, że spragnieni podwózki koleją górską turyści piesi są poszkodowani w tej części Karkonoszy. Dość ciężkie podejście można skrócić… wjeżdżając koleją linową na Szrenicę, a właściwie niemal na sam jej szczyt, bo do Szrenickiej skały (1304 m n.p.m). Dla turystów pieszych dostępna jest kolej linowa: Szrenica I i Szrenica II. Więcej informacji tutaj.

Kolejka górska jest dobrym rozwiązaniem jeśli chcemy pokazać dzieciom wyższe partie gór i zimę, a nie do końca czujemy się na siłach by wejść z nimi na pieszo. Nie znaczy to jednak, że wjazd z kolejką zwalnia Was od przygotowań. Pamiętajcie, że pogoda na górze może diametralnie różnić się od warunków na dole. Dlatego pamiętajcie, by przed wyjściem z domu sprawdzić warunki, wziąć ciepłe ubrania, a najlepiej to przeczytajcie ten wpis i napiszcie w komentarzu co myślicie.

Tym razem jednak jestem bez dzieci, więc nawet nie myślę o takim ułatwieniu. Idziemy dalej, z Hali Szrenickiej ku Śnieżnym Kotłom. Po drodze mijamy bokiem szczyt Szrenicy (1362 m n.p.m.) z kolejnym schroniskiem. Odległość od tych schronisk to zaledwie 1 km.

Szrenica w drodze na Śnieżne Kotły

Odrobinę dalej, bo 1,4 km od Szrenicy jest czeskie schronisko – Vysoka Bouda (jeśli mielibyście ochotę odbić, to nadłożycie zaledwie 500 metrów w jedną stronę, należy skręcić w żółty szlak przy Trzech Świnkach).

NA DACHU KARKONOSZY

Idę dalej głównym grzbietem Karkonoszy, który jak już pisałam, jest Głównym Szlakiem Sudeckim, a zarazem Drogą Przyjaźni Polsko-Czeskiej.

w drodze na Śnieżne Kotły zimą

Trasa wiedzie po wypłaszczeniu, ale jest lekko pofalowany, wiedzie w górę i w dół, ale to bardzo łagodne przejście. Można spotkać tu rodziny z dziećmi na sankach i narciarzy biegowych.

Po drodze podziwiam granitowe bloki skalne o wesołych nazwach: Trzy świnki i Twarożnik.

Twarożnik w drodze na Śnieżne Kotły
Trzy Świnki w drodze na Śnieżne Kotły

Zachwycam się ciszą, spokojem, białą łąką śniegu i morzem chmur po stronie czeskiej.

Uważaj na Śnieżne Kotły zimą, bo nawet jeśli sam widok z góry nie zrobi na Tobie wrażenie, to sama trasa potrafi uzależnić!

Trochę mi jednak smutno. Bo śniegu mało jak na styczeń nawet na takiej wysokości. Śnieżne Kotły nie dość, że teraz nie są przykryte grubą warstwą puchu, jak to zazwyczaj bywa w styczniu, to marne szanse na to, że śnieg poleży w nich do lata.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Cezary Jackowski (@cezaryjackowski)

ŚNIEŻNE KOTŁY ZIMĄ, JEDNODNIÓWKA Z WROCŁAWIA W GÓRY

Opisaną tutaj trasę pokonałam podczas jednodniowej wycieczki z Wrocławia do Szklarskiej Poręby.

Wyjechałam pociągiem Kolei Dolnośląskich z Wrocławia Głównego o 7:15. W Szklarskiej Porębie Górnej byliśmy około 10:30, ze względu na małe opóźnienie.

Stcja Szklarska Poręba Górna, Szklarska Poręba Górna! Pociąg do Wrocławia Głównego wjeżdża na tor 1 przy peronie 1!

Kolejne 6 godzin dotleniałam się w wyższych partiach gór, robiąc 21 km i pokonując przewyższenie 979 metrów w górę, a potem tyle samo w dół! O 16:30 byłam już na dworcu, bo o 16:59 miałam pociąg. Gdybym nie zdążyła, następny miałam o 18:01. We Wrocławiu byłam o 20:09.