SZLAK DUCHA GÓR Z DWULATKĄ: SZRENICA – ŚNIEŻNE KOTŁY

with Brak komentarzy

Część punktów Magicznego Szlaku Ducha Gór położona jest na wysokości powyżej 1 tys. m n.p.m. Przeczytajcie o wyprawie w najwyższe partie Karkonoszy, którą odbyłem wspólnie z moją dwuletnią córką. Co prawda, na górze jest tylko jeden hologram, ale widoki są tak piękne, że aż prosi się o dłuższą wędrówkę.

Jesteś w Szklarskiej Porębie, marzysz o wyższych partiach Karkonoszy, chciałbyś spojrzeć na świat z góry? – to wpis dla Ciebie. Dziś zabieram Was na kilkuastokilometrowy spacer po grzbietach Zachodnich Karkonoszy. To część Magicznego Szlaku Ducha Gór, do którego zwiedzenia i zdobywania tajemniczych hologramów gorąco Cię zachęcam. Więcej o samym szlaku i grze terenowej przeczytasz tutaj, a tutaj możesz wygrać pakiet Księgi Skarbów (masz czas do jutra tj. 28.06) !

Do samego końca nie byłem pewien, czy wyruszymy z Sarą w góry. Pogoda była niepewna, dlatego decyzje zostawiłem na ostatnią chwilę. Rano prognozy zapowiadały się lepiej. Na początku bałem się, że zmarzniemy: 10 stopni na górze, lekki wiatr i sporo mgły (czasami widoczność była tylko na kilka metrów). Okazało się jednak, że były to wręcz idealne warunki na taką trasę i dziecko w nosidle. Z kolei po czeskiej stronie dopadło nas słońce i było już zdecydowanie za ciepło. Ale o tym później, bo najpierw była mgła… dużo mgły, co samo w sobie jest też niezwykle urokliwe.

Szrenica_sniezne_kotly_szklarska_poreba_szlak_ducha_gor_zbierajsie_gory_z_dzieckiem (3)

JAK DOSTAĆ SIĘ NA SZRENICĘ? CZY MOŻNA WJECHAĆ WYCIĄGIEM?

Zaplanowałem, że odwiedzę Szrenicę (tu jest hologram), Śnieżne Kotły, Wodospad Łaby, Źródła Łaby, Końskie Łby, Schronisko pod Łabskim Szczytem. Sam. Ramię w ramię z córką, a właściwie to pierś w pierś, bo niosłem ją w nosidle ergonomicznym z przodu. Oczywiście zakładałem, że część trasy zechce pokonać na własnych nóżkach i z jednej strony trochę odsapnę, ale z drugiej znacznie wydłuży to naszą trasę. Jednak tego dnia Sara miała ochotę na nosidło, niemal w 99%.

Taka trasa to kilkanaście kilometrów przy dodatkowym 12-kg obciążeniu z przodu i kilkunastu z tyłu (plecak), dlatego zdecydowałem się na skrócenie sobie drogi i wjazd na Szrenicę wyciągiem krzesełkowym. Asekuracyjnie kupiłem bilet tam i z powrotem na II sekcje. Zdecydowanie lepiej kupić go od razu w dwie strony, bo różnica w cenie zakupu biletu w dół jest znaczna (wjazd i zjazd I i II sekcji to 40 zł, a sam wjazd obu sekcji – 37 zł, dzieci do lat 14 mają inne ceny, dzieci do lat 6 jadą za darmo; więcej szczegółów na www.sudetylift.com.pl). Na wyciąg można zabrać wózek dziecięcy, o ile można go złożyć i bezpiecznie zamocować na wyciągu (głębokie wózki zatem odpadają).

Na wyciągu byliśmy praktycznie sami. Panowie z obsługi zwolnili wyciąg tak, żebym mógł spokojnie wejść i zejść z Sarą w nosidle. Co prawda tego nie potrzebowałem, ale duży plus za pomocną dłoń. Wyciąg na Szrenicę poza sezonem włączany jest co pół godziny (między 9 a 16) i nam udało się załapać akurat ostatnie okienko wjazdowe. Inaczej musielibyśmy czekać do 10, ufff.

Początkowo nasza plan na trasę wyglądał tak, ale w trakcie wędrówki wprowadziłem kilka modyfikacji, zrezygnowałem z kilku punktów, a kilka dodałem.

PIERWSZY PRZYSTANEK: SZRENICA

Wjazd trwał dosyć długo i Sarze zaczęło już się trochę nudzić. Wierciła się i rozglądała chcąc wysiąść – dlatego zawsze jeździmy z nią w nosidle – tak dla bezpieczeństwa i spokoju.  Nie pomagały nawet piosenki i wymyślane naprędce wierszyki. Tak bardzo była spragniona gór i wędrówki, ciągle mówiła „tam, góra!”. Już myślałem, że na szczycie złapie kijki i będzie wędrować ze mną, skoro tak bardzo chciała wyjść z nosidła, jednak po zejściu z wyciągu uznała, że jednak zostaje w nosidle :P.

Szrenica_sniezne_kotly_szklarska_poreba_szlak_ducha_gor_zbierajsie_gory_z_dzieckiem

Na początku było trochę chłodno, wietrznie i biało od mgły. Zrezygnowałem więc z Hali Szrenickiej i Końskich Łbów. Jeszcze tam wrócimy (wejdziemy od strony Wodospadu Kamieńczyka). Teraz moim głównym celem były Śnieżne Kotły i Wodospad Łaby. Ruszyliśmy więc czarnym szlakiem z górnej stacji wyciągu, prosto po kamiennych schodach na Szrenicę po magiczny hologram. Podejście od wyciągu do schroniska dało mi się we znaki, uda poczuły obciążenie dodatkowych 25 kg na barkach (Sara z przodu, plecak z tyłu), ale tak mnie rozgrzało, że zacząłem cieszyć się z tych 10 stopni. Ten kawałek może być trudny jeśli wybieracie się z wózkiem dziecięcym, ale później będzie już łatwiej. Zdecydowanie łatwiej dla wózka będzie jeśli pójdziecie od wyciągu pod Halę Szrenicką zielonym szlakiem i później czerwonym szlakiem wrócicie na samą Szrenicę.Szrenica_sniezne_kotly_szklarska_poreba_szlak_ducha_gor_zbierajsie_gory_z_dzieckiem (3)

Pod schroniskiem Sara od razu znalazła magiczny kamień z hologramem i wyrytym napisem „Szrenica”. Tak właśnie zaczął się nasz Magiczny Szlak Ducha Gór. To był nasz pierwszy hologram więc postanowiłem dopytać o szlak w schronisku i po wejściu trochę się zdziwiłem. Spodziewałem się jakiejś opowieści, zachęty do zdobywania szlaku i nie wiem czego jeszcze… a tu zonk. Spotkało mnie zmieszane spojrzenie i niepewny uśmiech… „chyba tak, to chyba tam”. Szkoda, taka fajna inicjatywa, a pracownicy schroniska o niej nie wiedzą? No, no, no… wstyd ;P.

Schronisko jest wyremontowane w środku: ładne, nowoczesne, jasne. Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne, ale teraz zastanawiam się, czy to trochę nie zabiło klimatu schroniska. Nie planowaliśmy tu postoju toteż wróciliśmy na czarny szlak i powędrowaliśmy dalej.

NASZ CEL: ŚNIEŻNE KOTŁY

Szybko doszliśmy do czerwonego szlaku szlakiem łącznikowym (pamiętaj, że kolory szlaków nie mówią nic o ich trudności, więc o tym pisaliśmy tutaj). Górskie powietrze i emocje przy odrysowywaniu pierwszego hologramu sprawiły, że Sara odpłynęła w objęcia Morfeusza, godzinę wcześniej niż zazwyczaj. A już myślałem, że jednak przekona się do wędrówki, bo czerwony szlak jest bardzo przyjazny, także dla małych nóżek.

Czerwony_szlak_na_Szrenica_sniezne_kotly_szklarska_poreba_szlak_ducha_gor_zbierajsie_gory_z_dzieckiem (11)

Mgła się nieco rozeszła, nogi przyzwyczaiły do dodatkowego ciężaru, byłem już gotowy do dłuższej trasy. Śnieżne Kotły czekały, ze Szrenicy to ok. 1,5 h spaceru (4,5 km), 210 metrów podejścia i 80 metrów zejścia. Mimo że nie przepadam za taką równiutką, niemal parkową drogą, to szło mi się całkiem przyjemnie. Myślę, że to kwestia typowo górskich widoków i świeżego powietrza.

Minąłem Trzy świnki na początku trasy, grupę granitowych skałek, które według legendy wcale skałkami nie są, ale zwierzętami zamienionymi w głazy przez Karkonosza. Później „Twarożnik”, przypominający kawałek białego sera kamień, gdzie na ławeczkach można odpocząć podziwiając panoramę Szrenicy. Bliżej Śnieżnych Kotłów przeszedłem tuż obok trzeciego szczytu polskich Karkonoszy, położonego na wysokości 1 471 m n.p.m. Łabski Szczyt.

Labski_szczyt_Szrenica_sniezne_kotly_szklarska_poreba_szlak_ducha_gor_zbierajsie_gory_z_dzieckiem (24)

Sara obudziła się akurat na Śnieżnych Kotłach, chyba wyczuła, że zbliżają się piękne widoki. Spotkaliśmy tam sporo osób, ale największa grupa – zielona szkoła – akurat zbierała się do dalszej podróży i zrobiło się trochę luźniej i … ciszej. Zrobiliśmy małą przerwę na rozprostowanie nóg i picie. S była zachwycona widokami, szczególnie z punktu widokowego położonego na wielkiej skale, na który można wejść do po wykutych w kamieniu schodkach. Humor jej dopisywał i chciała wchodzić i schodzić na skałę, a także kamienne murki. Kiedy powiedziałem jej jednak, że idziemy dalej uznała, że wraca do nosidła – leniuszek!Szrenica_sniezne_kotly_szklarska_poreba_szlak_ducha_gor_zbierajsie_gory_z_dzieckiem

Szrenica_sniezne_kotly_szklarska_poreba_szlak_ducha_gor_zbierajsie_gory_z_dzieckiem (12)

ŚNIEG W CZERWCU TO NIC DZIWNEGO

Na jednym z „balkoników” widokowych, a naliczyłem ich cztery, udało nam się dostrzec jeszcze trochę śniegu w oddali. W końcu to Śnieżne Kotły, które swoją nazwę zawdzięczają „zdolności” utrzymywania śnieżnych płatów aż do późnego lata.

Rekordowo długo śnieg „kotłował” się tam w 1970 roku, bo aż o 2. września. Nieźle, nie? W tym roku, w połowie czerwca już była końcówka. Śnieżne Kotły to najlepiej wykształcone kotły polodowcowe w całych Karkonoszach i miejsce najbardziej obfitujące w górską florę w całych Sudetach. Wyglądają fenomenalnie z góry, ale całkiem fajnie prezentują się także kiedy podziwia się je z punktów widokowych na Karkonosze  np. na Zakręcie Śmierci w Szklarskiej Porębie, czy z Zamku Księcia Henryka w Staniszowie.

Muszę Wam przyznać, że z moją formą ostatnio jest nieco gorzej, te niecałe 5 km od wyciągu do Śnieżnych Kotłów, niby nie były trudne pod względem trasy, a i to jednak zaledwie 5 km, ale sprawiło, że czułem już nogi, a to dopiero 30% naszej wędrówki. Zacząłem zastanawiać się, czy nie zawrócić…

Zwyciężył jednak Wodospad Łaby, może też obietnica czeskiego trunku i knedlików 😊 😊 😊.

MOTYWATORY: WODOSPAD ŁABY I CZESKIE PIWO

Po pierwsze, Zbierajowie uwielbiają wodospady, a po drugie, nigdy go nie widziałem i byłem bardzo ciekawy! Poza tym byliśmy już tak blisko, że żal byłoby teraz zawrócić. Przy wodospadzie jest czeskie schronisko Labska Bouda, a właśnie nadchodził czas posiłku i to tam zamierzaliśmy zjeść obiad. Sara co prawda jeszcze nie mówiła, że jest głodna, ale wolałem zrobić przerwę zanim porządnie zgłodnieje.

Szrenica_sniezne_kotly_szklarska_poreba_szlak_ducha_gor_zbierajsie_gory_z_dzieckiem Skręciliśmy na żółty szlak. Zejście było dosyć strome, po kamienistej (brukowanej kamieniami) drodze przerywanej rynienkami dla potoku. Widoki były niesamowite, więc tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że to była świetna decyzja. Poczułem się jak na jakiejś alpejskiej łące (chociaż w Alpach nigdy nie byłem ;P). Co ciekawe, to po przejściu na czeską stronę pogoda zmieniła się diametralnie. Niebieskie niebo, słońce, upał (mocno opaliłem ręce :o). W niecałe 20 minut doszliśmy pod schronisko. Sara złapała mały kryzys, zatęskniła za mamą. Nie w głowie jej było ani jedzenie, ani górskie widoki. Musiałem ją przekonywać, że zaraz zawrócimy do Magdy, tylko najpierw zjemy obiad. Sara była nieugięta, kręciła nosem i argumentowała, że „Mama jest w domku, a to nie nasz domek!”. Jakoś opanowałem sytuacje, ale był kryzys…

JAK DOJŚĆ DO WODOSPADU ŁABY?

Po kilku minutach doszliśmy do wodospadu. Trasa była słabo oznaczona, a zapytani po drodze Czesi nie wiedzieli gdzie jest wodospad. Więc jeśli chcesz się go zobaczyć, to zaraz po przejściu mostkiem nad Łabą, tuż przy schronisku skręć w lewo na niebieski szlak.

21. Wodospad_Laby_Szklarska Poreba_Magiczny_Szlak_Ducha_Gor_Zbierajsie

Górny wodospad jest urokliwy, ale spodziewałem się czegoś więcej. Mimo to polecam to miejsce, bo widok skał jest tu zupełnie inny niż po polskiej stronie. Być może lepszy widok był z dolnego podestu, który akurat był zamknięty (uszkodzony). Początkowo pomyślałem, że to nie jest ten wodospad (musi być gdzieś ładniej… chyba w głowie wciąż mam Yosemite) i postanowiłem pójść dalej niebieskim szlakiem w dół rzeki. Trasa była dość skalista i stroma, dlatego po 600-700 m poddałem się i zawróciłem. Po drodze spotkałem kilkoro czeskich turystów, ale nikt nie potrafił powiedzieć mi, czy tym szlakiem dojdę na dół wodospadu. Na słowo Wodospad Łaby wskazywali mi górę i miejsce, z którego szliśmy, więć to musiało być to, czego szukam.

Poddałem się z trudem, ale uświadomiłem sobie jak ostre podejście nas czeka przy powrocie, a byliśmy dopiero w połowie drogi. Jeszcze tu wrócimy w poszukiwaniu dolnej części wodospadu. Może tym razem od czeskiej strony z noclegiem w schronisku.

ODPOCZYNEK W LABSKIEJ BOUDZIE

Podeszliśmy w górę, żeby zregenerować siły w Labskiej Boudzie. Z daleka budynek robił bardzo dobre wrażenie, z bliska okazał się mocno zaniedbany. Nie zmienia to faktu, że lokalizacja i widok z okien jest obłędny! Oboje byliśmy mokrzy od nosidła, więc nie zmartwił nas fakt, że na tarasie nie było miejsca, weszliśmy do środka, gdzie siedliśmy w praktycznie pustej sali na końcu restauracji.

Labska_bouda_knedliki_Szrenica_sniezne_kotly_szklarska_poreba_szlak_ducha_gor_zbierajsie_gory_z_dzieckiem (26)

W schronisku nie było przewijaka, wykorzystałem więc moment samotności na sali i nasz turystyczny przewijak, przebrałem Sarę w suche ciuchy i przewertowałem menu. Co prawda nie było żadnej zupy wymienionej w menu, ale Sara zadowoliła się ziemniaczanką (nawet smaczną). Na moje szczęście, knedliki i piwo były zgodnie z menu i to dobre piwo z browaru w Lucni Boudy, hotelu-schronisku-browarze położonym na wysokości 1410, tuż pod Śnieżką (spaliśmy tam w marcu 2017 – klik).

Obiad miał nam dodać sił, ale skutek był odwrotny… już mi się nie chciało iść dalej, a przecież musieliśmy wrócić. Chociaż większym problemem okazał się czas, bo nie wiem kiedy, ale zrobiło się już dość późno. Nie byłem pewien, czy uda nam się zdążyć odebrać samochód z parkingu. Nie bardzo widziało mi się szukanie gościa od parkingu po długiej wędrówce (parking zamykali o 16.30). Postanowiłem odpuścić Źródło Łaby i wrócić na Śnieżne Kotły. Sara bez marudzenia wskoczyła w nosidło i … od razu poszła spać. Górskie powietrze chyba jej bardzo służyło, albo po szaleństwach na basenie w Czarnym Kamieniu potrzebowała aktywnego odpoczynku na łonie przyrody – haha.

SCHRONISKO POD ŁABSKIM SZCZYTEM

Podejście żółtym szlakiem od Wodospadu do Śnieżnych Kotłów było ciężkie. Mocno czułem obciążenie Sary i plecaka, a słońce ostro świecące po czeskiej stronie nie pomagało. Skupiałem się na drodze, żeby nie potknąć się na kamieniach, ale co chwilę odwracałem głowę, żeby dodać sobie sił górskimi widokami. Było czym! Oddychałem pełną piersią (oczywiście, że nie sapałem :P). Kijki mnie trochę odciążały, chociaż na takiej kamienistej ścieżce często też denerwowały. Szczególnie jak jeden z kijków klinował się w szczelinach. Po 27 minutach udało się nam jednak podejść na górę. Tempo nie było takie złe (średnio 3,5 km/h)!Wielki_szyszak_Szrenica_sniezne_kotly_szklarska_poreba_szlak_ducha_gor_zbierajsie_gory_z_dzieckiem

Z rozpędu zamiast w lewo na wspólny żółty i czerwony szlak do Schroniska pod Łabskim Szczytem skręciłem w prawo, na czerwony szlak i … nadłożyłem sobie jakieś 1,5km trasy, ale przynajmniej zobaczyłem Wielkiego Szyszaka (1 509 m n.p.m. – drugi szczyt polskich Karkonoszy) i pooglądałem Śnieżne Kotły z innej perspektywy:):):). Odsapnąłem chwilę podejście i zawróciłem szybkim już krokiem początkowo czerwonym szlakiem do Małego Śnieżnego Kotła i tam skręciłem w prawo na żółty szlak, który doprowadził mnie wprost do Schroniska pod Łabskim Szczytem. Uznajmy, że tak właśnie miało być :).

Szrenica_sniezne_kotly_szklarska_poreba_szlak_ducha_gor_zbierajsie_gory_z_dzieckiem (19)

Żółty szlak do schroniska to 321 metrów obniżenia na odcinku 2,3km, wszystko po wielkich kamieniach. Niektórych ruchomych, więc trzeba było uważać, żeby nie wywinąć kozła. Jednak tak bardzo spieszyłem się przed zamknięciem parkingu i obudzeniem się Sary w obawie przed kolejną falą tęsknoty za mamą, zszedłem ten odcinek w około 20 minut.

Po drodze wyprzedziliśmy z Sarą 3 pary, ale tuż przed schroniskiem moje nogi mocno odczuły to tempo (ok. 5km/h). Musiałem zwolnić i trochę rozluźnić uda. Ostatnie schody przy Schronisku Pod Łabskim Szczytem były dla mnie wyzwaniem. Myślałem, że później będzie już łatwiej, ale żółty szlak okazał się dosyć stromy.

19. Schronisko_pod-Łabskim_szczytem_Szklarska Poreba_Magiczny_Szlak_Ducha_Gor_ZbierajsieSara obudziła się tuż pod schroniskiem, ale nie robiliśmy tutaj postoju, tylko jakieś 500 metrów dalej przy Kukułczych Skałach. Skały to zdecydowanie to, co poza wodospadami podoba jej się w górach najbardziej. Na dole jest kilka ławeczek ze stołami, więc spokojnie można tam zrobić dłuższy postój, jeśli nie chcecie zatrzymywać się w schronisku.

Kukulcze_skaly_Szrenica_sniezne_kotly_szklarska_poreba_szlak_ducha_gor_zbierajsie_gory_z_dzieckiem

JEDNAK WYCIĄG

Dalsza część żółtego szlaku, mimo że równa i dobra do chodzenia z kijkami, była dość męcząca. Było kilka stromych kawałków, a ja zacząłem wątpić, czy dam radę dojść :P. Sara za to coraz bardziej nabierała ochoty na wyjście z nosidła. Bynajmniej nie dlatego, że chciała sobie powędrować… Zobaczyła mnóstwo kamyków, które chciała sobie pozbierać :D. Niestety tym razem nie zrobiliśmy na to postoju. Bałem się, że dalsza droga będzie dalej taka stroma, więc jak tylko zobaczyłem odbicie na zielony szlak prowadzący do środkowej stacji wyciągu, długo się nie zastanawiałem. Na liczniku mieliśmy już 17 km, a moje barki i uda coraz bardziej dawały o sobie znać. Na dziś wystarczy. Na szczęście udało się nam nawet załapać na ostatni zjazd na dół i skrócić sobie trasę.

Zolty_szlak_Szrenica_sniezne_kotly_szklarska_poreba_szlak_ducha_gor_zbierajsie_gory_z_dzieckiem (18)

Misja wykonana, mimo że do Schroniska na Hali Szrenickiej i Źródła Łaby jeszcze zamierzam wrócić.

CZY ŁATWO SIĘ CHODZI PO GÓRACH Z DZIECKIEM W NOSIDLE W POJEDYNKĘ?

To było nasze drugi samotne wyjście w góry na tak długą trasę. Nie da się ukryć, że samotne wyjście z małym dzieckiem jest dużo cięższe pod względem fizycznym. Nawet jeśli dwu-trzy-latka idzie samodzielnie, to jednak będą momenty, w których trzeba wziąć ją na ręce, a na plecach ciągle wisi załadowany plecak. Jednak wychodząc z dzieckiem w góry trzeba mieć przecież nieco więcej rzeczy niż na samodzielny wypad (sprawdź naszą listę – klik).

Szrenica_sniezne_kotly_szklarska_poreba_szlak_ducha_gor_zbierajsie_gory_z_dzieckiem (20)

Podczas tego wypadu Sara miała akurat ochotę przesiedzieć całą wędrówkę w nosidle, z jednej strony cały ciężar spoczywał na moich barkach ( i to dosłownie), a z drugiej, mogłem iść swoim tempem, nie musiałem uważać, czy S. nie spadnie z głazu, czy drzewa, kiedy zachce pobrykać sobie na trasie.

Największym plusem była natomiast cała uwaga skupiona na naszej relacji. Sara nie musiała wybierać między tatą a mamą, była cała moja, a ja cały jej:). Taki czas taty i córki jest bardzo cenny i potrzebny, bo nie da się ukryć, że dla dwulatki to mama wciąż jest całym światem, więc czasem warto żeby zniknęła z oczu.

Trudnością jest natomiast robienie zdjęć, ale to raczej w kontekście blogowania i próby przekazania Wam jak wygląda trasa. Sara od jakiegoś czasu uwielbia wyrywać mi aparat i kamerkę, a siedząc w nosidle przeszkodą była jeszcze jej głowa, która utrudniała mi odpowiednie złapanie aparatu.

Ogólnie rzecz biorąc, samotne wyjście z dzieckiem, to przede wszystkim większe (lub nieco większe) obciążenie fizyczne, ale także większa satysfakcja i radość z tego, że macie się tylko dla siebie. Ja polecam i zamierzam to jeszcze powtórzyć!

CZY TO PROSTA WĘDRÓWKA? DLA KOGO?

Odcinek czerwonego szlaku ze Szrenicy na Śnieżne Kotły (przynajmniej jeśli wjedzie się wyciągiem) jest bardzo prosty i lekki. Ma jedno długie zejście i jedno długie podejście w każdą stronę. Prosta, równa droga, którą spokojnie można pokonać wózkiem jest świetną trasą dla rodziców, którzy mieli już na swoim koncie pierwsze wyjścia w góry z dzieckiem. Oczywiście pod warunkiem, że są gotowi na 10 km wędrówkę. Moim zdaniem dla widoków jakie czekają na Was przy Śnieżnych Kotłach naprawdę warto. Początkowo musisz jednak liczyć się z kamiennymi schodami.

Szrenica_sniezne_kotly_szklarska_poreba_szlak_ducha_gor_zbierajsie_gory_z_dzieckiem

Jeśli natomiast planujesz odtworzyć naszą wersję trasy i zobaczyć też Źródła Łaby, Wodospad Łaby, czy zejść do Schroniska pod Łabskim Szczytem to trasa robi się już bardziej wymagająca.

Żółty szlak między Wodospadem Łaby / Labską Bouda a Śnieżnymi Kotłami to dość stroma, kamienista ścieżka, a druga część żółtego od Śnieżnych Kotłów do Schroniska pod Łabskim Szczytem to jeszcze trudniejszy kawałek po wielkich, często ruchomych głazach. Wymaga na pewno lepszego przygotowania fizycznego i więcej skupienia, żeby nie wpaść pomiędzy kamienie i za bardzo się nie rozpędzić na stromych zejściach.

Bez wątpienia musisz pamiętać o odpowiednim ekwipunku, bo na górze może zastać się każda pogoda (w Czechach słońce, a u nas burzowe chmury i wiatr). Dość długie odcinki pomiędzy schroniskami wymagają obowiązkowego spakowania „wałówki”, a kamieniste ścieżki wręcz krzyczą o wysokie buty. Kijki przydadzą się na pewno na równych odcinkach Szrenica – Śnieżne Kotły i Schronisko pod Łabskim Szczytem – Szklarska Poręba, ale będą też dobrą podporą na stromych odcinkach pod warunkiem, że będziesz uważał na klinowanie się kijków w szczelinach.

DLA AMATORÓW DŁUŻSZEJ WĘDRÓWKI?

Ja skorzystałem z wyciągu na Szrenicę, ale jeśli macie więcej sił w nogach możecie go pominąć i zrobić dodatkowych kilka kilometrów i metrów przewyższeń (ok. 5 km i 650 metrów podejścia). Jest to alternatywna opcja którą chciałem zrobić, gdybym nie szedł sam z Sarą. Prowadzi przez Wodospad i Schronisko Kamieńczyk, Schronisko na Hali Szrenickiej i dalej trasą, którą zrobiliśmy powyżej.

My na pewno ją wypróbujemy. To co? Idziecie w Karkonosze? A może znacie te ścieżki zdecydowanie lepiej niż my i polecicie jakieś fajne miejsce na kolejny raz?