Palmiarnia w Wałbrzychu – Perełka od Księżnej Daisy

with 39 komentarzy

Marzysz o egzotycznej podróży? A może po prostu chcesz iść na spacer, na dworze pada deszcz lub śnieg, a ty niekoniecznie chcesz spędzać weekend w centrum handlowym. Palmiarnia w Wałbrzychu to idealny pomysł na spędzenie czasu na łonie natury. Ciepło, pod dachem, a przy tym zielono i niezwykle atrakcyjnie. To istny raj dla botaników, ale nie tylko. Doskonale odnajdą się tutaj także miłośnicy historii i architektury. Bowiem wałbrzyska palmiarnia kryje w sobie ciekawe historie związane z księżną Daisy, a także rodem Hochbergów.

Zbieraj się, Wałbrzyska Palmiarnia, wejście do głównego budynkuSpacer po palmiarni jest niczym podróż dookoła świata. Spotkamy tu zarówno bambusy, fikusy i krzewy z Azji; ekualiptusy, świerki i sosny z Australii; byliny z Afryki; kaktusy i agawy z Ameryki Środkowej czy rośliny cytrusowe z basenu Morza Śródziemnego. Te ostatnie, a w szczególności mandarynki, cytryny, winogrona oraz banany, hodowano tutaj, a następnie podawano gościom Hochbergów na zamku Książ. Bowiem wałbrzyska palmiarnia była początkowo ogrodem zimowym właścicieli tego wałbrzyskiego zamku.

Róża to za mało, bukiet zbyt oklepany, palmiarnia w prezencie dla żony!

Palmiarnia w Wałbrzychu to jeden z najstarszych tego typu obiektów w Polsce. Powstał w latach 1908-1911 z inicjatywy księcia Jana Henryka XV von Pless z rodu Hochbergów jako spełnienie marzenia jego małżonki Marii Teresy Cornwallis-West, zwanej księżką Daisy (czyli Stokrotka). Która z nas nie chciałaby dostać takiego prezentu :) :) :)? Daisy była miłośniczką kwiatów i oryginalnych roślin. W swoim bukiecie ślubnym miała kwiaty pomarańczy, a na Zamku w Książu namiętnie uprawiała róże, jedna z nich, do dziś, nosi nazwę Daisy.

Zbieraj się, Wałbrzyska palmiarnia, ściany z tofu wulkanicznego

Etna na Dolnym Śląsku

Von Pless miał rozmach. Na budowę ogrodu zimowego przeznaczył 7 mln marek, co już wówczas było niebagatelną sumą. Nie ograniczył się wyłącznie do wyposażenia ogrodu w egzotyczne rośliny. Tutaj wszystko musiało być z najwyższej półki. Chciał stworzyć jedyne w swoim rodzaju miejsce, dlatego sprowadził z Sycylii siedem wagonów kolejowych, wypełnionych zastygłą lawą z wulkanu Etna! To z niej utworzono liczne groty, wodospady, a także ściany, na których do dziś rosną rośliny.

200-letnie palmy

Główna część palmiarni to 15 metrowy budynek z kopułą zbudowaną z metalu i szkła. W środku rosną palmy daktylowe. Jak podają niektóre źródła najwyższa może mieć nawet 200 lat. Z głównego budynku wychodzi się do jednokondygnacyjnych oranżerii, a całość zwiedzania to spacer dookoła nich.

Palmiarnia w wałbrzychu, widok z google maps

Powiew historii

Jak podają legendy i przekazy dawnych pracowników palmiarni. Początkowo wśród roślin znajdywały się gipsowe popiersia księcia, księżnej i ich synów. Niestety po wojnie zostały zatopione w pobliskim stawie. Do dziś ich nie odnaleziono. Na szczęście, złość na Niemców, nie odbiła się negatywnie na zabytkowej, kutej bramie wjazdowej, która pochodzi z wyburzonego pałacu książąt von Pless w Berlinie.

Zbieraj się, palmiarnia w Wałbrzuchu, brama wjazdowa
Brama wjazdowa do Palmiarni w Wałbrzychu z herbem Hochbergów.

Z ciekawostek, o których mało kto wie. W latach 50-tych działała tu ferma srebrnych lisów. Ponadto w tym okresie Wałbrzych słynął z hodowli… ananasów. Podobno roczna uprawa sięgała tony. Kto je jadł? Nie wiadomo, ale na pewno nie mieszkańcy okolicznych wiosek.

Nie tylko rośliny

Wałbrzyska palmiarnia to nie tylko egzotyczne okazy fauny, to także pawie, które pięknie stroszą swoje ogony pokazując wdzięki turystom. Są też żółwie i rybki akwariowe i jesiotry.

Pod tropikiem

Po egzotycznej podróży strudzeni wędrowcy mogą posilić się w kawiarence „Pod Tropikiem”, w którym serwują m.in. deser Złoty Pociąg, przypominający o zeszłorocznej gorączce złota w Wałbrzychu. My jednak pozostajemy wierni przepysznym malinom na gorąco z lodami waniliowymi. Niezmiennie od kilkudziesięciu lat (odkąd wałbrzyszanin Jacek sięga pamięcią ;) ) mocno trzyma się też flagowy deser – bita śmietana z rodzynkami – jest ciągle dostępny! Mamy nadzieję, że to nie ten sam :D. Gablota z deserami to swoisty wehikuł czasu, który przeniesie nas do czasów PRL. Sama gablota jest „must see” Palmiarni! A tak na poważnie, to desery i gęsta czekolada są naprawdę pyszne.

Wnętrze kawiarni jest naprawdę niezwykle urokliwe!

Czy warto tam jechać?

Warto! Powiew egzotyki na wyciągnięcie ręki. Już po przekroczeniu progu palmiarni czuć inny klimat. Najpierw uderza ciężkie, ciepłe, wilgotne powietrze, ale po kilku chwilach czuć już tylko przyjemny zapach natury! Warto wybrać się tam z dziećmi, żeby pokazać im bujną roślinność, a także to, jak rosną cytryny, czy mandarynki. 

Palmiarnia nie jest duża, ale ma sporo zakamarków. Poza kawiarnią można w niej znaleźć również sklep z roślinami, czy wystawę drzewek bonsai. Można w nim nabyć m.in. unikatowy, wałbrzyski kaktus :).

Wnętrze palmiarni aż prosi się o remont i renowację, dlatego z olbrzymią ulgą przyjęliśmy informacje, że wałbrzyska Palmiarnia otrzymała olbrzymi zastrzyk finansowy w postaci dotacji. O taką perełkę, jaką jest bez wątpienia, ten obiekt, trzeba dbać!

stopień trudności :

czas:

60 min z Wrocławia (70 km), wjazd od strony Wrocławia 

typ transportu dzieci:

chusta, nosidło, wózek (uwaga: jest wąsko + schody)

udogodnienia:

bufet (obiady + desery) z krzesełkami dla dzieci i strefą zabaw, WC, sklep z roślinami, łączony bilet Zamkiem Książ

namiary w internecie:

Palmiarnia