JEDNA Z PIERWSZYCH DECYZJI, KTÓRĄ PODJĘLIŚMY W NOWYM DOMU

with Brak komentarzy

Przeprowadziliśmy się! Z dachu naszego nowego domu widać… Karkonosze. Kiedyś zrobimy tu taras z widokiem na góry, ale zaczęliśmy od… małej farmy słonecznej. To była jedna z pierwszych decyzji, które podjęliśmy po kupnie domu. Mówiąc Wam o tym, rozpoczynamy cykl opowieści pod hasłem #podróżdoDOMU!

Możesz zastanawiać się, dlaczego poruszamy taki temat na blogu o podróżach z dziećmi. Z dwóch powodów:

Po pierwsze: przeprowadzka i bliskość gór, to jeszcze więcej górskich inspiracji na zbierajsie.pl. Jak tylko uporamy się z remontem, wiem, że zaczniemy bardziej wykorzystywać nasze najbliższe otoczenie. W końcu pójście w góry to kwestia 10 min dojazdu do wyjścia na szlak, a nie 2 godzin.

Po drugie: chcemy poruszać w sieci też tematy ważne, a w czasach panoszącego się smogu temat czystej energii bez wątpienia taki jest. I tyczy się to nie tylko osób, które mogą zamontować instalacje fotowoltaiczną.

PRZEPROWADZKA!

Jesienią kupiliśmy dom. Długo szukaliśmy miejsca, w którym zamieszkamy na kolejne lata. Przeglądaliśmy ogłoszenia niemal z całego Dolnego Śląska. Chcieliśmy mieszkać w mieście z dobrą infrastrukturą, a zarazem być tak blisko przyrody, jak się da. Patrzyliśmy na oferty nowych budynków u deweloperów, działek na obrzeżach miast, czy starych domów w dobrych lokalizacjach. Naszych kryteriów było całkiem sporo, o których kiedyś Wam pewnie jeszcze napiszę. Znaleźć wcale nie było łatwo.

O wyborze tego konkretnego domu przesądziła lokalizacja. Chcieliśmy mieć wszędzie blisko: do sklepu, do przedszkola, do szkoły, do biblioteki, do pięknego parku, do lasu, na lody, pyszne ciasto i do restauracji. W zasięgu kilkunastominutowego spaceru mamy też baseny termalne, Muzeum Przyrodnicze, Teatr Lalek, a nawet bardzo dobre liceum, dom  kulury i szkołę muzyczną. A co przy naszym stylu życia najważniejsze, także góry!! Bo tak, przeprowadziliśmy się z Wrocławia do Jeleniej Góry. Ukochane Karkonosze, Góry Izerskie i Rudawy Janowickie znów mam na wyciągnięcie ręki.

Już podczas oglądania tego niepozornego domu z lat 70-tych w kształcie kostki, oczami wyobraźni zobaczyliśmy dom, w którym chcemy spędzić kolejne lata. I choć wciąż nie wiemy, na jaki kolor pomalujemy ściany, na jakie ostatecznie kafle w łazience się zdecydujemy oraz jakie krzesła kupimy do jadalni, pewne rzeczy były dla nas pewne od początku. Jasne, chcemy by nasz dom był ładnie urządzony, ale przede wszystkim zależy nam na tym by był funkcjonalny i jak najbardziej ekologiczny.

DALEKO JESZCZE?

Droga do domu marzeń jest jeszcze długa. Robimy totalną demolkę, która już od początku obfituje w nieoczekiwane i nie zawsze dobre zwroty akcji. Kto remontował stary dom, ten wie jak to wygląda:)

  • Chcesz wymienić kawałek rury? Kończy się na wymianie całej instalacji wodno-kanalizacyjnej.
  • Myślisz o renowacji dębowego parkietu? Okazuje się, że pod spodem kryje się rakotwórczy lepik asfaltowy, który trzeba jak najszybciej zerwać i zeszlifować.

Co by nie mówić, nudy nie ma :)

Dodatkowo końcówka 2021 i początek 2022 były dla nas wybitnie paskudna. Na dodatek, rosnące stopy procentowe i inflacja nie poprawiły naszego samopoczucia. Od kilku miesięcy żyjemy w stanie ciągłego remontu i stresu (remont i urządzanie wnętrz to zdecydowanie nie jest nasza bajka), ale… widzimy już światełko w tunelu.

Jeszcze będzie pięknie! Będziemy mieć w końcu przestronny dom z tarasem, dużą garderobą na górskie ciuchy, miejscem na rowery, przyczepki, narty, sprzęt trekkingowy oraz dużą liczbę map i książek podróżniczych. Wtedy faktycznie docenimy bliskość wyjść na szlaki i będziemy z nich korzystac także w tygodniu.

PODRÓŻE A REMONT

Od kilku miesięcy pochłania nas temat remontów. To i uprawa ogródka to nasz temat numer jeden. Zamiast planować dalekie, egzotyczne podróże, skupiamy się na codzienności i krótkich wycieczkach po Dolnym Śląsku, żeby odsapnąć od pyłu i hałasu młota.

Przeglądamy setki stron, a nasz instagram zalewa fala inspiracji budowlanych, wnętrzarskich i ogrodniczych (dlaczego ta trawa tak szybko rośnie i kiedy przycinać maliny? :P). Szukamy odpowiedzi na nurtujące pytania i niestety, nie zawsze znajdujemy odpowiedzi. Pomyśleliśmy zatem, że chętnie podzielimy się w sieci tym, co ustaliliśmy i zrobiliśmy. A nuż, może się komuś przyda. A i może od Was uzyskamy jakieś podpowiedzi, bo w temacie remontów, wyposażania wnętrz, czy uprawy ogródka (btw, dzięki za porady co zrobić z lawendą) jesteśmy totalnie zieloni. Podobnie jak jeszcze kilka miesięcy temu w temacie fotowoltaiki.

Dziś wiemy więcej, bo w końcu jesteśmy nie tylko właścicielami PRL-owskiej kostki, ale też farmerami słonecznymi!


W tym wpisie, który powstaje przy współpracy z firmą Suntrans, chcieliśmy opowiedzieć Wam w kilku słowach, czym jest fotowoltaika, czy opłaca się montować ją w Polsce i dlaczego to nie oszczędność powinna być głównym powodem do jej założenia (choć to jasne, że też!)!

Ponadto chcemy zwrócić uwagę, że warto znać temat, niezależnie od tego, czy mieszkasz w bloku, czy domu jednorodzinnym. Jeśli nie planujesz takich inwestycji, zawsze możesz np. wspierać i zachęcać obiekty turystyczne, które odwiedzasz do zmian w kierunku czystej energii. Dla naszego wspólnego dobra.


CO TO JEST FOTOWOLTAIKA I CO WARTO O NIEJ WIEDZIEĆ?

Jesteśmy fanami słońca. Daje nam kopa do działania, jednoznacznie kojarzy nam się z podróżą, a od kilkunastu tygodni jest też naszym źródłem prądu.

zbierajsie-filipiny

dlaczego zdecydowalismy sie na fotowoltaike - nowy dom zbierajsie (13)

Wiesz co to jest fotowoltaika? To sposób pozyskiwania prądu ze słońca. Za sprawą konwersji promieniowania słonecznego w stały prąd elektryczny, a później prąd zmienny, uzyskujemy czystą, ekologiczną energię, która należy do źródeł energii odnawialnej.

Instalacje fotowoltaiczną na swoim dachu zamontowaliśmy jeszcze w lutym. Mamy już swoje pierwsze przemyślenia, o których opowiadamy na stronie nowego projektu, stricte związanego z domem (link). To właśnie tam szczegółowo odpowiadamy na pytania, które sami sobie zadawaliśmy przed montażem instalacji. Zdradzamy też jakie przeboje nas napotkały i jakie błędy popełniliśmy. Sami chętnie korzystamy z takich treści, więc wierzymy, że będzie to duża korzyść dla osób zainteresowanych tematyką remontów, czy budowy domów.

Jacek z ciekawością śledzi aplikację, która pokazuje mu jak dużo energii słonecznej udało nam się wyprodukować. Wbrew pozorom także w chłodniejsze i pochmurne dni produkcja jest całkiem spora.

CZY FOTOWOLTAIKA SIĘ OPŁACA?

Decyzja o tym, że w nowym domu chcemy mieć instalacje fotowoltaiczną, to była dla nas oczywistość. Choć trzeba przyznać, że inwestycja nie jest mała. To kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt tysięcy zł (u nas 6 kW kosztowało 33 tys. zł). Jednak już od pierwszego dnia zaczyna zarabiać na siebie.

Dobrze zaplanowana i wykonana instalacja fotowoltaiczna pozwala ograniczyć wydatki na prąd niemal do zera. Przy naszym zużyciu prądu, oszczędzamy ponad 200 zł miesięcznie. Dodatkowo, jest kilka możliwości obniżenia kwoty inwestycji (program Mój Prąd, Czyste Powietrze, czy ulga termomodernizacyjna), które mogą zmniejszyć koszt instalacji nawet o połowę.

Co prawda, panele słoneczne tracą swoją wydajność w miarę upływu czasu, to jednak przez 20 lat, a w przypadku dobrych jakościowo produktów, jak choćby polskie panele firmy SELFA, na które się zdecydowaliśmy – 30 lat, sprawność paneli nie spadnie poniżej 80% wartości początkowej.

Załóżmy więc dla bezpieczeństwa 20 lat działania, podczas których oszczędzamy 200 zł miesięcznie. Daje to 48 000 zł oszczędności. Panele zwrócą się zatem z nawiązką. Do tego doliczając dotację, no i rosnące ceny prądu, rachunek jest dość prosty. Na plus.

Same panele to jednak tylko połowa sukcesu. Równie ważny jest sam montaż, dobór odpowiedniego sprzętu i miejsca instalacji. W tym temacie zaufaliśmy specjalistom autoryzowanego partnera SELFY, firmie SUNTRANS.

CZY TYLKO OSZCZĘDNOŚĆ MA ZNACZENIE?

Komuś 200 zł oszczędności miesięcznie może wydawać się być znikomą kwotą, nawet pamiętając o tych 48 tysiącach po 20 latach. Niby lepiej mieć 33 tys. w kieszeni niż ich nie mieć.

Można w tej cenie kupić lampy od projektanta, wypasiony telewizor i kino domowe. Można je wydać np. na część długiej podróży do Azji (zobacz naszą 100-dniową podróż po Azji Środkowo-Wschodniej >klik<), czy USA (zobacz naszą podróż po zachodnich stanach USA >klik<).

I choć wciąż uważamy, że największe inwestycje to te poczynione w doświadczanie i budowanie wspomnień i absolutnie nie warto odkładać marzeń podróżniczych na później, to dziś zdecydowaliśmy się wydać te pieniądze nie na podróże, ale właśnie na instalację fotowoltaiczną na dachu naszego domu.

Naszą motywacją nie była jednak tylko oszczędność. Potraktowaliśmy to jako nasz wkład w ochronę Polski przed smogiem i globalnym ociepleniem, do którego prowadzi konsumpcja paliw kopalnych. To nasza cegiełka jaką dokładamy do tego, aby w Polsce żyło i oddychało nam się lepiej.

Tak. 70% energii w Polsce pochodzi z węgla (przynajmniej takie dane znaleźliśmy za luty 2022)! A to na pewno nie pomaga czystości naszego powietrza.

Energia pochodząca ze słońca jest odnawialna, nie emituje CO2, nie ingeruje w środowisko, nie wykorzystuje wody, nie wytwarza żadnych szkodliwych substancji ani hałasu.

Nawet jeśli kiedyś trzeba będzie zdemontować instalację to surowce, z których jest wykorzystana można użyć ponownie.

W JAKI SPOSÓB MOŻE PRZYDAĆ CI SIĘ TA WIEDZA?

Temat fotowoltaiki powinien stać się nam bliższy niezależnie od tego czy mieszkamy w domach, czy mieszkaniach. Także właściciele mieszkań i apartamentów powinni zachęcać i wpływać na swoje wspólnoty i spółdzielnie do montowania instalacji na dachach budynków wielorodzinnych.

Warto też wspierać i korzystać z agroturystyk, pensjonatów i hoteli, które w odpowiedzialny sposób podchodzą do tematu produkcji energii. Koszty budowy instalacji fotowoltaicznej nie są małe i najpewniej zwrócą im się zapewne dopiero za kilka lat (w naszym przypadku, liczyliśmy że po 7).

Selfa-suntrans-hotel-radymno-96kW
Hotel Dwór Kresowy w Radymnie (woj. podkarpackie) korzysta z instalacji fotowoltaicznej Suntrans.
kolektory sloneczne-schronisko-glodowka-tatry
Innym przykładem ekologicznych rozwiązań w branży noclegowej są także kolektory słoneczne w Schronisku Głodówka w Tatrach.

W tym momencie chciałoby się powiedzieć: stop, ale zaraz. A czy produkcja paneli słonecznych i późniejsza ich eksploatacja jest ekologiczna? Otóż późniejsza eksploatacja tak, jednak produkcja i transport z pewnością generują ślad węglowy. Według informacji, które znaleźliśmy mówi się, że 1 kWh prądu z paneli fotowoltaicznych generuje 60 gr CO2, natomiast 1 kWh prądu z gniazdka, to ok. 700-900 g CO2. Różnica jest więc znacząca. Przy 10 kW instalacji, rocznie można oszczędzić kilka dobrych ton CO2.

Dodatkowo, aplikacja informuje nas także o tym, ile CO2 oszczędziliśmy podczas produkcji energii słonecznej. Na ten moment (po 3 miesiącach) nasza farma słoneczna ograniczyła emisję CO2 o ponad 2 tony, co stanowi równowartość „pracy” 26 drzew!

DOBRA…  WCIĄŻ NIE WIESZ DLACZEGO PISZEMY O TYM NA ZBIERAJSIE.PL?

Co ma fotowoltaika i nasza przeprowadzka do podróży i turystyki, o której pisaliśmy dotąd najwięcej na naszym blogu? Na pierwszy rzut oka pewnie niewiele. Jeśli się jednak głębiej zastanowić to całkiem dużo. Podróże to nie jest oderwana część ani naszego, ani waszego życia.

Założeniem zbierajsie.pl było zachęcanie do aktywnego spędzania wolnego czasu na łonie przyrody, także w miastach. Jeśli chcemy korzystać z niej bez obaw o jej dewastację, musimy być bardziej świadomi i ekologiczni. W każdym aspekcie życia. Także codziennych wyborów.

Czemu zaś na profilu o podróżach i turystyce piszemy o domu? Każda podróż smakuje lepiej, jeśli ma się dokąd wracać. Zrealizowaliśmy swoje marzenie o domu z garażem i ogródkiem. Wreszcie mamy gdzie trzymać nasze rowery i przyczepkę!

Zrealizowaliśmy marzenie o miejscu, z okien którego widać miejsce… które kocham najbardziej na świecie. Bo… cóż tu mówić. Po prostu wróciłam do domu.

Ps. Wierzę, że z takim widokiem z okna naszego gabinetu stworzę dla Was jeszcze wiele inspirujących podróżniczych i turystycznych treści na zbierajsie.pl:). A Karkonosze, Góry Izerskie, Rudawy Janowickie będą pojawiać się u nas zdecydowanie częściej niż 1-2 razy w miesiącu. W końcu mam je teraz na wyciągnięcie ręki. Kto wie, może kiedy w końcu wyjdzie u mnie słońce (nie tylko nad farmą słoneczną), wreszcie uda mi się zrealizować to największe twórcze marzenie… trzymajcie kciuki!