Kocham podróże, ale nie zabiorę tam dziecka – 5 miejsc, do których nie pojedziemy, bo się boimy

with 25 komentarzy

„Miej świadomość zagrożeń, ale nie zakładaj najgorszych scenariuszy, bo inaczej będziesz bał się wyjść z domu” – to nasza filozofia. Są jednak miejsca, do których nie pojedziemy z dzieckiem. Dlaczego? Boimy się. Jakie to miejsca? Sprawdź poniżej i podziel się swoimi.

Ostatnio miałam okazję wystąpić w porannych faktach na antenie TVP Wrocław. Kiedy zadzwoniła do mnie Ela Łojczuk, prezes Stowarzyszenia Klub Mamuśki, z pytaniem czy chciałabym pójść rano do TV, żeby poopowiadać trochę o podróżowaniu z dzieckiem (klik), pomyślałam czemu nie. W końcu o tym jest ten blog, ma zachęcać do podróżowania z dzieckiem i pokazać, że to możliwe.

Chwilę później rozmawiałam telefonicznie z panią redaktor programu. Rozmowa w programie miała dotyczyć tego jak BEZPIECZNIE podróżować i czego nie robić z dzieckiem. Pani redaktor wspominała o lękach rodziców związanych z upałami, terroryzmem, czy lotem samolotem. Niestety nie udało nam się porozmawiać na ten temat podczas porannego programu, ale myślę, że nasza granica bezpieczeństwa przebiega gdzieś indziej. Co jest zupełnie naturalne, bo przecież jesteśmy różnymi ludźmi, lubimy różne rzeczy i mamy różne lęki.

Podróżowanie z dzieckiem. Świadomość vs strach

Wiadomo, wraz z narodzinami dziecka, powinna urodzić się w nas odpowiedzialność i wyobraźnia o tym, co może się stać. Rodzic widzi szerzej i wyraźniej. Przynajmniej powinien. O tyle, ile przekraczanie strefy komfortu w pojedynkę jest jak najbardziej wskazane, to kiedy do głosu dochodzi dobro dzieci, pojawiają się nowe wątpliwości i obawy, czy na pewno miejsce, do którego chcę pojechać będzie odpowiednie dla malucha?

Nasza filozofia życia i podróżowania z dzieckiem to raczej: miej świadomość, ale nie zakładaj najgorszych scenariuszy, bo inaczej będziesz bał się wyjść z domu.


Są jednak miejsca gdzie nie pojedziemy z naszą córką, mimo, że bardzo byśmy chcieli.

Dlaczego? Bo się boimy.


EGIPT – STREFY ZAGROŻENIA LUB WOJNY

podrozowanie-z-dzieckiem-zbierajsie egipt

Bardzo chcielibyśmy zobaczyć  Wielkiego Sfinksa i Piramidy w Gizie, Kair i Aleksandrię. Nie pojedziemy tam, bo komunikat MSZ dla Egiptu brzmi „nie podróżuj” (klik). Co prawda, do znanych kurortów komunikat brzmi „ostrzeżenie przed podróżą”, no, ale przecież nie polecimy do kolebki cywilizacji, żeby leżeć na plaży.

Nie wspominam tu nawet o takich miejscach jak Syria, czy Afganistan (ostrzeżenie „opuść natychmiast”), bo tam to nawet bez dziecka byśmy nie pojechali.

Nie znaczy to jednak, że w dzisiejszym świecie, gdzie zamach terrorystyczny może stać się właściwie wszędzie, rezygnujemy z podróży. Nie rezygnujemy, ale podróżujemy z głową. Bardzo dobry tekst na temat zagrożeń terrorystycznych i bezpiecznego podróżowania napisał ostatnio Paweł z readyforboarding. Polecamy przeczytać! (klik) Wyważony, racjonalny, kompleksowy…. po prostu bardzo mądry tekst!

AUSTRALIA – DŁUGI LOT SAMOLOTEM

podrozowanie-z-dzieckiem-zbierajsie australia

Chcielibyśmy polecieć do Australii i Nowej Zelandii, ale to 26 godzin lotu (z przesiadką). Za długo dla naszego malucha. Musielibyśmy pomyśleć o dłuższym postoju gdzieś pomiędzy, ale to sprawiłoby, że podróż w jedną stronę trwałaby 2-3 dni plus 2-3 tygodnie na miejscu, a na to jeszcze nie możemy sobie pozwolić.

Australia to właściwie moje marzenie z dzieciństwa. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się je zrealizować:).

Nie, nie boimy się latać z dzieckiem. Byliśmy z Sarą w Los Angeles, o naszej podróży możesz przeczytać tutaj. Lot z Wrocławia do Warszawy trwał 45 minut, a z Warszawy do Los Angeles 12 godzin. Daliśmy radę! Całą trójką! Dla dziecka lot samolotem nie różni się niczym od jazdy samochodem, czy autobusem. Ba! Dla dziecka jest nawet wygodniej. Co innego dla rodzica. Bo prócz świadomości, że znajduje się jakieś 11000 metrów nad ziemią, musi ogarnąć swojego malucha i zapewnić mu moc rozrywek.

<< Jak wyglądał nasz lot do Los Angeles? Przeczytaj relacje z podróży>>

MONT BLANC – NIEBEZPIECZNE DLA DZIECI

podrozowanie-z-dzieckiem-zbierajsie mont blanc

Uwielbiamy górskie wędrówki, ale jeszcze nigdy nie byliśmy w wysokich górach. Nie znaczy to, że o tym nie marzymy. Marzymy! Chcielibyśmy wejść na Dach Europy. Nie pójdziemy jednak w najbliższym czasie w wysokie Alpy, bo raz, że sami nie jesteśmy do tego przygotowani kondycyjnie, ani nie mamy kursów lawinowych (jeszcze), a tym bardziej nie zrobilibyśmy tego z małym dzieckiem.

<< Na razie muszą wystarczyć nam Karkonosze. Zobacz nasze wejście pod na Równie pod Śnieżkę zimą. >>

Trzy lata temu było głośno o doświadczonym alpiniście. Patrick Sweeney, który wraz z 11-letnią córką i 9-letnim synem chciał zdobyć najwyższy szczyt Alp. Szczytu nie zdobyli, a dzieci porwała lawina. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, ale z górami nie ma żartów. (theguardian.com, gazeta.pl)

AFRYKA – CHOROBY ZAKAŹNE

podrozowanie-z-dzieckiem-zbierajsie afryka

Chcielibyśmy zobaczyć Wielką Piątkę Afryki w ich naturalnym środowisku: lwa, słonia afrykańskiego, bawoła afrykańskiego, nosorożca czarnego i lamparta. Idealny byłby Park Krugera w RPA. Sceneria niczym z Króla Lwa, brak bram i ogrodzeń – cudo! Chcielibyśmy też zobaczyć Wodospad Wiktorii na granicy  Zimbabwe i Zambii  oraz Kapsztad, stolicę Południowej Afryki.

To zdecydowanie największe marzenie podróżnicze Jacka. Trzymajcie kciuki!

Jednak Afryka wciąż budzi w nas lęk i strach. Sami do końca nie umiemy sobie odpowiedź czy chodzi o zagrożenie malarią i chorobami zakaźnymi, czy dzikość tego kontynentu. A może to chodzi o brak Internetu? :) Na razie jednak się wstrzymamy.

<< Safari w Afryce? Nie! To czeski ogród zoologiczny, po którym jeździsz autem jak na safari. >>

MALEDIWY – NUDA!

podrozowanie-z-dzieckiem-zbierajsie malediwy

Biały piasek, turkusowa woda, słońce, drinki z palemką, snorkowanie… och i ach! Od kilku lat marzy nam się taki reset od wszystkiego! To dość kosztowny wydatek, ale jakże romantyczny :). Myślimy jednak, że nasz urlop z małym dzieckiem w domkach na wodzie polegałby na ciągłym bieganiu za żywym maluchem w obawie, że wpadnie do wody. Na chwilę obecną to była by czysta strata pieniędzy, bo relaks byłby raczej wątpliwy:).

Jasne! Pewnie są tacy, którzy bez problemu odwiedziliby z dzieckiem każde z wymienionych przez nas miejsc, ale tak jak pisałam na początku, każdy ma swoją granicę. Jaka jest Twoja? Masz takie miejsce, gdzie nie pojechałbyś z dzieckiem? Podziel się z nami w komentarzu!

<< Boisz się samodzielnych zagranicznych wojaży? A może po prostu chcesz pomocy biura podróży. 6 pytań, które musisz zadać przed zakupem oferty. >>

Podobał Ci się tekst? Chcesz byśmy pisali dalej? Dołącz do naszych czytelników na Facebooku, a na pewno dasz nam kopa do działania. Będzie nam bardzo miło jeśli klikniesz „lubię to”, udostępnisz ten post lub zostawisz komentarz i powiesz nam o czym myślisz. Jesteśmy bardzo ciekawi:) :) :)