LOT DO SINGAPURU? JAK NAJLEPIEJ? – WRAŻENIA Z PODRÓŻY Z DWÓJKĄ MALUCHÓW

with Brak komentarzy

Podróż do Singapuru okazała się być prosta jak bułka z masłem. No ok… może nie całkiem, bo po 19 godzinach w podróży (liczonym door to door) byliśmy wykończeni. Musieliśmy liczyć się jednak z tym, że czeka nas jeszcze „jet lag”. Może nie do końca nasz, bo my byliśmy wykończeni, ale naszych dziewczyn, które przespały cały lot. Dobrze, że na pierwszy przystanek wybraliśmy Singapur. Tutaj nawet spacerując o 2 w nocy po mieście nie czuliśmy najmniejszego zagrożenia.

Na pierwszy przystanek naszej podróży „100 dni w Azji” wybraliśmy Singapur. Pozwolił na oswojenie się z nowym klimatem, strefą czasową i inna kulturą przy równoczesnym poczuciu bezpieczeństwa. Singapur to wielka światowa metropolia. Mimo, że to prawdziwa mieszanka kultur, z którymi na co dzień nie mamy wiele do czynienia (77% ludności stanowią Chińczycy, 14% muzułmańscy Malajowie, 8% Hindusi) to nawet typowy Europejczyk może czuć się tu jak „w domu”. Jeszcze ciekawiej wygląda ta singapurska mozaika pod względem języka. Językiem ojczystym 35% mieszkańców jest mandaryński, 23% angielski, 14% malajski, 11% hokkien , 6% kantoński, 5% teochew, 3,2% tamilski (język z południowych Indii). Co ciekawe, młodzi Singapurczycy tzw. youngstersi porozumiewają się między sobą wyłącznie po angielsku, który zresztą jest jednym z języków urzędowych w tym kraju.

No dobra, może nie całkiem jak w domu. Po prostu to świat, który mamy szansę znać, nawet jeśli nigdy wcześniej nie byliśmy w Azji. Na ulicach wielokrotnie czuliśmy się jak w amerykańskim mieście, co z pewnością w dużej mierze związane jest z naszymi doświadczeniami. Singapur to zdecydowanie inna kategoria i piszę to z dystansu czasu, bo jesteśmy już w Malezji i mam porównanie. A to dopiero początek naszego doświadczania Azji:D.

lot do singapuru z dziećmi_ zbierajsie _azja (18)
Widok na hotel Marina by the Sands, Marina Bay oraz singapurskie city.

Żeby jednak móc spacerować po singapurskim city, delektować się architekturą budynków nad Marina Bay, czy soczystą zielenią Garden by the Bay trzeba tam jakoś dolecieć. Można kombinować szukając tanich lotów. Pewnie tak byśmy zrobili lecąc we dwoje, ale w naszym przypadku, kiedy na pokładzie mamy niespełna 3 latkę i 7 miesięczniaka, stawiamy zdecydowanie na komfort podróży, brak długich przesiadek (najlepiej ich całkowity brak) z bagażem rejestrowany i posiłkami w cenie lotu.

WOLIMY DŁUŻSZY LOT NIŻ DWA KRÓTSZE

Lepszy jeden dłuższy, czy dwa krótsze loty? Co rodzic to inna odpowiedź na to pytanie. My przychylamy się do pierwszego rozwiązania, dlatego nie zdecydowaliśmy się lot z dodatkową przesiadką. Lecąc z Wrocławia musimy się liczyć z krótkim, 40 minutowym lotem do Warszawy w niezbyt komfortowych warunkach (nie lubię małych samolotów z dziećmi, a takie właśnie latają na krótkich trasach).

lot do singapuru z dziećmi_ zbierajsie _azja (13)

Mogliśmy też lecieć z przesiadką w Niemczech, ale lot najpierw na zachód, by później wracać na wschód wydłużyłby i tak już długą podróż. Zdecydowaliśmy się zatem na bezpośredni lot nocny z Warszawy do Singapuru. To było bardzo dobre rozwiązanie. Następnym razem zrobiliśmy tak samo.

STRESUJĄCE PRZESIADKI – BIEGIEM PRZEZ LOTNISKO CHOPINA

Czemu przesiadka nie? Dla mnie najbardziej stresującym i najtrudniejszym momentem w całym locie jest kontrola bezpieczeństwa, wejście na pokład, a potem wyjście z samolotu (czy oby niczego nie zapomnimy?). Dlatego im mniej takich sytuacji, tym lepiej! I tak czekała nas przesiadka w Warszawie, więc po co dokładać jeszcze kolejną po 5-6 godzinach lotu? Wysiadać z samolotu, potem znów wsiadać… nie widzę sensu jeśli mogę lecieć ciągiem 11 godzin.

Wybraliśmy takie połączenie, że na lotnisku w Warszawie mieliśmy niecałą godzinę na przejście z hali przylotów do hali odlotów oraz odprawę graniczną. Było na tyle wcześniej, że Sara jeszcze nie spała, a na tyle późno (ok. 23), że mogliśmy liczyć na sen w trakcie lotu. Musieliśmy tylko szybko przetransportować się z samolotu do samolotu. Włożyłam Igę do nosidła, Sarę wzięłam za rączkę, bo akurat nie miała ochoty na wózek. Plecak na plecy i biegniemy. Głupio byłoby już na początku podróży się spóźnić ;). Jacek niósł drugi bagaż podręczny.

lot do singapuru z dziećmi_ zbierajsie _azja (3)

BEZ TYCH DWÓCH RZECZY NIE RUSZAM SIĘ NA LOTNISKO Z DWÓJKĄ MALUCHÓW

Podróż z dwójką okazała się być trudniejsza logistycznie niż z samą Sarą (przeczytaj o naszej podróży do Los Angeles). Jednak przy dobrej organizacji, współpracy rodziców i zaopatrzenia się w dobry wózek i nosidło. Żadna podróż nam nie straszna.

Nosidło pomaga szybko się przemieścić, wejść tam gdzie nie da rady wózek np. po schodach. Poza tym utrzyma w ryzach nawet niesfornego malucha. W tłumie na lotnisku bardzo łatwo się zgubić, a to niepotrzebny dla nikogo stres. Na szczęście nasza Sara nigdzie nie zaginęła, choć bezskutecznie próbowała na lotnisku w Warszawie. W pewnym momencie bardzo żałowałam, że w nosidle mam Igę, a nie Sarę, bo ta druga popędziła biegiem do dużego samolotu nie zważając na to, że nie nadążamy za nią z bagażami, wózkiem i… kamerką, bo mieliśmy wizję, że nakręcimy dla Was vloga z podróży :D. Naiwni my, myśląc, że podróżując z dwójką nam się uda :P

lot do singapuru z dziećmi_ zbierajsie _azja (2)
Zdecydowanie to nie jest bagaż na wyjazd backpackerski :D. Ta czarna torba to plecak w torbie podróżnej, żeby nie uszkodził się podczas lotu.

Druga rzecz, o której muszą pamiętać rodzice w czasie podróży to dobry wózek. Wybraliśmy taki, który szybko się składa i mieści do torby jako bagaż podręczny. Od jakiegoś czasu nie oddajemy wózka obsłudze przy wejściu do samolotu, a normalnie wnosimy na pokład. Dzięki temu wysiadając w Singapurze już z samolotu wyjechaliśmy wózkiem. Super rozwiązaniem na wypadek gdyby okazało się, że dziecko śpi – dzięki temu nie musimy go budzić. Nie chcemy ryzykować, że obsługa nie podstawi wózka pod wyjście samolotu. Mieliśmy tak w Los Angeles i w Portugalii. Nasz wózek wylądował na kołowrotku.

NIEMOWLAK W BUSINESS CLASS, PODCZAS GDY RODZICE TYLKO W EKONOMICZNEJ

Nie wiem jak poradzimy sobie kiedy nasze dziewczynki wyrosną z kołyski dla niemowlaków. To olbrzymie ułatwienie i… więcej miejsca na nogi dla rodziców. Dzięki temu niemowlęta mają miejsca leżące i lecą prawie jak w klasie biznes. Przy okazji starsze rodzeństwo, które ma już normalne miejsce siedzące, korzysta :P.

lot do singapuru z dziećmi_ zbierajsie _azja (11)

Kołyski dla niemowlaków montowane są w pierwszych rzędach.  Każdy rodzic lecący z niemowlakiem do 12,5 kg i 84 cm, choć niektórzy mówią o 10 kg (np. LOT, mimo że na kołysce jest napisane 12,5 kg) i 6 miesiącach (żeby dziecko nie usiadło podczas lotu). Więcej o samej kołysce pisaliśmy we wpisie o podróży do USA. Sara mając 13 miesięcy leciała w kołysce i nie uważam, że było niebezpiecznie. Po prostu pilnowaliśmy żeby się nie ruszała.

lot do singapuru z dziećmi_ zbierajsie _azja (15)

Dziś Sara nie miała tak łatwo. Fotel okazał się dla niej niewygodny i wylądowała na… rozłożonym kocyku pod naszymi nogami. Chyba jej było wygodnie, bo gdy kilka dni później jechaliśmy autokarem poprosiła żebym rozłożyła jej kocyk, tak jak w samolocie.

Rodzice niestety na siedząco (chlip, chlip), ale na szczęście z większą przestrzenią na nogi.

WORKOM MARYNARSKIM STANOWCZE NIE! CZYLI W CO NIE PAKOWAĆ BAGAŻU PODRĘCZNEGO?

Dobrze spakowany bagaż podręczny to podstawa. Pisaliśmy o tym tutaj. Tym razem jednak przekombinowaliśmy, a właściwie za bardzo uprościliśmy sprawę. Bo zamiast wygodnej torby zdecydowaliśmy się na marynarski worek, który zajmuje mało miejsca na płasko i mało waży (chcieliśmy włożyć rzeczy z samolotu do walizki po wylądowaniu, naiwni my, myśląc, że się zmieści). W rzeczywistości poszukiwanie rzeczy w worku było katorgą. Na szczęście dziewczynki nie miały zbyt wielu potrzeb. Po prostu około 1 poszły spać i obudziły się przed śniadaniem. To jest zdecydowany argument za tym żeby niepotrzebnie nie dzielić lotów, tylko w miarę możliwości lecieć nocą.

NIE OBYŁO SIĘ BEZ PŁACZU

Jedynym problemem okazało się być dla nas lądowanie. Sarę tak bardzo bolały uszy i gardło, że wpadła w histerię. Nie pomógł cukierek, guma, czy lizak… nic. Podczas lądowania w Warszawie skończyło się na ciumkaniu smoczka siostry (trzylatka ze smoczkiem OMG!), w Singapurze nawet smoczek nie pomógł*. To był jej 11. lot, wcześniej nie było tego problemu*. Iga też słabiej niż starsza siostra w jej wieku zniosła lądowanie*. Nie chciała być przy piersi, wypluwała smoczek… przez kilka minut lotu było niewesoło. Na szczęście tylko te kilka minut. Ogólnie na pokładzie było bardzo wiele dzieci. Obok nas leciał dwa niemowlaki. Oba zniosły podróż świetnie!  Więc jeśli macie obawy, czy lecieć z maluchem i jak dziecko zniesie lot, to… ono pewnie zniesie go dobrze**. Po prostu uśnie w waszych ramionach, albo w kołysce. Pytanie, jak wy zniesiecie?

lot do singapuru z dziećmi_ zbierajsie _azja (14)

*Kiedy kilka dni później lecieliśmy z Singapuru do Kuala Lumpur ten problem już się nie pojawił.

**oczywiście są dzieci, które nie lubią latać i drą się całą drogę. Wywołując niezadowolenie współpasażerów i przede wszystkim olbrzymi stres rodziców. Jednak ja jeszcze nie spotkałam się z taką sytuacją.

GOTOWI NA JET LAG?

Wg polskiego czasu wylądowaliśmy około 10.30, w Singapurze była już 17.30. Szybkie formalności na lotnisku. Za sprawą dwóch małych pasażerek udało nam się ominąć potężną kolejkę do przejścia przez kontrolę graniczną. Później szybka decyzja, czy mamy siłę na metro, czy zamawiamy taksówkę? Ciekawość i łatwość wejścia do metra zwyciężyła. Trzeba było właściwie przejść przez lotnisko i zjechać kilka pięter w dół.

lot do singapuru z dziećmi_ zbierajsie _azja (4)

Po około 40 minutach z jedną, łatwą przesiadką wysiedliśmy na Buggis i tu pojawiły się schody. Dosłownie i w przenośni bo… pochowali wszystkie windy. A my nie dość, że z dwójką dzieci, to jeszcze z wózkiem i z tobołami. Na szczęście udało się, wydostaliśmy się na powierzchnię. Chwila spaceru i byliśmy „w domu”

lot do singapuru z dziećmi_ zbierajsie _azja (4)

Dotarliśmy do hotelu i … okazało się, że nasz pokój jest tak mikroskopijny, że po wniesieniu bagażu nie mieliśmy jak się ruszyć :D. Było jednak okno (to ważne), była łazienka (to ważniejsze) i po 20 minut spokojnego spacerem byliśmy nad zatoką (to też ważne).

Po długaśnej podróży bardziej niż o śnie nasze dziewczyny marzyły o spacerze. A my chcieliśmy już zobaczyć Singapur!

Cdn.

O naszych wrażeniach z Singapuru w kolejnym wpisie. Zdradzimy też nasz plan zwiedzania Singapuru na 7-8 dni.


Jeśli masz jakieś pytania o lot do Singapuru, czy w ogóle podróżowanie z dwójką śmiało pisz w komentarzu, postaramy się odpowiedzieć 😊 Zapraszamy na nasz facebook i instagram, gdzie staramy się relacjonować naszą podróż.